Jak wybierać kadrę menedżerską szpitali?
Stosowanie procedury konkursowej przy wyborze dyrektorów medycznych szpitali i ordynatorów oddziałów jest coraz głośniej krytykowane. "Jeśli mamy dobrze zarządzać szpitalem, musimy mieć prawo dobierać sobie kadrę" - przekonują szefowie publicznych jednostek. Nie chcą już dłużej być zdani na decyzje - często nietrafione - komisji konkursowych. Czy minister zdrowia zmieni zasady dorory kadry w SP ZOZ-ach?
Anachroniczny przepis
Zgodnie z rozporządzeniem, w skład komisji rozstrzygającej konkurs na stanowisko ordynatora wchodzi m.in. dyrektor naczelny szpitala. Ale w Polsce coraz częściej szefami publicznych szpitali nie są lekarze i dlatego chcieliby, by w komisji konkursowej reprezentował ich zastępca ds. lecznictwa jako osoba dobrze przygotowana do oceny kwalifikacji medycznych przesłuchiwanych kandydatów.
"Dyrektorzy wielokrotnie upoważniają swoich zastępców medycznych do podejmowania decyzji w poważnych sprawach finansowych i organizacyjnych, nawet do negocjacji i podpisywania umów z NFZ. W tej sytuacji ograniczanie prawa dyrektora SP ZOZ-u do wyznaczania swojego przedstawiciela do składu komisji konkursowych na medyczne stanowiska kierownicze wydaje się nieuzasadnione" - uważa Ryszard miech, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.
Konkursy do likwidacji?
Oczekiwania Waldemara Taborskiego, dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze, idą jeszcze dalej. Jego zdaniem, konkursy na ordynatorów powinny być w ogóle zlikwidowane. "W ciągu półgodzinnej rozmowy komisja konkursowa, w składzie której są m.in. przedstawiciele związków zawodowych, w zasadzie nie jest w stanie sprawdzić ani kwalifikacji medycznych, ani menedżerskich" - podkreśla dyr. Taborski. Przyznaje, że sam miał w życiu dwie czy trzy sytuacje, kiedy był zmuszony współpracować z kimś, kto nie sprawdził się w realizacji zadań, jakie postawiła przed nim lecznica. Uważa, że jeśli tylko zarząd szpitala będzie miał wolną rękę w doborze ordynatorów, to w dobrze pojętym interesie zarządzanej przez siebie placówki wybierze najlepszego kandydata.
Krytycznie o konkursach na ordynatorów mówią też inni dyrektorzy. Zwracają uwagę na fakt, że postępowanie konkursowe jest bardzo koszto- i czasochłonne, a rozstrzygające je komisje zostały zdominowane przez izby lekarskie.
Ministerstwo Zdrowia nie widzi w tym żadnego problemu, więc nie planuje też zmian w obowiązującym prawie. "Intencją prawodawcy jest zapewnienie udziału kierownika (a nie jego przedstawiciela) w komisji konkursowej dokonującej wyboru ordynatora oddziału, w odróżnieniu od konkursu na stanowisko naczelnej pielęgniarki lub przełożonej pielęgniarek, gdzie dopuszcza się wyznaczenie do komisji konkursowej przedstawiciela. Kierownik w tym przypadku występuje jako podmiot zarządzający zakładem opieki zdrowotnej. Ocenę kwalifikacji medycznych gwarantują pozostali członkowie komisji, w szczególności: przedstawiciel właściwej ze względu na siedzibę zakładu okręgowej rady lekarskiej - lekarz będący specjalistą w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny jako przewodniczący komisji; dwaj lekarze - przedstawiciele okręgowej izby lekarskiej, będący specjalistami w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny; przedstawiciel specjalistycznego towarzystwa naukowego, będący specjalistą w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny; konsultant wojewódzki będący specjalistą w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny, a jeżeli konsultant wojewódzki nie został powołany - konsultant krajowy w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny; ordynator w danej lub pokrewnej dziedzinie medycyny, wskazany przez okręgową radę lekarską" - wyjaśnia Piotr Olechno, rzecznik prasowy MZ.
(...)
Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 18 (201) z 4 listopada 2009 r.
Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska