eWUŚ ujawniania poufne dane
Czy tworzącym system zabrakło wyobraźni, delikatności i ludzkiego wyczucia, czy może odpowiedzialności? - pyta w liście do Rzecznika Praw Obywatelskich Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.
W liście skierowanym m.in. do Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, marszałek Sejmu oraz Premiera, a ujawniony mediom, prezes Bożena Janicka wylicza problemy z jakimi zmagają się lekarze korzystający z platformy eWUŚ.

Szefowa PPOZ opisuje sytuację do jakiej doszło parę dni temu w jednej z przychodni lekarza rodzinnego. Podczas sprawdzania uprawnień do świadczeń jednego z pacjentów, po wpisaniu numeru PESEL, na ekranie wyświetliło się imię i nazwisko, przy czym nazwisko było inne niż na karcie dziecka - to nazwisko biologicznych rodziców adoptowanego dziecka. Za pomocą eWUŚ matka adopcyjna poznała dane dziecka, których nigdy nie chciała znać, pomimo że zgłaszała do odpowiednich instytucji swoje dziecko (zmianę nazwiska ). O fakcie tym również nie wiedziało stojące i przysłuchujące się rozmowie dziecko.
„Całe szczęście, że doszło do tego w gabinecie lekarskim, a nie w rejestracji. Mimo to matka była zszokowana i przerażona, że jej tajemnica wyszła na jaw i to bez jej wiedzy i zgody ujawniono takie dane. Muszę dodać, że do zdarzenia doszło w niewielkiej miejscowości, gdzie każdy z mieszkańców żyje również życiem swoich sąsiadów i ujawnienie tego faktu naraziłoby rodzinę na niepotrzebny stres” – czytamy w liście.
Kolejnym przypadkiem jest sprawa ojca dwóch synów, który zgłosił się z dziećmi do lekarz. W rejestracji dowiedział się, że jeden z nich - starszy - ma w systemie inne nazwisko. Nazwisko panieńskie matki. Ojciec zaskoczony, zdenerwował się, a całą swą frustrację przelał na panie recepcjonistki, wykrzykując, że to jest jego syn, i dodając, że „tak w ogóle, to co was to obchodzi”
Jak zauważa Janicka w systemie nagminnie pojawiają się nazwiska panieńskie kobiet i to od dawna zamężnych, również te zgłaszane przez mężów do ubezpieczenia.
„Tak, jak można z uśmiechem czy z lekkim dystansem podchodzić do licznego grona zamężnych „panien” w naszym systemie eWUŚ, tak sprawa ujawnienia danych dzieci [w opisanych wyżej przypadkach] i to wbrew woli rodziców, jest skandaliczna i szokująca. Świat tych ludzi zawala się, a bezpieczeństwo tych dzieci zostaje zachwiane. Rodzice zaś tracą wiarygodność budowaną przez lata” podkreśla szefowa PPOZ. – „Nasuwa się więc mnóstwo pytań: czy system eWUŚ był przygotowany pod kontem ujawniania poufnych danych pacjentów i przeanalizowany pod względem skutków takiego ujawnienia? Czy tworzącym system zabrakło wyobraźni, delikatności i ludzkiego wyczucia? Czy może odpowiedzialności?”.
W tej sytuacji należy się zastanowić także dlaczego ujawniane - przy weryfikacji uprawnień - w systemie eWUŚ są inne dane niż PESEL? Jeżeli już mamy mieć dostęp do takich danych, to czy nie powinien świecić się tylko PESEL – zielony czy czerwony? Obecnie jest wyświetlane imię i nazwisko i to często z błędami. Miał być weryfikowany tylko PESEL, bo zgodnie z ustawą, osoba o danym numerze PESEL musi potwierdzić stosownym dokumentem swoją tożsamość – podkreślają lekarze rodzinni.
Przy potwierdzaniu tożsamości u dzieci powstaje kolejny problem: jakim dokumentem rodzic bądź prawny opiekun potwierdzić ma tożsamość dziecka w wieku do 6. roku życia? Dziecka, które nie ma jeszcze legitymacji szkolnej, ani paszportu?
„Minister zdrowia, minister administracji i cyfryzacji czy prezes NFZ – o czym otwarcie mówią – uważają system weryfikacji eWUŚ za sukces Polski XXI wieku. Ignorują nasze pisma z prośbą o spotkania i posłuchania środowiska medycznego, które z tym systemem zmaga się na co dzień. Cóż może jest to sukces, ale taki, który budzi wiele negatywnych reakcji i szkodzi tym najmniejszym, burząc ich spokój” – kończy list Janicka.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz