Lato, lato, lato czeka...

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 30-06-2010, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Oddaję w państwa ręce ostatnie przed wakacjami wydanie Pulsu Farmacji. A w nim interesujący, jak sądzę, zestaw informacji i analiz z rynku leków, dwie ciekawe rozmowy z producentami oraz wywiad w ramach Akademii farmaceuty, pozwalający lepiej zrozumieć, dlaczego niesteroidowe leki przeciwzapalne są poważnym problemem w leczeniu chorób układu pokarmowego.

W części gazety poświęconej praktycznym zagadnieniom zarządzania apteką piszemy o zasadach dobrej komunikacji, przedstawiamy nowe pomysły na ekspozycję preparatów i kosmetyków, które są szczególnie poszukiwane w sezonie letnim. I po raz pierwszy w naszej gazecie publikujemy profesjonalny dodatek dla tych czytelników, którzy aktywnie zarządzają swoimi nadwyżkami finansowymi.

Lato ma swoje prawa, urlopy coraz bliżej. Także nasz zespół odpoczywa w wakacje, więc kolejne wydanie Pulsu Farmacji pojawi się w państwa aptece dopiero we wrześniu. A skoro przygotowujemy się do wakacji, jest wreszcie czas na spokojne przeczytanie korespondencji, którą otrzymuje Puls Farmacji.

„Taki bałagan jak teraz nie może istnieć na rynku aptecznym. Targowisko połączone z tandetną reklamą nie przypomina apteki. Niech apteka będzie apteką, a aptekarz człowiekiem godnym szacunku. Rozdawanie leków za grosz źle świadczy o właścicielu. Ta nieuczciwa konkurencja jest sprzeczna z etyką zawodową" - pisze w mailu Anna. Jej zdaniem, także programy lojalnościowe są wielką grą rynkową, a społeczeństwo jest w nich naciągane, dotyczy to zwłaszcza seniorów. W podobnym tonie wypowiada się wielu aptekarzy. W liście od Barbary, magister farmacji, właścicielki apteki w woj. wielkopolskim czytam: „Mówimy o specjalistycznej opiece diabetologicznej dla seniorów, nad matką i dzieckiem, a tak naprawdę klienci aptek sieciowych nawet nie są informowani o tym, co na co im się zamienia i w dobie turystyki lekowo-medycznej zdarza się - i to całkiem nierzadko - że otrzymują pięć różnych statyn. Jak to się ma do tej opieki proponowanej przez różne programy? Nie wspomnę już o dopłatach czy oferowaniu pacjentowi 10 czy 20 zł na zakup leku, jeśli przyjdzie w dniu otwarcia apteki. Przecież to jest horror".

Niezadowoleni są także technicy farmacji. Skala frustracji jest coraz większa. „To, co się pisze na łamach prasy o obecności magistrów farmacji w aptekach, to fikcja. Magister emeryt z apteki szpitalnej nie ma bladego pojęcia o pracy przy komputerze, pełnieniu dyżurów nocnych i świątecznych, to wszystko należy do technika farmacji. Proszę skończyć nagonkę na punkty apteczne!" - mailuje do Pulsu Farmacji właściciel punktu aptecznego. Nasz czytelnik uważa, że ktoś w resorcie zdrowia powinien ponieść winę za zwłokę oraz za błędy na liście leków dopuszczonych do obrotu w punktach aptecznych. Jednocześnie przyznaje, że walka między aptekarzami o utrzymanie się na rynku stwarza niekorzystną atmosferę w całym kraju, która przenosi się też na rynek wiejski. Jednak, jego zdaniem, w punktach aptecznych nie ma takiej zawiści, jaka panuje w środowisku aptekarskim.

Listów w podobnym tonie dostajemy dużo. Nie ma w nich optymizmu, jest rozgoryczenie. Środowisko czeka na jakieś wiążące decyzje resortu zdrowia dotyczące aptek, ale przede wszystkim na zmiany w zasadach refundacji leków, zwłaszcza ustalania ich cen. Mamy wybory, potem wakacje. Niestety, do jesieni nic się pewnie nie wydarzy.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska [email protected]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.