Kraken, czyli XBB.1.5. Wirusolog: ta nazwa nakręca panikę i wywołuje śmiech przeciwników szczepień
O tzw. Krakenie, medialnym określeniu XBB.1.5 - nowego subwariantu koronawirusa SARS-CoV-2 oraz możliwych scenariuszach rozwoju pandemii w najbliższym czasie - rozmawiamy z prof. Agnieszką Szuster-Ciesielską, wirusologiem i immunologiem z Katedry Wirusologii i Immunologii Instytutu Nauk Biologicznych UMCS w Lublinie.

- Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała komunikat, że obecnie nie ma żadnych danych, by subwariant XBB 1.5 powodował cięższy przebieg choroby.
- Niestety ocenia się, że szybkość transmisji tego subwariantu jest nawet o 40 proc. większa niż jakiegokolwiek innego wariantu Omikronu.
- Co więcej, uważa się, że jest on blisko 50-krotnie słabiej neutralizowany przez przeciwciała wytworzone po kontakcie z subliniami BA4 i BA5. Tymczasem nowe szczepionki przeciw COVID-19 są „skrojone” pod te dwa warianty.
- Prof. Szuster-Ciesielska przypuszcza, że w Polsce fala zakażeń wywołana przez rekombinat XBB 1.5 jest kwestią najbliższych dwóch miesięcy.
Kraken to medialna nazwa nowego subwariantu Omikronu, który obecnie rozprzestrzenia się w szybkim tempie w Stanach Zjednoczonych. Określenie nawiązuje do legendarnego potwora morskiego - źródłem tych legend są prawdopodobnie spotkania z kałamarnicą olbrzymią. Mitologia grecka opisuje krakena (zwanego Ketosem – wielką rybą) jako strażnika Andromedy złożonej w ofierze Posejdonowi.
– Szafowanie takimi określeniami szerzy niepotrzebny strach i wywołuje uśmiechy grup antyszczepionkowych - mówi w rozmowie z “Pulsem Medycyny” wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Puls Medycyny: Duże zaniepokojenie budzi wykryty po raz pierwszy w USA podwariant XBB.1.5, który odpowiadał w ostatnim tygodniu grudnia za ponad 40 proc. wszystkich zakażeń odnotowanych w Stanach Zjednoczonych. Wariant ten doczekał się nawet medialnego określenia Kraken, pochodzącego od nazwy mitycznego, niezwykle groźnego morskiego potwora. Faktycznie jest się czego bać?
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska: Zacznę od tego, że jestem przeciwniczką nadawania kolejnym wariantom koronawirusa określeń nawiązujących do mitologii. To niepotrzebne nakręcanie paniki i szukanie taniej sensacji. Z jednej strony szafowanie takimi określeniami szerzy niepotrzebny strach, z drugiej wywołuje uśmiechy grup antyszczepionkowych. Jedna i druga reakcja nie jest korzystna, bo w sytuacji, gdy faktycznie pojawi się groźniejszy wariant SARS-CoV-2, to nie wywrze już żadnego wrażenia na niepotrzebnie straszonym wcześniej społeczeństwie. Co do subwariantu XBB 1.5, to Światowa Organizacja Zdrowia wydała komunikat, że obecnie nie ma żadnych danych wskazujących, by powodował on cięższy przebieg choroby. To rekombinat, czyli potomek dwóch sublinii BA.2. W XBB 1.5 doszło do wymiany materiału genetycznego, co zaowocowało czternastoma nowymi mutacjami w rejonie białka kolca wirusa. Kluczowa zmiana pojawiła się w miejscu opisywanym numerem 486, odpowiadającym za zdolność białka kolca do wiązania się z receptorami ACE2, obecnymi w ludzkich komórkach. Dzięki tej mutacji XBB 1.5 znacznie efektywniej przyłącza się do naszych komórek.
