Gdy chory staje się źródłem zakażenia
Źródłem zakażenia była pacjentka, której zoperowano guza mózgu. Według informacji uzyskanych przez inspektorów Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, którzy kontrolowali klinikę, zakaziło się dziewięć osób z personelu, w większości pielęgniarki, salowa oraz lekarka-stażystka. Wśród pacjentów nie zanotowano zachorowań.
W rękawiczkach czy bez?
Okoliczności w szczegółach nie są do końca znane, ponieważ kierownictwo kliniki i przełożona pielęgniarek przyjęli zasadę, że najlepiej sprawę przemilczeć. ,Był świerzb na Kraśnickiej (Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie - przyp. red.), był na Staszica (SPSK nr 1), był na Abramowickiej (Szpital Neuropsychiatryczny) i wszystko to zamknęło się wokół oddziału, tylko o nas jest głośno. My chcemy już tę sprawę zamknąć" - mówi siostra oddziałowa Janina Łukasik.
Kierownik kliniki, prof. Tomasz Trojanowski był dla nas nieuchwytny. W lokalnej prasie szef kliniki zapewniał jednak, że personel używał rękawiczek jednorazowych. Pielęgniarki twierdziły zaś, że założyły je dopiero wtedy, gdy w trakcie hospitalizacji u chorej rozpoznano świerzb.
W tej sprawie - zwracają uwagę specjaliści - jest więcej niejasności. Czy pielęgniarki stosowały rękawiczki tylko do zabiegów i iniekcji, czy zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami bezpieczeństwa i założeniem, że każdy pacjent jest potencjalnie zakaźny, przy każdym kontakcie z chorą? Wreszcie, dlaczego zakażeniu uległ także personel pomocniczy?
Zapomniana patologia
Sanepid, który skontrolował klinikę, nie dopatrzył się uchybień. Mimo to do czasu wygaśnięcia ogniska choroby nakazał wprowadzenie reżimu przeciwepidemicznego. Przyjęcia pacjentów ograniczono do przypadków nagłych. Wstrzymano też czasowo zajęcia ze studentami Akademii Medycznej.
Bagatelizowaniu podobnych przypadków jest przeciwna prof. Neonila Szeszenia-Dąbrowska z Instytutu Medycyny Pracy. ,To nieprawdopodobne zaniedbanie, które moim zdaniem wynika z tego, że świerzb jest patologią występującą coraz rzadziej. Personel medyczny i lekarze już tak dalece zapomnieli o świerzbie, że nie potrafią go rozpoznać" - uważa Neonila Szeszenia-Dąbrowska.
Potwierdza to były konsultant krajowy ds. dermatologii i wenerologii prof. Sławomir Majewski. ,To rzeczywiście jest choroba czasem trudna do rozpoznania. wierzb jest bardzo różnie leczony. Zdarza się, że przepisywane są maści przeciwalergiczne, kortykosteroidy. Dopiero wówczas, gdy nie ma na to leczenie odpowiedzi, pojawia się pytanie, co to może być innego" - mówi prof. Sławomir Majewski z Instytutu Wenerologii AM w Warszawie.
Dokładniejsze badanie pacjenta
W swoim najświeższym opracowaniu poświęconym nowym postaciom zakażeń szpitalnych Polskie Towarzystwo Zakażeń Szpitalnych ostrzega już nie tylko przed drobnoustrojami, ale właśnie pasożytami, które - wydawałoby się - nie stanowią już w społeczeństwie dużego problemu.
,Przypadek z Lublina być może jest tylko incydentem, ale może być też sygnałem, że należy dokładniej badać pacjenta. Skóra jest takim samym narządem, jak wszystkie pozostałe. O tym się zapomniało - o oglądaniu rąk, palców, ale także głowy pod kątem wszawicy. Lekarze będą musieli sobie o tym przypomnieć. Sytuacja ekonomiczna społeczeństwa, powiększający się margines ubóstwa będą powodowały wzrost tego typu zachorowań" - ostrzega prof. Neonila Szeszenia-Dąbrowska.
,Personel medyczny powinien pamiętać, że świerzb jeszcze istnieje - ostrzega prof. Majewski. - Nie ma w jego przypadku żadnych szczegółowych zaleceń poza jednym, które obowiązuje zawsze: higiena i jeszcze raz higiena".
A może choroba zawodowa
Stosowanie się do tych zaleceń jest tym bardziej istotne, że w Polsce ochrona personelu medycznego przed tego typu zagrożeniami w ogóle nie jest wprowadzona w życie. ,Zgodnie z polskim prawem, pracodawca ma obowiązek chronić pracownika przed szkodliwymi czynnikami w środowisku, także biologicznymi. Dyrektywa unijna dopowiada, że nie chodzi tylko o drobnoustroje, ale także pasożyty. Za tym nie idą jednak narzędzia prawne w postaci rozporządzeń. Nie ma szczegółowych aktów prawnych, w jaki sposób uchronić personel przed czynnikami biologicznymi - zauważa Jadwiga Wójkowska-Mach z Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych. - Wiadomo, jak zakwalifikować wypadek przy pracy, kiedy ktoś złamie nogę wchodząc po schodach na drugie piętro albo spadnie z drabiny, ale szkodliwe czynniki biologiczne nie są w ten sam sposób traktowane".
Nasi rozmówcy nie są nawet zgodni co do tego, czy w opisanym przypadku zachodzi podejrzenie choroby zawodowej. Najnowszy wykaz takich chorób (Dz. U. nr 132, poz. 1115) nie uwzględnia świerzbu.
,Znalazł się tam jednak zapis: inne choroby zakaźne lub pasożytnicze. Może to być podstawa do prawnego uregulowania spraw odszkodowawczych. Jest to zakażenie w miejscu pracy, choroba związana z wykonywaną pracą. Wiele jednak zależy od szczegółowych okoliczności, których nie znamy" - mówi prof. N. Szeszenia-Dąbrowska. ,Panie musiałyby udowodnić, że przed kontaktem z pacjentem nie miały żadnych zmian na skórze" - dodaje prof. S. Majewski.
Choroba brudnych rąk
Prof. dr hab. Wiesław Gliński, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii:
wierzb nadal występuje dość powszechnie, szczególnie w mniejszych miejscowościach, w środowiskach wiejskich, w rodzinach o niższej świadomości zdrowotnej. Najbardziej typową drogą zakażenia jest używanie wspólnej pościeli, ręczników itp. Przypominam, że świerzbem można się zakazić także drogą płciową, więc nawet pacjent dbający o higienę może być chory, tylko objawy będą mniej wyraźne.
Do zakażenia w szpitalu dochodzi najczęściej na skutek nieprzestrzegania podstawowych zasad higieny i profilaktyki przeciwzakaźnej. To jest choroba brudnych rąk. Apeluję więc o wkładanie rękawiczek przed każdym kontaktem z pacjentem.
W omawianym przypadku, pielęgniarki prawdopodobnie po prostu nie myły rąk po zabiegach, a ponieważ czas wylęgania choroby jest długi, bo wynosi ok. dwa tygodnie, kolejno zakażały się od pacjentki.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska