Kamyk u szyi

dr n. med. ; Monika Puzianowska-Kuźnicka
opublikowano: 23-10-2002, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przy okazji dyskusji nad ostatnią inicjatywą Ministerstwa Zdrowia - lekami za złotówkę - pozwolę sobie poruszyć kwestię ogólniejszą, a mianowicie kosztów oraz form odpłatności za leki.
Z informacji udostępnianych przez kasy chorych wynika, że koszty ich refundacji są coraz wyższe. Co więcej, dramatycznie rosną koszty ponoszone przez samych pacjentów (obecnie mamy jeden z najwyższych w Europie wskaźników ,udziału własnego" w cenach leków). Moje subiektywne odczucia są z tymi wyliczeniami jak najbardziej zgodne. Ostatnio zostawiam w aptekach około 150 złotych miesięcznie. Nadmieniam przy tym, że jestem osobą zdrową, która ma niedługo spełnić swój obywatelski obowiązek i dać krajowi nowego obywatela. Koszty, które ponoszę, to koszty leczenia rozkurczowego, suplementacji witamin i żelaza oraz uzupełniającego leczenia hormonalnego (co jak wszyscy ginekolodzy wiedzą, jest tylko babską fanaberią, nic więc dziwnego że tak ,niepotrzebne" leki są pełnopłatne). Mogę więc sobie tylko wyobrazić, ile w aptekach zostawiają ludzie naprawdę chorzy.
Niewątpliwie pomysł wydawania najstarszym obywatelom naszego państwa podstawowych preparatów za symboliczną cenę ma swoje głębokie, moralno-etyczne uzasadnienie. Ludzie ponadsześćdziesięcioletni przeżyli wojnę, potem w pocie czoła budowali socjalizm, by wreszcie ,w nagrodę" za ciężkie życie i ciężką pracę stać się najuboższą częścią naszego społeczeństwa. Emeryci bardzo karnie opłacają czynsz, elektryczność, ogrzewanie. Nic więc dziwnego, że na zaspokojenie pozostałych podstawowych potrzeb zostaje im najwyżej parę groszy. Wysokie koszty leków, których nie są w stanie ponieść, zmuszają ich do rezygnacji z leczenia. Dlatego też, chociaż jestem zwolenniczką ograniczania wszelkiego rozdawnictwa i dofinansowywania, do nowej inicjatywy ministerstwa odnoszę się z aprobatą. Nie oznacza to jednak, że akceptuję ją bezkrytycznie. W obecnej sytuacji jest ona zachętą do nadużyć i potencjalnym źródłem następnych finansowych kłopotów. W grę wchodzą dwa, zależne od samych pacjentów i lekarzy czynniki, które już teraz powodują wzrost kosztów leczenia.
Pierwszy - to olbrzymie marnotrawstwo, wywołane jakże częstą polipragmazją (nie jest bynajmniej rzadkością, że pacjenci otrzymują po kilkanaście leków, z których wielu nie powinno się łączyć lub których działanie się dubluje - tu kłania się niedouczenie lekarzy w zakresie farmakologii) oraz wykupywaniem przez samych pacjentów dodatkowych leków bez recepty.
Drugi - to nadal nieszczelny system kontroli uprawnień do tańszych form leczenia, czego typowym przykładem są uprawnienia kombatanckie. Refundacja leków dla kombatantów, którzy stanowią ułamek społeczeństwa, wynosi (o ile się nie mylę) kilka procent całych kosztów refundacji.
Ośmielam się wątpić, czy ta grupa społeczna jest w porównaniu z innymi (np. osobami w tym samym wieku, ale bez uprawnień) rzeczywiście tak bardzo zdrowotnie poszkodowana. Raczej sądzę, że lekarze wypisują leki nie tylko dla osób uprawnionych, ale i dla ich rodzin i znajomych. Jeżeli ani kasy, ani ministerstwo nie są w stanie wprowadzić jakiejkolwiek kontroli uprawnień, to jaką mogą mieć pewność, że założony wzrost kosztów refundacji wywołany wprowadzeniem w życie idei ,leków za złotówkę" nie będzie w istocie kilkukrotnie wyższy? Skąd ten optymizm, że na receptach ,złotówkowych" nie będą uwzględniane potrzeby osób do świadczenia nieupoważnionych? Dotychczasowa praktyka nie skłania do takiego optymizmu.
Jeszcze raz podkreślam - uważam, że w cywilizowanym kraju osoby ponad 65-letnie powinny mieć możliwość adekwatnego leczenia ich schorzeń. Niestety, po raz kolejny wydaje się, że ta szlachetna, ale niedopracowana idea już niedługo stanie się następnym kamykiem u szyi naszego niedofinansowanego i źle funkcjonującego systemu ochrony zdrowia.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. med. ; Monika Puzianowska-Kuźnicka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.