Kogo lekarz nie może szkolić w udzielaniu świadczeń zdrowotnych
Kogo lekarz nie może szkolić w udzielaniu świadczeń zdrowotnych
28 stycznia Naczelna Rada Lekarska (NRL) przyjęła uchwałę nr 3/22/VIII, która zakazuje od tego dnia „lekarzom i lekarzom dentystom uczestniczyć w roli wykładowcy w praktycznych szkoleniach dotyczących udzielania świadczeń zdrowotnych lub wykonywania procedur medycznych, jeśli uczestnikami takiego zdarzenia mają być osoby niemające uprawnień do udzielania świadczeń lub wykonywania procedur medycznych będących przedmiotem szkolenia”.

Powyższy zakaz nie dotyczy prowadzenia wykładów w ramach szkolenia przeddyplomowego i podyplomowego zawodów medycznych, kursów pomocy przedmedycznej oraz szkoleń, w ramach których ogólny opis procedur i świadczeń (o których mowa w ust. 1) jest elementem wzbogacającym efekty kształcenia w zawodach niemedycznych lub wykładów, których tematem jest zaznajomienie słuchaczy ze zdobyczami nauk medycznych. Jednocześnie lekarz ma prawo zwrócić się do właściwej okręgowej rady lekarskiej albo do Naczelnej Rady Lekarskiej o wyjaśnienie jedynie „wątpliwości co do uprawnień poszczególnych grup zawodowych do udzielania świadczeń zdrowotnych lub wykonywania procedur medycznych”.
Nieprecyzyjna definicja świadczenia zdrowotnego wciąż obowiązuje
Według ustawowej definicji, świadczenia zdrowotne są to działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne, wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych, regulujących zasady ich wykonywania.
Naczelna Rada Lekarska postuluje, żeby tę definicję zmienić. Pomimo że w uchwale NRL nr 5/21/VIII z 28 stycznia 2021 r. zaproponowano nową treść definicji, to stan prawny pozostaje bez zmian i zabiegi służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia, które nie łączą się z procesem leczenia, nie są traktowane co do zasady jako świadczenia zdrowotne. Więc to raczej z tą definicją zainteresowany lekarz miałby problem, a nie z uprawnieniami poszczególnych grup zawodowych.
Kwestia ta musiała być wyjaśniona, bowiem co prawda literalnie z uchwały wynika, że niedozwolone szkolenie ma dotyczyć nauczania praktycznego „świadczenia zdrowotnego” lub „wykonywania procedur medycznych”, jednak z przekazu jej uzasadnienia można domniemywać, że zamysłem NRL jest ogólny zakaz szkoleń dla szeroko pojętej „branży beauty”.
Uchwała samorządu drogowskazem postępowania
Dlaczego z prawnego punktu widzenia to doprecyzowanie jest takie ważne? Bowiem lekarze, zgodnie z art. 8 pkt 3 ustawy o izbach lekarskich, mają obowiązek stosować się do uchwał organów izb lekarskich, którym niewątpliwie w świetle art. 35 wskazanej ustawy jest NRL.
Uchwała jest wydana w trybie przepisów nakładających na samorząd lekarski obowiązek ustanawiania zasad etycznych i sprawowania pieczy nad sumiennym i należytym wykonywaniem zawodu. Co za tym idzie, jej naruszenie będzie mogło stanowić podstawę do wszczęcia postępowania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej w sprawie o „przewinienie zawodowe”. Potwierdza to zresztą Kodeks Etyki Lekarskiej, który w art. 76, w wypadkach nieprzewidzianych w KEL, nakazuje kierować się zasadami wyrażonymi w uchwałach władz samorządu lekarskiego, w orzecznictwie sądów lekarskich oraz dobrymi obyczajami przyjętymi przez środowisko lekarskie.
Czym są de facto zabiegi medycyny estetycznej
Uchwała o szkoleniach dla osób nieuprawnionych do świadczeń zdrowotnych wskazuje w swoim uzasadnieniu, że „najczęściej występującym przykładem wchodzenia przez osoby szkolone w obszar nieuprawnionej działalności leczniczej jest medycyna estetyczna oraz świadczenia udzielane pacjentom stomatologicznym”. Następnie autorzy uzasadnienia wskazują, że pomimo braku określenia i uregulowania wprost w przepisach prawa statusu medycyny estetycznej, składowe tych zabiegów są procedurami czysto medycznymi. Powołują się przy tym na treść uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego (SN) z 26 maja 2021 r. (sygn. I KK 23/21), jako zamykającego dyskusję nad kwestią zabiegów kosmetycznych w świetle ustawowej definicji świadczenia zdrowotnego.
Krótko wskażę kontekst tego orzeczenia. SN zajmował się sprawą lekarz dentysty, która wykonała zabieg powiększenia piersi za pomocą preparatu Aquafilling, nie posiadając w tym zakresie wymaganych kwalifikacji. Zarzucano obwinionej, że tego typu zabiegi nie wchodzą w zakres świadczeń udzielanych przez lekarza dentystę, gdyż nie dotyczą obszarów zębów, jamy ustnej, części twarzowej czaszki oraz okolic przyległych. Z tego powodu obwiniona została ukarana przez sądy lekarskie.
