Krytycznie o rektrutacji na studia płatne
Nieprawidłowości w naborze na studia odpłatne, tzw. wieczorowe zarzuciła uczelniom medycznym Najwyższa Izba Kontroli. W latach 2003-2005 szkoły wyższe przyjmowały więcej osób niż ustalił to minister zdrowia.
Pozytywnie ocenili proces pozyskiwania studentów na studia dzienne, gdzie decydującym kryterium było uzyskanie określonej liczby punktów na egzaminie wstępnym w ramach ustalonych limitów miejsc.
Limity przekroczone
NIK skrytykował zasady naboru na studia wieczorowe. "Mimo zwiększenia przez ministra zdrowia w latach 2003-2005 limitów przyjęć na kierunek lekarski i lekarsko-dentystyczny, uczelnie przyjęły więcej studentów niż miały przyznanych miejsc. W czasie rekrutacji na rok akademicki 2003/2004 limity przyjęć na studia wieczorowe zostały przekroczone o ponad 47 proc., rok później - o 64 proc." - mówi Lech Rejnus, dyrektor Departamentu Pracy, Spraw Socjalnych i Zdrowia NIK.
Z raportu NIK wynika, że na studia przyjmowano osoby, które uzyskały słabe wyniki podczas egzaminu na studia stacjonarne, niekiedy tylko 25 proc. poprawnych odpowiedzi, podczas gdy na studia dzienne trzeba było uzyskać co najmniej 50 procent. Na przykład w 2003 r. AM w Lublinie przeprowadziła dodatkowy nabór na studia wieczorowe, przyjmując kandydatów, którzy uzyskali niewiele ponad 30 proc. poprawnych odpowiedzi na egzaminie wstępnym. Wcześniej Senat AM w Lublinie podjął uchwałę, że konieczne minimum to 50 proc. dobrych odpowiedzi.
Kryteria obniżone
Kontrola NIK ujawniła, że w czasie postępowania kwalifikacyjnego uczelnie obniżały kryteria naboru, stosowały też uznaniowe, pozamerytoryczne kryteria oceny kandydatów w toku procedury odwoławczej. A oto przykłady. W 2004 r. wydziałowe komisje rekrutacyjne Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie zakwalifikowały na studia płatne wszystkie ubiegające się osoby, nawet jeśli nie osiągnęły one minimum punktowego ustalonego wcześniej przez Senat uczelni. Z kolei ląska Akademia Medyczna w Katowicach przyjęła tylko 21 spośród 28 odwołujących się na kierunku lekarskim oraz 19 z 23 na kierunku stomatologicznym, kierując się nieostrymi i niewymiernymi kryteriami, innymi niż określił to Senat. W ten sposób przyjęto osoby, które na egzaminie uzyskały 25 proc. punktów możliwych do uzyskania lub niewiele więcej. Przejrzystych kryteriów podejmowania decyzji zabrakło także w czasie rozpatrywania odwołań osób nieprzyjętych na studia płatne w Akademii Medycznej w Poznaniu. Decyzje podejmował - z pominięciem uczelnianej komisji rekrutacyjnej - bezpośrednio rektor, co według NIK było niezgodne z prawem.
"W ocenie NIK, przyjęcie osób o bardzo niskiej punktacji - uzyskanej z przedmiotów, które stanowią podstawę do dalszego procesu kształcenia w uczelni medycznej może stanowić zagrożenie dla prawidłowego przebiegu procesu dydaktycznego" - podkreśla dyr. Lech Rejnus.
Zastrzeżenia inspektorów NIK wzbudziła też wysokość czesnego. W 4 uczelniach jego wysokość została ustalona bez rzetelnie sporządzonej kalkulacji lub też przy ustalaniu czesnego nie przyjmowano jako podstawy planowanego kosztu zajęć dydaktycznych.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska