Groźby zamykania szpitalu

Ewa Szarkowska
opublikowano: 09-07-2003, 00:00

Z chwilą stworzenia Narodowego Funduszu Zdrowia nie przybyło pieniędzy, pojawiły się za to chaos i groźba zapaści całego systemu. Czy nowy prezes NFZ Maciej Tokarczyk zdoła opanować sytuację?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Szpitale alarmują, że oddziały wojewódzkie NFZ nie płacą za leczenie pacjentów z dawnej branżowej kasy chorych oraz tych, którzy mieszkają w innych województwach. W wielu placówkach całoroczne limity są już na wyczerpaniu albo tak jak w przypadku Kliniki Nefrologii Pomorskiej Akademii Medycznej czy Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie zostały przekroczone już wiosną. Szpitale ratują się przed zadłużaniem, tworząc listy oczekujących pacjentów, wysyłając pracowników na przymusowe urlopy, nie wypłacając pensji. Prof. Zbigniew Religa ostrzegł ministra zdrowia Leszka Sikorskiego, że 1 sierpnia będzie zmuszony zamknąć Instytut Kardiologii w Aninie, jeśli nadal NFZ nie będzie płacił za wykonywane procedury. Po takiej groźbie, część należnych pieniędzy instytut dostał ?od ręki".
Pobożne życzenia
Po niefortunnej nominacji i odwołaniu Aleksandra Naumana z funkcji prezesa NFZ, dopiero 3 lipca premier powołał jego następcę Macieja Tokarczyka, ostatnio wiceministra zdrowia, wcześniej szefa Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Czeka go bardzo trudne zadanie. Krążą plotki, że z powodu nadmiernie optymistycznego szacunku wpływów do kasy funduszu, okrojone tegoroczne kontrakty mają być jeszcze mniejsze. NFZ zaprzecza, że wydał taką dyrektywę oddziałom wojewódzkim. Renegocjacja kontraktów może okazać się jednak konieczna po sporządzeniu przez ministra zdrowia nowego planu finansowego na rok 2003, równoważącego przychody i koszty NFZ.
Niepokojący jest fakt, że dopiero w lipcu udało się przygotować bilans otwarcia NFZ. A przecież już trzeba myśleć o planach na rok 2004. Po nowelizacji ustawy o NFZ, niemalże rzutem na taśmę samorządy terytorialne zatwierdzały i przekazywały NFZ wojewódzkie plany zdrowotne. Miały na to czas do końca czerwca. Dokonywały tego trochę po omacku, bo rozporządzenie szczegółowo określające sposób sporządzania tych planów minister zdrowia podpisał 16 czerwca, a dopiero 17 lipca wchodzi ono w życie.
Na razie trudno wyrokować o jakości tych na ogół opasłych dokumentów, ale L. Sikorski zakłada, że będą one raczej ?koncertem życzeń". ?Ale jak tworzący je ludzie będą dobrymi koncertmistrzami i da się temu ?koncertowi" nadać może inne tempo czy trochę go skrócić, to będzie on do wysłuchania" - powiedział szef resortu zdrowia w Białymstoku.
Kanciasty stół
Zdaniem Marka Wójtowicza, prezesa STOMOZ-u, cierpliwość niektórych kluczowych organizacji debatujących od 2 miesięcy przy okrągłym stole ochrony zdrowia uległa wyczerpaniu wobec braku konkretnych odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów na sformułowaną kilkupunktową listę doraźnych problemów do pilnego rozwiązania. Na liście zaznaczono brak wypłat wynagrodzeń, odpowiedzialności za skutki finansowe ustawy o 203 zł, konieczność systemowego rozwiązania problemu zadłużenia szpitali, groźbę obniżenia wartości umów przez NFZ w II półroczu i nieefektywną, wymagającą pilnej zmiany formułę prawną SP ZOZ-ów. ?A wakacje tuż, tuż. Powyższe problemy nie rozwiążą się same w ciągu przerwy urlopowej, one jeszcze bardziej nabrzmieją i już niedługo pękną z wielkim hukiem" - ostrzega M. Wójtowicz.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.