Korycińska o badaniach profilaktycznych: zachęty lub obowiązek
Zachęcanie do badań profilaktycznych [przez lekarzy rodzinnych - red.], zlecanie ich to praca, więc powinna być odpowiednio wynagradzana.Tym bardziej, że wcześnie wykryte choroby to wielowymiarowa korzyść finansowa dla systemu - uważa Dorota Korycińska, prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Puls Medycyny: Jak szacuje pani dostępność do badań profilaktycznych? Czy lekarze rodzinni powinni szerzej zaangażować się w promowanie i zlecanie ich wykonywania? Czy mają ku temu odpowiednie narzędzia, również finansowe?
Dorota Korycińska: Dostępność do badań profilaktycznych to złożony problem. Analiza publicznie dostępnych danych na stronie NFZ o zgłaszalności na mammografię pokazuje duże nierówności. Co zaskakujące, z tych danych nie wynika, że głównym problemem jest niska zgłaszalność.
W powiecie radomszczańskim jest gmina, w której na badanie w ramach profilaktyki raka piersi zgłasza się niecałe 10 proc. uprawnionych pań, ale są i takie gminy w Polsce, gdzie ta zgłaszalność zbliża się do 60 proc. Tak wysokie wyniki osiągnęła gmina Czerwieńsk w powiecie zielonogórskim. Ten powiat przoduje w zgłaszalności na profilaktykę.
Średnia zgłaszalności dla całej Polski wynosi obecnie 35,9 proc. i jest to wzrost w stosunku do miesięcy z 2022 roku. Co ciekawe, Warszawa ma wynik poniżej średniej dla całego kraju, wynosi on 33.4 proc., a już w niedalekich Siedlcach jest to prawie 50 proc.
Te dane pokazują więc wyraźnie, że niska zgłaszalność na mammografię nie zależy tylko od dostępności, bo przecież w Warszawie nie ma z nią problemu; nie można też mówić o wykluczeniu komunikacyjnym.
Wedle mojej wiedzy najwięcej zależy od lekarzy rodzinnych pracujących w POZ-tach. Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego oraz dr Artur Prusaczyk z Centrum Medyczno-Diagnostycznego w Siedlcach realizują program opieki koordynowanej w POZ. Wskazują na poprawę zgłaszalności na badania profilaktyczne. Widać tę poprawę we wspomnianych danych NFZ. W Siedlcach wyniki zgłaszalności na mammografię są o 15 punktów procentowych wyższe niż w Warszawie! Budżet powierzony na opiekę koordynowaną najwyraźniej umożliwia lekarzom realizowanie również profilaktyki w większym niż dotychczas zakresie.
Czy dałoby się wyodrębnić katalog badań profilaktycznych, które należałoby wykonywać w określonym odstępie czasowym (np. raz w roku morfologię, poziom glukozy we krwi, badanie moczu) i wpisać je do umowy NFZ zawieranej z placówką - tak, aby zapewnić źródło ich finansowania?
Takie katalogi są już opracowane, wraz z podziałem na wiek oraz płeć. Na stronie NFZ jest np. wykaz badań przeznaczonych dla mężczyzn "Badania zdrowego pana", z informacją, że raz do roku należy wykonać:
- podstawowe badania profilaktyczne: morfologia, OB, stężenie glukozy we krwi oraz badanie ogólne moczu;
- pomiar ciśnienia tętniczego, kontrola wagi, pomiar obwodu w pasie
- ogólne badanie u lekarza internisty;
- kontrolę stanu uzębienia u stomatologa.
Po 50. r.ż. wzrasta ryzyko zmian w gruczole krokowym, dlatego każdy mężczyzna w tym wieku powinien odwiedzić urologa, poddać się badaniu prostaty per rectum i powtarzać je od tego momentu raz na dwa lata.
Problemem jest finansowanie tych badań. Mam nadzieję, że wprowadzona opieka koordynowana POZ wraz z odpowiednim budżetem pozwoli na szerokie wykorzystanie zaleceń NFZ.
Czy zasadne byłoby wprowadzenie np. zachęt lub obowiązków dla lekarzy rodzinnych zlecania niektórych badań profilaktycznych?
Tak, to jest konieczne. Pamiętać należy o tym, że zachęcanie do badań profilaktycznych, zlecanie ich to praca, więc powinna być odpowiednio wynagradzana.Tym bardziej, że wcześnie wykryte choroby to wielowymiarowa korzyść finansowa dla systemu.
Nawet gdyby tak się stało - czy pacjenci korzystaliby z takich badań? Program Profilaktyka 40 plus nie należy do popularnych.
Należy się zastanowić, jakie są przyczyny fiaska programu. Moim zdaniem jest mało rozreklamowany, dostępność jest ograniczona. W wielu miejscowościach, nawet tych, które liczą sobie 10-20 tys mieszkańców, nie ma punktów diagnostycznych. Ponadto pacjent musi "sam się skierować", czyli wypełnić ankietę w Internetowym Koncie Pacjenta i co ciekawe - sam sobie te wyniki zinterpretować. To nie zachęca pacjentów.
Tym, co mnie najbardziej ciekawi w niepowodzeniu tego programu, jest brak zainteresowania nim lekarzy. Wydawałoby się, że powinni być nim szczególnie zainteresowani i masowo kierować pacjentów na badania ze względu na odrębne, nie obciążające placówki finansowanie. Tak jednak się nie stało.
Tam, gdzie lekarz namawia na badania profilaktyczne, zgłaszalność jest wyższa. Nie mam wątpliwości, że pacjenci by z nich korzystali, to już się to dzieje w niektórych poradniach. Musimy jednak pamiętać, że budowanie wysokiej zgłaszalności na badania profilaktyczne to proces wymagający koordynacji wielu instytucji, tymczasem na poziomie resortowym nie ma synchronizacji. Profilaktykę i jej promocję realizują podmioty medyczne, samorządy, organizacje społeczne. Jest rozproszona i nikt nie robi ewaluacji programów profilaktycznych w zakresie wykrywalności schorzeń.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Sutkowski apeluje o uwolnienie badań w POZ. "Finanse publiczne by się nie załamały"
Źródło: Puls Medycyny