Jeden dzień z... Bożeną Janicką

Redakcja
opublikowano: 05-02-2011, 00:00

Jest lekarzem medycyny rodzinnej, pediatrą. Na co dzień kieruje NZOZ-em w Kazimierzu Biskupim (woj. wielkopolskie). Bożena Janicka była pierwszym prezesem Federacji „Porozumienie Zielonogórskie”. Obecnie pełni obowiązki prezesa Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego. Mężatka, mama dwójki dorosłych dzieci Marty i Michała. W wolnych chwilach zajmuje się ogrodem i zwierzętami domowymi, które darzy ogromną sympatią.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
6.00 Szukam budzika po omacku, aby jak najszybciej pozbyć się tego rozdzierającego ciszę dźwięku i jeszcze choć na chwilkę zasnąć. Budzik dzwoni jeszcze kilka razy. Za oknem ciemno, ale wiem, że muszę natychmiast podnieść się z łóżka.

6.20 Nastawiam wodę na kawę. Lubię nie tylko jej zapach i smak, po prostu lubię ten nawyk picia porannej kawy. Na mój widok Pusia merda radośnie ogonem, dając mi znak, że już czeka na spacer. Szybka toaleta i jestem gotowa do wyjścia. Zimny poranek pozwala zebrać myśli i poukładać plan dnia, który dzisiaj wyjątkowo zapowiada się spokojnie. Może nawet uda mi się odwiedzić bratową męża – tyle razy jej obiecuję, że przyjadę.

7.00 Wracam do niedokończonej kawy, otwieram laptop i ściągam maile. Do kuchni wpada Michał, zjada śniadanie w biegu, całuje mnie na pożegnanie i tyle go widziałam.

7.50 Wyjeżdżam do pracy. Po drodze wystukuję numer do Marty – tak bardzo mi jej brakuje, odkąd wyjechała na studia. W słuchawce słyszę radosne „cześć mamuś” i już wiem, że u niej wszystko w porządku i że na medycynie aż tak strasznie nie cisną – da się wytrzymać.

8.00 Jestem już w przychodni. Pierwszy pacjent, potem kolejni. Czasem uśmiechnięci, czasem kapryśni, ale dają mi tyle energii, że gdybym musiała raz jeszcze wybrać w swoim życiu, znowu zostałabym lekarzem.

11.00 Dzwonię do Ady, doradcy PR. Ustalamy, że trzeba zorganizować konferencję, spotkać się z dziennikarzami i wyjaśnić im wszystko. Piję kolejną kawę i próbuję zabrać się za kierowniczą, papierkową robotę. Tyle się tego nazbierało: raporty do wojewódzkiego oddziału NFZ, komunikaty, korespondencja. A telefon dzwoni i dzwoni...

12.00 Wracam do pacjentów, następne wizyty, patronaże – jestem przecież pediatrą.

14.00 Szybko przemieszczam się do Konina na ul. Popiełuszki, do siedziby Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego. Moja asystentka, pani Iwonka podaje pełną teczkę dokumentów do podpisu. Mówi też, że dzwonili z „Gazety Wyborczej” i z „Teleskopu” z Poznania – zapraszają jutro rano na wywiad. Kilkanaście telefonów, maile, spotkania, uzupełnianie strony www – u mnie wszystko musi chodzić jak w zegarku, choćbym miała siedzieć tu do rana.

18.30 Wracam do domu. I znowu dzisiaj nie pojechałam do Krystyny. Z mężem i Pusią idę do ogrodu – to jest czas, kiedy możemy porozmawiać, a ja staram się wyciszyć i oddzielić pracę od spraw rodzinnych, na ile jest to możliwe.

19.00 Obiadokolacja. Mąż świetnie gotuje i wyręcza mnie w tych obowiązkach bardzo często. Tak się przyjęło u nas w domu, że jesteśmy na tym posiłku całą rodziną i cieszymy się z bycia ze sobą. To moment, w którym zawsze myślę o Marcie – czy coś dzisiaj jadła, jak jej minął dzień.

19.30 Oglądam „Wiadomości”. A tu polityka, polityka i polityka, gdzie w tym wszystkim jesteśmy my, zwykli ludzie...
Muszę chwilę odpocząć. Biorę książkę, opatulam się kocem i „odpływam”.

21.00 Wracam do obowiązków. Maile, telefony. Dzwonią moi najbliżsi współpracownicy z Porozumienia. Na szczęście oni też pracują do późna, możemy więc długo rozmawiać.

1.00 Kończę kolejny dzień. Przed zaśnięciem dopada mnie chwila zadumy nad sensem tego, co robię. Z jednej strony pacjenci i przychodnia, z drugiej Federacja i WPZ, i ciągła walka o lepsze jutro, przecież nie dla mnie, ale dla nas wszystkich – lekarzy.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Redakcja

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.