Krytyczne opinie o projekcie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia
Już ponad 2 lata kolejne rządy łamią konstytucję, nie ustalając koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich, nie precyzuje go ani obowiązująca ustawa o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (puz), ani projekt ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia.
Rząd narusza konstytucję
Przypomnijmy, że prof. A. Zoll wskazywał na konieczność ustalenia koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych w wywiadzie udzielonym nam w marcu 2001 r. (Puls Medycyny nr 5/2001). ,Rząd jest w zwłoce, która łamie konstytucję (...) i nad tym trzeba ubolewać" - podkreślał ponad rok temu na łamach naszej gazety profesor.
Nic więc dziwnego, że w piśmie do premiera rzecznik po raz kolejny przypomina, że Rada Ministrów, nie przedstawiając dotychczas Sejmowi projektu wspomnianej ustawy, narusza konstytucję. ,Nie sposób bowiem uznać, że wykonanie tego zadania stanowi ustawa z dnia 6 lutego 1997 r. o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym. Dyspozycji prawodawcy konstytucyjnego nie wypełnia również projekt ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia. Instytucjonalne przebudowanie formy płatnika (kas chorych na Narodowy Fundusz Zdrowia) oraz deklaracja o przejęciu przez władze publiczne odpowiedzialności w zakresie ochrony zdrowia ubezpieczonych, nie usuwa zastrzeżeń odnośnie konstytucyjności powoływanych przepisów" - pisze rzecznik praw obywatelskich.
Zdaniem prof. A. Zolla, ani ustawa o puz, ani projektowana ustawa o Narodowym Funduszu Zdrowia nie dają gwarancji równego dostępu do świadczeń zdrowotnych wszystkich obywateli, niezależnie od ich sytuacji finansowej. ,Gwarancją tego prawa mają być władze publiczne i środki publiczne, które trudno utożsamiać z instytucjami ubezpieczeniowymi oraz środkami pochodzącymi ze składek osób ubezpieczonych" - uważa rzecznik.
Jasne i identyczne zasady
W opinii prof. Andrzeja Zolla, oczekiwana ustawa powinna m.in. gwarantować pacjentowi wolny wybór świadczeniodawcy, urzeczywistniać zasadę ,pieniądz idzie za pacjentem", ustalać maksymalny czas oczekiwania na poszczególne świadczenia zdrowotne, wprowadzać jasne i poddające się kontroli zasady korzystania ze świadczeń zdrowotnych. Ponadto powinna uniemożliwić przerzucanie kosztów np. badań czy konsultacji na pacjenta, określić rodzaj i standard świadczeń zdrowotnych, które mogą być przedmiotem umowy, tak aby w całym kraju ich dostępność i jakość były porównywalne.
Andrzej Zoll przyznaje, że jest zwolennikiem wykorzystania w reformie ochrony zdrowia dotychczasowych sprawdzonych rozwiązań przy jednoczesnym usuwaniu występujących wad systemu. W liście do ministra zdrowia sugeruje ponowne rozważenie zasadności zamiany kas chorych na Narodowy Fundusz Zdrowia, jak również rezygnacji z udziału przedstawicieli środowiska medycznego przy wydawaniu aktów wykonawczych o charakterze medycznym, np. ustalaniu list leków i wykazu chorób. W opinii rzecznika, ponownie należałoby też rozważyć kwestię umożliwienia emerytom powyżej 60 lat nabywania leków za opłatą ryczałtową w sytuacji utrzymania ograniczeń w tym zakresie wobec inwalidów wojennych i rencistów. Niektóre z oczekiwań rzecznika praw obywatelskich wobec projektu ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia są zbieżne z propozycjami zawartymi w obywatelskim projekcie nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, lansowanym przez środowisko medyczne. ,Po zapoznaniu się z projektem ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia nadal podtrzymujemy naszą inicjatywę. Uważamy, że projekt ministerialny nie poprawia zasadniczych ułomności obecnego systemu" - twierdzi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Samorząd lekarski zarzuca projektowi, że nie przewiduje szybkiego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, a sens wprowadzanych zmian polega przede wszystkim na zastąpieniu kas chorych jednym, potężnym płatnikiem.
Pielęgniarki są przeciw
,Przy braku udziału zbiorowego przedstawicielstwa świadczeniodawców w ustalaniu zasad zawierania kontraktów, jego negocjacje z pojedynczym świadczeniodawcą sprowadzą się w praktyce wyłącznie do wymuszania niskiej ceny" - uważa K. Radziwiłł.
Projekt ministra zdrowia negatywnie zaopiniował też Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. ,Projekt nie uwzględnia problematyki zgłaszanej przez związek i środowisko zawodowe, a niektóre zapisy dyskryminują grupę pielęgniarek i położnych" - czytamy w oficjalnym stanowisku. Siostry mają za złe ministrowi, że w projekcie nie ma mowy m.in. o wolnym wyborze pielęgniarki, oddzieleniu świadczeń pielęgniarskich i położniczych w poz, wyodrębnieniu środków finansowych na świadczenia pielęgniarskie w procedurach specjalistycznych, jak również o procedurach świadczonych przez placówki pielęgnacyjno-opiekuńcze.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska