Gangrena w szpitalu: wojskowa tajemnica
W 109 Szpitalu Wojskowym w Szczecinie zmarł pacjent, u którego wykryto bakterie powodujące zgorzel gazową (potocznie zwaną gangreną). Kilku chorych jest obecnie pod obserwacją, trwa dezynfekcja szpitala i przynajmniej do 16 maja zamknięto dwa oddziały (onkologiczny i chirurgiczny).
Bakteria Clostridium perfringens produkuje 12 egzotoksyn i jedną enterotoksynę. Powodują one między innymi uszkodzenia fosfolipidów błon, osłonek nerwowych i leukocytów. Lekarze amputowali pacjentowi nogę, jednak w wyniku zatrucia całego organizmu, chory po kilku dniach zmarł.
?Natychmiast po wykryciu zakażenia podjęto niezbędne działania profilaktyczne służące bezpieczeństwu epidemiologicznemu pacjentów, personelu i otoczenia szpitala. Przeprowadzono m.in. dezynfekcję sal i sprzętu, przekazano do utylizacji ubrania, pościel, materiał opatrunkowy, a wszyscy, którzy mieli kontakt z tym pacjentem, zostali przebadani i poddani obserwacji, by wykluczyć zakażenie tą groźną bakterią? - poinforomował dyrektor Centrum Informacyjnego Ministerstwa Obrony Narodowej płk dr Piotr Pertek.
Kłopoty z informacją
O przypadku zakażenia gangreną wojskowi powiadomili wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Szczecinie oraz Wojskowy Ośrodek Medycyny Prewencyjnej w Gdyni. Nie powiadomiono jednak służb cywilnych. W Szczecinie krążyły plotki, że chory jest żołnierzem powracającym z misji pokojowej, zakażonym wirusem Ebola. W rzeczywistości był to bezdomny mężczyzna, który nie zachował odpowiedniej higieny po przebytej operacji nogi, co spowodowało zakażenie rany.
Przez kilka pierwszych dni o sytuacji w szczecińskim szpitalu wojskowym nic nie wiedziały ani służby sanitarne, ani Centrum Zarządzania Kryzysowego. ?Wojsko nie ma obowiązku zgłaszania takich sytuacji służbom cywilnym. Tego typu informacje są nam przekazywane wyłącznie na zasadzie dobrowolnej współpracy? - powiedział Pulsowi Medycyny Wojciech Dębiński z Departamentu Przeciwepidemicznego Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
W końcu o zdarzeniu powiadomiono Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Szczecinie, która przesłała do szpitala swoje wytyczne.
Brak dbałości o higienę rany
Specjaliści w dziedzinie chorób zakaźnych uważają, że zachorowanie na gangrenę w wyniku zakażenia szpitalnego laseczką Clostridium perfringens jest mało prawdopodobne.
Laseczki zgorzeli gazowej Clostridium perfringens są mikroorganizmami beztlenowymi, nie bytującymi w powietrzu ani na powierzchniach stykających się z powietrzem. Formy przetrwalnikowe występują w zanieczyszczonych bakteriologicznie glebie, ściekach i wodzie. ?Jeżeli w szpitalu pojawia się laseczka Clostridium perfringens, to najprawdopodobniej musiała ona zostać przyniesiona z zewnątrz przez pacjenta, w brudnej, zakażonej ranie? - mówi dr n. med. Anna Lachowicz-Wawrzyniak, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych w województwie warmińsko-mazurskim.
?Może zdarzyć się - choć bardzo rzadko - skórne, endogenne zakażenie laseczką zgorzeli gazowej. U osób będących stałymi nosicielami bakterii w przewodzie pokarmowym, w momencie osłabienia funkcji układu odpornościowego, może dojść do rozwoju choroby? - dodaje prof. dr n. med. Daniela Dworniak, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych w województwie łódzkim.
Sposobem na uniknięcie zakażenia i powstrzymanie rozwoju gangreny jest właściwa dbałość o higienę rany, co należy do obowiązków szpitala. ?W przypadku pojawienia się laseczki w szpitalu oraz niedopełnienia przez szpital procedur sanitarno-higienicznych mogłoby dojść do rozprzestrzenienia zakażenia na innych pacjentów? - podkreśla dr n. med. A. Lachowicz-Wawrzyniak.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka,; Marta Koton-Czarnecka