Kłopoty z rejestracją praktyki ; lekarza-członka innej izby

Ewa Szarkowska
opublikowano: 05-07-2002, 00:00

,Decyzja Okręgowej Rady Lekarskiej w Opolu była zgodna z obowiązującym prawem" - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny i oddalił skargę lekarza ze ląska, któremu Rada nie wydała zgody na prowadzenia prywatnej praktyki w Opolu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dr hab. n. med. Wojciech Pluskiewicz, kierownik Zakładu Chorób Metabolicznych Kości ląskiej Akademii Medycznej zabiegał o to od 1998 r. Okręgowa Izba Lekarska w Opolu trzykrotnie odrzucała jego wniosek w tej sprawie.
,Najpierw zarzucono mi nieetyczną reklamę. Potem powołano się na przepis, że w sytuacji kiedy lekarz jest członkiem innej izby okręgowej, rada może udzielić zgody na rejestrację tylko w uzasadnionych przypadkach. Wyjaśniano, że mnie to nie dotyczy, ponieważ w Opolu już jest gabinet diagnostyki osteoporozy. Wkrótce argument, że nie ma co otwierać kolejnego gabinetu, bo nie ma tylu pacjentów, zanegowało samo życie. Pacjenci pojawili się, tylko już w opolskiej filii założonego przeze mnie niepublicznego ZOZ-u w Gliwicach" - twierdzi dr W. Pluskiewicz.
Skarga do NSA dla zasady
Kiedy Naczelna Rada Lekarska, utrzymała w mocy decyzję okręgowej, W. Pluskiewicz poskarżył się do Naczelnego Sądu Aministracyjnego.
,Chodziło przede wszystkim o zasadę. Tak się składa, że mnie osobiście ta odmowa nie zdołała zaszkodzić i mam teraz inne zajęcia. Nie znaczy to jednak, że sytuacje, w których korporacja zawodowa w myśl czyjegoś partykularnego interesu będzie szkodziła innym, nie będą już w przyszłości miały miejsca" - twierdzi W. Pluskiewicz.
NSA oddalił skargę 13 czerwca 2002 r., tłumacząc, że nie jest upoważniony do rozstrzygania zasadności decyzji rady, tylko do sprawdzenia, czy została ona wydana zgodnie z prawem. A w tej kwestii nie dopatrzył się jakichkolwiek nieprawidłowości. Zgodnie z przepisami, rejestracja praktyki lekarza zależy od woli okręgowej rady lekarskiej i nikt nie może jej zmusić do wyrażenia zgody.
Limit dla specjalistów
Jak udało się nam ustalić, dr W. Pluskiewicz nie jest jedyną osobą spoza woj. opolskiego, która nie uzyskała zgody ORL w Opolu na otwarcie prywatnej praktyki. ,Odmów jest jednak znacznie mniej niż zgód na prowadzenie praktyk przez lekarzy, głównie z woj. dolnośląskiego i śląskiego" - zapewnia Jerzy Jakubiszyn, przewodniczący izby. Wyjaśnia, że przy rozpatrywaniu każdego wniosku, rada okręgowa kieruje się przede wszystkim informacjami o nasyceniu lekarzy danej specjalności w konkretnym rejonie. Jeśli istnieje w nim dostatecznie dużo praktyk lekarzy z macierzystej izby, to praktyki lekarzy spoza izby nie są rejestrowane. Przyznaje, że w takiej sytuacji prawie każdy zainteresowany odwołuje się do Naczelnej Izby Lekarskiej. ,Sprawa dr. W. Pluskiewicza to chyba pierwszy przypadek, który dotarł do NSA" - twierdzi J. Jakubiszyn.
Mimo wielu prób, nie udało się nam dowiedzieć, ile odwołań od decyzji okręgowych rad lekarskich trafia w ciągu roku do Warszawy. ,Zgodnie z obowiązującym prawem, każda izba okręgowa jest samodzielna i może sama podejmować decyzje w sprawie zgody na rejestrację prywatnej praktyki lekarzy spoza izby. I jeśli tylko są one podjęte zgodnie z wymaganą procedurą, Naczelna Rada Lekarska nie ma uprawnień, by je kwestionować, nawet jeśli w pewnym sensie oznaczają one ochronę rynku pracy" - wyjaśnia Iwona Raszke-Rostkowska, rzecznik prasowy NRL.
Nie ma problemu?
Andrzej Wojnar, szef Dolnośląskiej Rady Lekarskiej zapewnia, że w jego izbie nie prowadzi się polityki zaporowej dla lekarzy z innych województw. Wnioskodawca musi złożyć stosowne dokumenty i umożliwić specjalnej komisji wizytację w lokalu przyszłego gabinetu. Ostateczna decyzja zapada na podstawie oceny nasycenia danego terenu lekarzami określonej specjalności. ,Nie przypominam sobie jakichś afer z tym związanych czy odwołań do Naczelnej Izby Lekarskiej. Ostatnio wydaliśmy takie zgody dla lekarzy z Wielkopolski, którzy chcieli otworzyć praktyki na pograniczu z naszym województwem" - twierdzi A. Wojnar.
Na terenie Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie zarejestrowanych jest 18 praktyk prowadzonych przez lekarzy spoza izby. Najczęściej są to specjaliści z sąsiednich izb: gorzowskiej i koszalińskiej (po 5 praktyk). Ale są też lekarze należący do izb okręgowych z Łodzi, Krakowa, Gdańska, Katowic, a nawet Rzeszowa. ,Nie odnotowaliśmy żadnego przypadku odmowy. Nie było takiej potrzeby" - twierdzi Grażyna Kowalczyk, dyrektor biura izby szczecińskiej. Na Podkarpaciu jest jeszcze prościej, bo - jak mówi Janusz Hejda, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Rzeszowie - nie mieli jeszcze ani jednego podania w tej sprawie.
Zdaniem Ładysława Nekandy-Trepki, przewodniczącego Komisji Organizacyjnej NRL, zjawisko odmów w stosunku do liczby zarejestrowanych praktyk w całym kraju nie stanowi większego problemu. ,O ile pamiętam, na początku dochodziło do pewnych tarć w sytuacji, gdy praktyki na terenie innych województw próbowały otwierać osoby mające status pracownika uczelni. Obecnie to się unormowało. Teraz problemem staje się konieczność zamykania gabinetów, do których z powodu zubożenia społeczeństwa dociera coraz mniej pacjentów" - uważa dr Ł. Nekanda-Trepka.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.