Goncerz: ustawy o jakości i prawach pacjenta w trybie poselskim? To nadużycie
Mam wątpliwości, czy zgłaszane przez środowisko uwagi i wątpliwości zostaną uwzględnione przez MZ w nowym, poselskim projekcie ustawy o jakości. Wydają się tym bardziej uzasadnione, że obie ustawy [o jakości i RPP - red.] będą procedowane w trybie projektu poselskiego, a nie rządowego – choć forsuje je resort, co otworzy furtkę do rezygnacji z szerokich społecznych konsultacji – mówi Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

Zagadnienie jakości wraca do parlamentu. We wtorek (9 maja) minister Adam Niedzielski poinformował o nowych rozwiązaniach w tym zakresie: powstanie fundusz kompensacyjny zdarzeń medycznych (powołany nowelą ustawy o RPP, procedowaną w trybie poselskim), znikną zapisy dotyczące systemu no-fault. Resort powoła też nowy zespół, do którego zaprasza m.in. przedstawicieli izb lekarskich.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ustawa o jakości wraca w nowej odsłonie. Co proponuje MZ?
Tryb poselski, choć realnie projekty rządowe
Zdaniem Sebastiana Goncerza, przewodniczącego PR OZZL, ostatnie działania Ministerstwa Zdrowia pokazują, że resortowi zależy przede wszystkim na jak najszybszym sfinalizowaniu prac legislacyjnych i przyjęciu ustawy o jakości oraz innych regulacji dotyczących tego obszaru.
– Wydaje się przy tym, że sam ostateczny kształt przyjętych zapisów oraz rozwiązań, jakie zostaną wprowadzone, pozostaje przy tym kwestią tak naprawdę drugoplanową. Trudno mówić o konkretach, ponieważ nie mamy jeszcze możliwości zapoznania się z zaproponowanymi przez MZ projektami nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz nowej wersji ustawy o jakości, ale podejrzewam, że w drugim projekcie znajdzie się wiele wzbudzających kontrowersje zapisów z poprzedniej wersji. Niestety, mam wątpliwości, czy zgłaszane przez środowisko uwagi i wątpliwości zostaną uwzględnione przez MZ w nowym, poselskim projekcie. Obawy te wydają się tym bardziej uzasadnione, że obie ustawy będą procedowane w trybie projektu poselskiego, a nie rządowego – choć forsuje je resort, co otworzy furtkę do rezygnacji z szerokich społecznych konsultacji. W mojej ocenie to pewne nadużycie, realnie są to przecież projekty rządowe - mówi “Pulsowi Medycyny” Sebastian Goncerz.
Akceptację dla założeń obu projektów wyraziła Rada Organizacji Pacjentów działająca przy Ministerstwie Zdrowia.
– Nie dziwi mnie to – założenia z pewnością są słuszne. W środowisku medycznym panuje ogólna zgoda co do tego, że jakość w ochronie zdrowia należy mierzyć i premiować. Problem w tym, na ile ostatecznie zapisy obu ustaw będą je realnie odzwierciedlały. Sceptycyzm środowiska budzą szczegóły proponowanych rozwiązań oraz sposób ich procedowania oraz brak konsultacji - wskazuje przewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Na system no-fault jeszcze poczekamy
Jak ocenia powołanie przez ministra zdrowia zespołu do spraw opracowania rekomendacji wdrożenia systemu kompensacji szkód bez orzekania o winie „no-fault”?
– Moim zdaniem to po prostu odsunięcie w czasie sfinalizowania prac nad rozwiązaniem, które wzbudza duże środowiskowe emocje. Biorąc pod uwagę, że bieżący rok jest rokiem wyborczym, bardzo wątpię w to, by prace zespołu wystartowały jeszcze w tej kadencji - dodaje.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nad systemem „no-fault” w MZ będzie pracował specjalny zespół. Znamy skład
Pozytywnie Sebastian Goncerz ocenia natomiast rezygnację MZ z likwidacji Centrum Monitorowania Jakości.
– To ekspercka jednostka, której zlikwidowanie byłoby jednoznaczne z zaprzepaszczeniem budowanego przez niemal 30 lat doświadczenia w zakresie zarządzania procesem akredytacji szpitali. Dla dobra jakości w systemie ochrony zdrowia powinniśmy dążyć do tego, by takich jednostek było w Polsce więcej - wskazuje.
Źródło: Puls Medycyny