Epidemiologia chorób serca u kobiet

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 25-01-2006, 00:00

Ryzyko zgonu z powodu chorób układu krążenia lub wynikającej z nich niepełnosprawności jest znacznie wyższe u kobiet niż u mężczyzn. Nawet w krajach, gdzie ogólne zagrożenie chorobami serca maleje, ta tendencja w mniejszym stopniu dotyczy kobiet.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zdaniem specjalistów, powinny szybko nastąpić daleko idące zmiany w podejściu do wczesnego wykrywania i leczenia chorób układu krążenia u kobiet. To zadanie dla lekarzy pierwszego kontaktu.
"Przez lata kreowany był model chorób serca jako schorzeń dotyczących mężczyzn, a wiele dowodów wskazuje na to, że ten tradycyjny model nie może być przenoszony bezkrytycznie na kobiety. Zwłaszcza że udział kobiet w badaniach zarówno epidemiologicznych, jak i klinicznych był znikomy. Nowy model chorób układu krążenia u kobiet wymaga zmiany tej sytuacji. Należy zwiększyć liczbę badań epidemiologicznych wśród kobiet, liczbę kontrolowanych eksperymentów klinicznych z ich udziałem oraz określić rolę tradycyjnych i nowych czynników ryzyka występowania tych chorób u kobiet" - podkreśla prof. dr hab. med. Beata Tobiasz-Adamczyk, kierownik Katedry Epidemiologii i Medycyny Zapobiegawczej Collegium Medicum UJ.

Niepokojące liczby

Choroby układu krążenia są przyczyną 46 proc. ogółu zgonów wśród kobiet w Europie i 39 proc. wśród mężczyzn. Choć kobiety zaczynają chorować na serce średnio o kilka lat później niż mężczyźni i generalnie żyją o 5-6 lat dłużej, ich szanse w walce z chorobą są nieporównanie mniejsze. Wśród kobiet, które przeżyły pierwszy zawał serca, aż 42 procent umiera w pierwszym roku po zawale. Dla mężczyzn ten wskaźnik wynosi 24 proc. Także u większej niż w przypadku mężczyzn liczby kobiet dochodzi do drugiego zawału lub wylewu. W grupie kobiet w wieku 55-64 lata jedna na trzy kobiety z chorobą układu krążenia jest osobą niepełnosprawną, a wśród kobiet po 75 roku życia niepełnosprawna jest co druga kobieta z taką chorobą.
"Nasuwa się pytanie, jakie są przyczyny niewykrywalności lub późnej wykrywalności chorób układu krążenia wśród kobiet. Przyjąć należy, że sytuacja ta jest wypadkową wielu złożonych czynników. Odgrywają tu rolę nie tylko stereotypy funkcjonujące w samej medycynie, dopatrujące się zagrożenia tymi chorobami przede wszystkim u mężczyzn, ale także rodzaj objawów zgłaszanych przez kobiety, które to objawy również dla samych kobiet nie oznaczają ryzyka wystąpienia np. zawału" - mówi prof. Beata Tobiasz-Adamczyk.

Kumulacja czynników ryzyka

Wpływ głównych, tradycyjnych czynników ryzyka, związanych ze stylem życia, jest podobny u kobiet i mężczyzn. Ale warto zauważyć, że wbrew ogólnym tendencjom, w Polsce liczba kobiet palących papierosy rośnie, zwłaszcza wśród młodszych grup wiekowych. W Europie i USA obserwuje się także wzrost liczby kobiet otyłych, szczególnie wśród osób o wyższym statusie społecznym. Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest niższa aktywność fizyczna kobiet.
"Oczywiście, wśród czynników ryzyka zachorowania są takie, które podlegają modyfikacji oraz takie, na które nie możemy mieć wpływu. Jednak te pierwsze mają większy wpływ na rozwój choroby. A zatem unikanie zachowań antyzdrowotnych, promowanie zachowań zmierzających do uniknięcia zachorowania to główne zadania profilaktyki wśród kobiet. Obecnie coraz częściej zwraca się też uwagę na znaczenie tak zwanych nowych czynników ryzyka, czyli czynników psychospołecznych, wśród których zaburzenia stanu emocjonalnego, depresja i przewlekły stres wydają się szczególnym zagrożeniem. Narażenie na "podwójny stres" wynika z podwójnych obciążeń i wymagań związanych z rolami zawodowymi i rodzinnymi. Stres w środowisku pracy czy związany z groźbą jej utraty lub bezrobociem jest potęgowany koniecznością troski o codzienne funkcjonowanie rodziny, pełnioną nieustannie rolą opiekunki i brakiem wsparcia społecznego w naszym kraju dla obciążonych pracą i rodziną kobiet. Czynniki psychospołeczne mogą być obecnie jedną z najistotniejszych przyczyn rozwoju chorób układu krążenia wśród kobiet" - podkreśla prof. Beata Tobiasz-Adamczyk.
Zawał serca nie jest "chorobą dyrektorów". Dziś w większym stopniu zagraża bezrobotnym włókniarkom z Łodzi. "I warto wiedzieć, że mieszkające w Warszawie kobiety w wieku 35-74 lata zapadają na choroby układu krążenia cztery razy częściej niż ich rówieśnice - mieszkanki Katalonii" - dodaje prof. B. Tobiasz-Adamczyk.

