Kardiolodzy krytykują POLKARD

  • Monika Wysocka
opublikowano: 16-12-2009, 00:00

Lekarze biorący udział w realizacji programu POLKARD są wściekli. Tegoroczne umowy podpisali z resortem zdrowia pod koniec listopada, pieniądze muszą wydać w grudniu. "Uważam , że w kraju, gdzie co drug śmierć spowodowana jest chorobą układu krążenia, powinien byc program z prawdziwego zdarzenia. A POLKARD nie ma żadnej strategii"- ocenia prof. Andrzej Rynkiewicz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Narodowy Program Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Sercowo-Naczyniowego POLKARD był realizowany w dwóch modułach podzielonych na lata 2003-2005 i 2006-2008. Wydano wtedy około 487 mln zł. Kolejny, na lata 2009-2011, realizowany jest tylko częściowo w ramach jednorocznych umów i w dodatku z ogromnym opóźnieniem. „Umowę na realizację w 2009 roku Krajowego Rejestru Operacji Kardiochirurgicznych podpisaliśmy niedawno, w listopadzie, choć program musi działać od 1 stycznia każdego roku, bo polega na bieżącym wprowadzaniu danych z 34 ośrodków. Pieniądze dostaniemy 15 grudnia i praktycznie natychmiast musimy się z nich rozliczyć. To absurd" - mówi prof. Bohdan Maruszewski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka", prezes Klubu Kardiochirurgów Polskich.

Na ostatnią chwilę

Podobna sytuacja jest także w innych modułach POLKARD-u. „W tym roku NATPOL PLUS miał dostarczyć dane epidemiologiczne dotyczące schorzeń serca, zespołu metabolicznego, nadciśnienia tętniczego i cukrzycy typu 2 w Polsce. Ministerstwo Zdrowia obcięło jednak budżet i podzieliło program na dwa etapy. Umowę na realizację części wstępnej podpisaliśmy pod koniec listopada. Do końca roku mamy czas na zakup sprzętu, wyszkolenie pielęgniarek, które zbierają i badają pacjentów itd. To bardzo mało czasu, ale z drugiej strony szkoda byłoby nie skorzystać z 300 tys. zł" - mówi prof. Bogdan Wyrzykowski, kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Z kolei prof. Andrzej Rynkiewicz, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii GUMed, były prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, umowę w ramach programu POLKARD do projektu dotyczącego hipercholesterolemii rodzinnej podpisał dopiero 7 grudnia br. „I trochę się martwię, czy zdążymy" - mówi prof. Rynkiewicz. Na szczęście jego zespół nie siedział z założonymi rękoma i robił swoje. „Wiem, że opóźnienie w tym roku wynika z gwałtownego poszukiwania pieniędzy na dodatkowe szczepionki na grypę. Wolałbym jednak usłyszeć, że w związku z epidemią grypy mamy sytuację awaryjną i realizacja naszego programu musi zostać przesunięta na przyszły rok. Jako kardiolog byłbym to w stanie zaakceptować" - mówi profesor.

„Jesteśmy wściekli, bo napracowaliśmy się przez kilka miesięcy przygotowując POLKARD na lata 2009-2011, który teraz realizowany jest tylko cząstkowo. Ministerialni urzędnicy ograniczyli go do minimum, ale tak, by nikt nie mógł im zarzucić, że nie jest realizowany. Z trzech lat zredukowano go do roku, z całej kwoty rozdysponowano tylko część pieniędzy, a to wszystko na takich zasadach, że umowy przesyłane są w listopadzie i nie sposób wyrobić się z ich realizacją. Zepsuli program" - mówi jeden z realizatorów, który woli jednak pozostać anonimowy.

(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 20 (203) z 16 grudnia 2009 r.

AKTUALNA OFERTA PRENUMERATY PULSU MEDYCYNY

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.