PRZECZYTAJ TAKŻE: WHO: fala COVID-19 w Chinach jest wywołana głównie przez dwa podwarianty Omikronu
Ocenia się, że szybkość transmisji tego subwariantu jest nawet o 40 proc. większa niż jakiegokolwiek innego wariantu Omikronu. W USA XBB 1.5 odpowiada za dwukrotny wzrost liczby zakażeń w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Ale uwaga! Na północy tego kraju odpowiada już nawet za 75 proc. nowych zakażeń. Wiemy także, że rekombinat, o którym rozmawiamy, wykazuje dużą zdolność do ucieczki przed przeciwciałami, zarówno poszczepiennymi, jak i tymi, które układ odpornościowy wytworzył poprzez przechorowanie COVID-19. Uważa się, że jest on blisko 50-krotnie słabiej neutralizowany przez przeciwciała wytworzone po kontakcie z subliniami BA4 i BA5. Nowe szczepionki przeciw COVID-19 są właśnie „skrojone” pod te dwa warianty. Mimo to warto z nich korzystać, bo choć kluczowe znaczenie ma jakość przeciwciał, to liczy się także ich ilość. Kolejny zidentyfikowany problem to nieskuteczność wobec XBB 1.5 komercyjnych preparatów zawierających przeciwciała, które stosują lekarze u w ciężkich przypadkach chorób hematologicznych.
Czy czeka nas w Polsce kolejna fala zakażeń, za którą będzie odpowiadał XBB 1.5?
Obawiam się, że tak. Polska nie jest samotną wyspą. Dotychczas kolejne fale zakażeń szły do nas z zachodu i nie sądzę, by tym razem miało być inaczej. Problem tylko w tym, że w Polsce epidemiologia koronawirusa słabo stoi, ponieważ nie prowadzi się powszechnego testowania w kierunku SARS-CoV-2, a w związku z tym brakuje materiału do wystarczającego sekwencjonowania wirusa. Do tego, jedyny monitoring ścieków pod kątem badania RNA SARS-CoV-2 w Poznaniu przestał funkcjonować. Moim zdaniem cofamy się jeśli chodzi o kontrolowanie sytuacji epidemicznej w Polsce. Biorąc to wszystko pod uwagę, najpewniej nie dowiemy się na jaką skalę ten nowy subwariant rozprzestrzeni się w naszym kraju. Obawiam się, ze kolejna fala zakażeń jest kwestią najbliższych dwóch miesięcy.
Po trzech latach polityki „zero COVID” zniesiono wszelkie restrykcje epidemiczne w Chinach, gdzie SARS-CoV-2 obecnie zbiera ogromne żniwo. Czy może to prowadzić do powstania kolejnych mutacji?
To bardzo prawdopodobne. Powiem kolokwialnie - wirus wyrwał się w Chinach na wolność, co skutkuje gwałtownym wzrostem zakażań i zgonów, chociaż te dane są trudne do weryfikacji, bo władze tego kraju nie udostępniają wiarygodnych źródeł. W Chinach dominują obecnie inne niż w USA podlinie Omicronu - BA.5 i BF.7. Tak szerokie rozpowszechnienie wirusa w populacji sprzyja mutacjom, które mogą zajść w każdym zakażonym organizmie ludzkim.
Czy zatem w naszym kraju powinny wrócić restrykcje?
W tej chwili nie sądzę, żeby ich wprowadzenie miało sens. Zdecydowana większość populacji miała do czynienia z takim czy innym wariantem koronawirusa SARS-CoV-2. Moim zdaniem powinny być chronione grupy wysokiego ryzyka, czyli przewlekle chorzy, seniorzy. Rekomendacja zaproponowana przez ministra Adama Niedzielskiego, by osoby z tych grup nosiły maseczki w miejscach zaludnionych, jest słuszna. Zresztą każda osoba, które chce się chronić przez zakażeniem, powinna nosić maseczkę.
W Polsce mamy pik grypowy, pola nie oddaje COVID-19, na oddziałach pediatrycznych pełno jest dzieci z objawami rozmaitych zakażeń, w tym spowodowanych przez RSV. Jak długo może potrwać taka potrójna fala zakażeń?
Wirusy oddechowe takie jak RSV, adenowirusy, koronawirusy przeziębieniowe, wirusy grypy i paragrypy czy metapneumowirusy mają swój sezon właśnie teraz. W przypadku grypy szczyt zachorowań przypada zwykle na przełom lutego i marca, niemniej przez cała zimę możemy mieć problem z takimi zakażeniami. Na uspokojenie sytuacji musimy poczekać do wiosny. Najbliższe tygodnie i miesiąca upłyną zapewne pod znakiem licznych zakażeń. Ten sezon jest trudny. Wcześniej niż zazwyczaj pojawił się wirus RSV. Niepokoi także duży odsetek młodych ludzi do 18. roku życia hospitalizowanych z powodu grypy. To nie jest typowa sytuacja.
Rozmawiała: Ewa Kurzyńska
PRZECZYTAJ TAKŻE: Kolejne kraje wprowadzają wymóg testów dla pasażerów z Chin. MZ: to nie wydaje się uzasadnione
Źródło: Puls Medycyny