Konieczność zmian

Choć te fakty są znane, nie znajdują odzwierciedlenia w praktyce medycznej. Nadal w badaniach nad chorobami układu krążenia udział kobiet nie jest reprezentatywny. W próbach badawczych, w kontrolowanych eksperymentach klinicznych stanowią one zwykle od 15 do 30 procent, mimo iż przebieg choroby jest u nich cięższy, a stosowane terapie dają gorsze wyniki niż u mężczyzn.
"Konieczne jest wypracowanie nowego modelu choroby dla kobiet i określenie nowych, specyficznych czynników, dzięki którym można będzie wykrywać w badaniach przesiewowych grupy kobiet podwyższonego ryzyka. Należy również zweryfikować czułość i swoistość wskaźników objawów chorób układu krążenia u kobiet. Pilnie potrzebne jest zaplanowanie i przeprowadzanie specjalnych badań epidemiologicznych oraz ukierunkowanych na kobiety badań o charakterze kontrolowanych eksperymentów klinicznych i generalne zwiększenie ich udziału we wszelkich badaniach. Na skutek feminizacji wieku starszego, kobiety w podeszłym wieku stanowią grupę największego ryzyka, tymczasem w wielu badaniach są pomijane. Choć na ten temat mówi się coraz więcej, promocja tej problematyki jest wciąż niewystarczająca. Szczególnie dużo należy zmienić w świadomości kobiet. Badania duńskie pokazały, że tylko 10 procent kobiet uważa, iż choroby układu krążenia stanowią dla nich największe zagrożenie zdrowotne. I jeśli nawet wiedzą o nim, własne ryzyko oceniają na 13 procent, co nie odpowiada realiom. Niestety, brak poczucia zagrożenia kobiet chorobami układu krążenia cechuje również lekarzy pierwszego kontaktu" - mówi prof. Beata Tobiasz-Adamczyk.
Wyczulenie lekarzy na tę problematykę było jednym z celów konferencji pod hasłem "Nowe spojrzenie na choroby układu krążenia u kobiet", zorganizowanej ostatnio w Krakowie przez Sekcję Chorób Serca u Kobiet Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i I Klinikę Kardiologii Collegium Medicum UJ, kierowaną przez prof. dr hab. med. Kalinę Kawecką-Jaszcz.

Identyfikacja zagrożenia

"Bardzo trudno wskazać, które kobiety są szczególnie narażone na rozwój chorób sercowo-naczyniowych. Podstawową metodą jest więc, podobnie jak w przypadku mężczyzn, ocena czynników ryzyka - określenie skali tego ryzyka według ogólnych kryteriów wywiadu lekarskiego" - podkreśla dr Jadwiga Kłoś z Kliniki Kardiologii CMKP w Warszawie, inicjatorka i założycielka Sekcji Chorób Serca u Kobiet Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
"Jeśli kobieta nie zgłasza lekarzowi żadnych dolegliwości, a wyniki podstawowych badań nie budzą niepokoju, prewencja polega na uświadomieniu pacjentce zagrożenia, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu stylu życiu na ewentualny rozwój choroby. Po 50 roku życia kobieta powinna mieć regularnie wykonywane podstawowe badania analityczne. Sygnałem do dokładniejszej diagnostyki pod kątem zagrożenia chorobami układu krążenia, oczywiście poza nieprawidłowymi wynikami badań czy stwierdzeniem występowania czynników zwiększonego ryzyka, jest zgłaszanie przez pacjentkę powtarzających się dolegliwości w obrębie klatki piersiowej, nie zawsze postrzeganych jako typowe dla choroby wieńcowej, utrzymującego się uczucia przemęczenia, łatwego męczenia się lub też powtarzających się nudności. Żaden z tych objawów nie może być przez lekarza bagatelizowany" - mówi J. Kłoś.

Główne czynniki ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych u kobiet:
o -wiek - zagrożenie chorobami sercowo-naczyniowymi znacząco rośnie u kobiet w okresie okołomenopauzalnym, czyli przeciętnie od 50 roku życia,
o -styl życia - palenie papierosów, nieprawidłowa dieta, brak aktywności fizycznej u kobiet w większym stopniu niż u mężczyzn mogą wpływać na rozwój chorób sercowo-naczyniowych,
o -nadwaga i otyłość,
o -stan psychiczny - stres, pesymizm, depresja mogą mieć w przypadku kobiet decydujące znaczenie dla wzrostu zagrożenia m.in. zawałem serca,
o -występowanie chorób sercowo-naczyniowych o etiologii miażdżycowej u krewnych pierwszego stopnia w młodszym wieku,
o -nadciśnienie,
o -nieprawidłowe stężenie lipidów i lipoprotein,
o -nieprawidłowy poziom cukru.

"Kobiece" objawy
Objawy, jakie pojawiają się u kobiet na miesiąc przed zawałem:
o -natężenie poczucia zmęczenia - 71 proc.
o -zaburzenia snu - 48 proc.
o -trudności w oddychaniu
- 42 proc.
o -niestrawność - 39 proc.
o -niepokój, lęk - 36 proc.
o -palpitacje serca - 27 proc.
o -słabość, ciężkość rąk - 25 proc.


Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.