Kardiolodzy widzą serce w trójwymiarze

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 19-10-2010, 15:26

Kardiolodzy ze Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie podczas zabiegów ablacji korzystają z nowoczesnego systemu komputerowego, który umożliwia wykonanie przestrzennej mapy serca. Dzięki temu lekarze mogą skutecznie leczyć nawet najcięższe postacie arytmii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Stworzony przez Amerykanów system Ensite Velocity miał swoją światową premierę na początku tego roku. Korzystanie z najnowocześniejszego tego typu rozwiązania w Polsce stało się możliwe dzięki współpracy rzeszowskich specjalistów z dr. n. med. Sebastianem Stecem z Warszawy, który pomógł sprowadzić je do szpitala.
„To bezcenna pomoc podczas ablacji. W trakcie zabiegu na ekranie komputera widzimy trójwymiarową mapę serca pacjenta. Umożliwia nam to szybsze, bezpieczniejsze i dokładniejsze znalezienie miejsca, w którym powstaje arytmia. „Zaglądamy” w miejsca, które normalnie są poza zasięgiem naszego wzroku” – tłumaczy dr Stec.


Pod kontrolą obrazu RTG do serca pacjenta, przez żyłę w pachwinie, wprowadza się elastyczne prowadnice. Przez nie, poprzez naczynia obwodowe, wprowadza się elektrody diagnostyczne i elektrodę ablacyjną. Po zlokalizowaniu obszaru odpowiedzialnego za powstawanie arytmii, w miejscu, które jest źródłem problemów, umieszcza się końcówkę elektrody ablacyjnej. Źródło częstoskurczu usuwa się w szpitalu w Rzeszowie dwoma metodami: techniką RF oraz krioablacją. W przypadku tej pierwszej, elektrodę ablacyjną rozgrzewa się do temperatury ok. 60oC.


„Dzięki ablacji z arytmii udaje się wyleczyć od 80 do nawet 95 proc. chorych. Do tej pory wykonaliśmy już 120 takich zabiegów” – mówi Janusz Romanek, kardiolog ze Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. „W trzech przypadkach pomogliśmy chorym z wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem serca, u których występowały tzw. burze elektryczne” – dodaje dr Sebastian Stec.


W planach są kolejne zabiegi, tym razem mające pomóc chorym z migotaniem przedsionków. „To dla nas spore wyzwanie, bo zabiegi tego typu wykonywane są na oddziałach o najwyższym stopniu referencyjności. Zamierzamy jednak je podjąć, gdyż wśród pacjentów z arytmią największą grupę stanowią właśnie osoby cierpiące z powodu migotania przedsionków” – wyjaśnia dr Romanek.
Zakres, w jakim rzeszowskim specjalistom uda się zrealizować te ambitne plany, będzie zależał przede wszystkim od wysokości kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.