Jednym z argumentów kasacji jej obrońcy było wskazanie na definicję świadczenia zdrowotnego i że — zdaniem obrony — nie można karać za coś, co nie jest świadczeniem zdrowotnym.
Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego
SN nie zgodził się z argumentem obrony, ale nie przyznał wprost, że wykonane czynności były świadczeniem medycznym. Skład orzekający odniósł się bowiem do kwestii podstaw kasacyjnych (wykazywano ten zarzut jako „rażące naruszenie prawa”). Podsumował, iż: „uznaje, że kwalifikując zabieg przeprowadzony przez obwinioną jako działanie medyczne, które ze względu na jego inwazyjny charakter oraz wymogi dotyczące jego przeprowadzenia, wchodzi w zakres ustawowej definicji „świadczenia zdrowotnego”, (…) Naczelny Sąd Lekarski nie dopuścił się rażącego naruszenia prawa”.
Jednocześnie SN zauważył, że w orzecznictwie sądów administracyjnych niejednokrotnie wyrażano pogląd, iż nieterapeutyczne zabiegi medycyny estetycznej nie są świadczeniami zdrowotnymi (por. m.in. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 30 maja 2016 r., VII SA/Wa 385/16). Następnie znowu asekuracyjnie podkreślił, że zadaniem Sądu Najwyższego rozstrzygającego tę sprawę nie było jednak sformułowanie zasad ogólnych w tym obszarze. I „jest rzeczą oczywistą”, że pojęcie nieterapeutycznych zabiegów medycyny estetycznej obejmuje różnorodne działania, o bardzo zróżnicowanym stopniu inwazyjności, przeprowadzane przy użyciu różnorodnych wyrobów, w tym wyrobów medycznych. Wskazał jednocześnie na pilną konieczność podjęcia zmian w przepisach obowiązujących.
Skutki braku jednoznacznych uregulowań ustawowych dot. medycyny estetycznej
Moje wątpliwości wyrażam przez wzgląd na jakość stanowionego, także w ramach samorządu lekarskiego, prawa. Podejmowanie bowiem uchwały o dość nieprecyzyjnej treści, nadto dającej lekarzowi uprawnienie do zapytania organów samorządu o interpretację wyłącznie w zawężonym zakresie, to regulacja zbyt daleko idąca. Zwłaszcza w kontekście pewności interpretacji prawa przez jego adresata. Uchwała zdaje się bowiem „wyręczać” ustawodawcę, który mimo monitów Naczelnej Rady Lekarskiej, nie robi nic, żeby uregulować sytuację prawną medycyny estetycznej.
Jestem w stanie zrozumieć pewnego rodzaju frustrację władz samorządowych. Ciężko mi jednak zgodzić się z uzasadnieniem uchwały, sugerującym, że każde szkolenie dla „branży beauty” będzie dotyczyło udzielania świadczeń zdrowotnych lub wykonywania procedur medycznych, dla uczestników niemających uprawnień do takich czynności. I choć rozumiem, iż opisywana w niniejszym tekście uchwała jest kontynuacją tezy ze stanowiska NRL nr 48/21/P-VIII, że: „nie sposób tłumaczyć organizowania takich zdarzeń chęcią przekazania czysto teoretycznej wiedzy z założeniem, że uczestnicy tych szkoleń nie będą próbowali tak zdobytych wiadomości wykorzystać, stosując je samodzielnie”, to jako prawnik nie mogę się z takimi regulacjami zgodzić. Oczywiście, w świetle braku odpowiednich zmian na poziomie ustawowym.
Mam bowiem świadomość, że kwestia odpowiedzialności zawodowej lekarza, która jest w swej konstrukcji bardzo zbliżona do odpowiedzialności karnej, powinna umożliwiać rozeznanie przez niego, co jest dozwolone, a co nie, bez domysłów w tym przedmiocie. Skoro uchwała mówi o świadczeniach zdrowotnych, to należy ją czytać w kontekście aktualnej definicji tego świadczenia. Rozumiejąc intencję NRL, chcącej chronić lekarzy i pacjentów, wydaje się, że w tym przypadku podjęto decyzję zbyt daleko idącą, bo potencjalnie niesprawiedliwie dotykającą lekarzy wykładowców. Tym bardziej że uchwała nie przewiduje, by mogli oni zwrócić się do rady lekarskiej z wątpliwościami dotyczącymi zakwalifikowania konkretnych czynności pod definicję świadczenia zdrowotnego.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Kara za głoszenie poglądów sprzecznych z aktualną wiedzą medyczną - kneblowanie ust czy walka z fakenewsami?
Sądy lekarskie: od czego zależą kary za przewinienia zawodowe
Źródło: Puls Medycyny
28 stycznia Naczelna Rada Lekarska (NRL) przyjęła uchwałę nr 3/22/VIII, która zakazuje od tego dnia „lekarzom i lekarzom dentystom uczestniczyć w roli wykładowcy w praktycznych szkoleniach dotyczących udzielania świadczeń zdrowotnych lub wykonywania procedur medycznych, jeśli uczestnikami takiego zdarzenia mają być osoby niemające uprawnień do udzielania świadczeń lub wykonywania procedur medycznych będących przedmiotem szkolenia”.
Marcin AndrzejewiczArchiwum
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach