Andrzej Majewski: Aneksowanie umów byłoby złym posunięciem

Ewa Szarkowska
opublikowano: 12-11-2003, 00:00

Z Andrzejem Majewskim, wiceprezesem ds. medycznych Narodowego Funduszu Zdrowia rozmawia Ewa Szarkowska

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
- Czy ciągle pan wierzy, że przy tak zmasowanej krytyce warunków konkursu ofert na rok 2004 świadczeniodawcy jednak do niego przystąpią?
- Po trwających już dwa tygodnie codziennych rozmowach i spotkaniach z pielęgniarkami, Kolegium Lekarzy Rodzinnych, konsultantami krajowymi i wojewódzkimi, dyrektorami szpitali sadzę, że dochodzimy do pewnego konsensusu.
To prawda, że warunki konkursu nie były idealnie dopracowane i dlatego, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom świadczeniodawców, wprowadziliśmy wiele poprawek w zasadach ogólnych i szczegółowych. Jesteśmy przekonani, że po tych zmianach zdecydowana większość świadczeniodawców przystąpi do konkursu ofert. W każdym razie ja, jako kierownik zakładu opieki zdrowotnej, nigdy nie pozwoliłbym sobie na taki ryzykowny krok (niezłożenia oferty - przyp. red.), który może zakończyć się wypadnięciem z gry. Warto pamiętać, że złożenie oferty to tylko pierwszy etap. Potem są negocjacje, a dopiero ich finałem jest podpisanie umowy. W tym czasie możliwe są jeszcze pewne ustalenia w sprawie ostatecznego kształtu umowy.

- Najwięcej postulatów mają lekarze rodzinni. Czy wszystkie zostały uwzględnione?
- Kolegium Lekarzy Rodzinnych zgłosiło 51 postulatów. W wielu punktach doszliśmy do porozumienia, np. w sprawach wymogów sprzętowych, utrzymania 10-proc. stawki na badania diagnostyczne czy sytuacji, w jakich możliwe jest łączenie funkcji pielęgniarki środowiskowej z funkcją pielęgniarki pracującej w gabinecie zabiegowym. Są jednak takie postulaty, dotyczące na przykład całodobowej opieki lekarskiej czy prawa środowiskowych pielęgniarek i położnych do samodzielnej praktyki, których spełnienie nie leży w gestii funduszu, lecz parlamentu. Na postulat o podniesienie stawki kapitacyjnej mogliśmy, niestety, odpowiedzieć tylko jedno: ,wskażcie, komu mamy zabrać, żeby wam dać".

- Jedną z najbardziej kontrowersyjnych spraw okazał się katalog świadczeń i procedur zabiegowych, oceniany przez lekarzy jako ,dziurawy". Jak to było możliwe, skoro ich projekty były podobno konsultowane?
- Przez wiele miesięcy odbywały się w tej sprawie spotkania przedstawicieli NFZ z przedstawicielami poszczególnych środowisk medycznych. Na podstawie dokumentów podpisanych przez konsultantów krajowych wydawało nam się, że zostało wypracowane wspólne stanowisko w tej sprawie. Dlaczego wyszło inaczej, nie wiem. Konsultanci mówią, że winny jest fundusz, z kolei pracownicy funduszu twierdzą, że wszystko było uzgodnione.
- Wielu dyrektorów szpitali, np. powiatowych, uważa, że warunki konkursu faworyzują finansowo placówki wysokospecjalistyczne ich kosztem. Dlaczego fundusz nie chce płacić np. za amputację piersi wykonaną w szpitalu powiatowym?
- Zależy nam na tym, by zapewnić pacjentom świadczenia w szpitalach, które wykonują je na odpowiednim poziomie. Często chirurg nie mający specjalizacji z zakresu onkologii wykonuje w szpitalu powiatowym zabiegi onkologiczne. Dlatego uważamy, że konieczna jest kategoryzacja szpitali. Nie chodzi nawet o typy całych szpitali, tylko o poziomy referencyjności poszczególnych oddziałów. Na przykład może zdarzyć się tak, że w szpitalu wielooddziałowym jeden oddział przeprowadza zabiegi na poziomie trzecim, bo ma odpowiednią kadrę specjalistów, wykonujących dobrze pewne świadczenia, odpowiednią aparaturę. Taka kategoryzacja będzie możliwa tylko po wprowadzeniu katalogu procedur zabiegowych.
- Dlaczego fundusz nie zamierza płacić za hospitalizacje wielu chorób, na przykład reumatoidalnego zapalenia stawów, które obecnie są objęte kontraktami?
- Zależy nam na tym, by zmieniła się filozofia płacenia za świadczenia szpitalne. Obecnie szpitale mają zazwyczaj płaconą odpowiednią stawkę zryczałtowaną za osobodzień. Są również hospitalizowane schorzenia, np. reumatoidalne zapalenie stawów, które z powodzeniem można leczyć ambulatoryjnie, co jest o wiele tańsze. Oczywiście, nie można tego uogólniać, bo jeśli jest jakiś ostry rzut chorobowy i stan pacjenta jest zły, to nie ma mowy o leczeniu ambulatoryjnym. Nie chcemy płacić tylko za to, że pacjent znalazł się w systemie, bo za to płacimy kapitacyjnie lekarzom poz. Chcemy płacić za to, co faktycznie wykonano na rzecz zdrowia pacjenta w szpitalu.

- Płacenie według wykonanych procedur budzi jednak wiele kontrowersji. To oczywiste, że najbardziej odczują zmiany szpitale, które żyją obecnie tylko z hospitalizacji, bez wykonywania procedur.
- Po prostu przyzwyczailiśmy się do budżetowania. Są takie regiony, gdzie zakłady opieki zdrowotnej podpisywały już umowy oparte na punktowej wycenie procedur zabiegowych i ci świadczeniodawcy przystają na takie rozwiązanie. Tam, gdzie dotychczas budżetowano liczbę hospitalizacji, dyrektorzy ZOZ-ów, po przymierzeniu się do nowych zasad, stwierdzają, że ilość pieniędzy, które mogą otrzymać z NFZ będzie mniejsza. I zapewne dlatego wiele szpitali chce aneksowania umów na pierwsze półrocze, tłumacząc, że konkurs został źle przygotowany.
Szczególny opór dotyczy niestety zakładów opieki zdrowotnej, które nie przeszły restrukturyzacji. Jeśli nie zmieniły struktury organizacyjnej i nie popatrzyły, co się dzieje na rynku usług, to rzeczywiście mogą mieć problemy. I jest dla mnie bardzo zrozumiałe, że jeżeli zabiera im się część pieniędzy, to robią wszystko, żeby temu przeciwdziałać.

- Do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o Narodowym Fundusz Zdrowia, który ma umożliwić przesuniecie konkursu na rok 2004 i aneksowanie tegorocznych umów.
- Aneksowanie byłoby możliwe tylko wskutek decyzji parlamentu. Uważam jednak, że byłoby to bardzo złe posunięcie dla polskiej ochrony zdrowia, które w dodatku tak naprawdę nie rozwiąże żadnego problemu.

- Ale mówi się tylko o aneksach na pół roku...
- I co dalej? Przesuniemy tylko w czasie bałagan, pogłębimy problemy finansowe. I dalej nic się nie będzie działo. Chcąc ogłosić konkurs na drugie półrocze, musimy podjąć działania już wiosną. A wtedy okaże się, że nie mamy podstaw do ogłoszenia konkursu w kwietniu, bo nie mamy potrzebnych danych i praktycznie aneksowanie przesunie się na cały rok. I w tym marazmie będziemy tkwili dalej. Przeprowadzenie konkursu ofert pozwoli natomiast na ujednolicenie katalogu świadczeń i płacenie za procedury według jednolitych stawek.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.