Eksperyment kliniczny, który może być przełomem w leczeniu guzów glejopodobnych mózgu
Jako pierwsi na świecie, lekarze z Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy zastosują u swoich pacjentów szczepionkę, która ma pomóc w zwalczaniu nowotworów głowy. Amerykańska szczepionka dotychczas testowana była wyłącznie na zwierzętach, ale w tych badaniach wypadła obiecująco: hamowała wzrost lub wręcz powodowała regresję guza. Naukowcy mają nadzieję, że podobnie będzie działać u ludzi.
Międzynarodowa współpraca
Szczepionka jest produkowana laboratoryjnie w trzech ośrodkach na świecie. Jej konstruktorem jest prof. Ronald Schnaar z John Hopkins School of Medicine z Baltimore w USA. Prace nad szczepionką prowadzone są dzięki grantowi Galenica Pharmaceuticals. Koordynatorem programu w Europie jest prof. Vincenzo Lomabardi z Uniwersytetu w Bari. To właśnie on, po przeczytaniu w Internecie prac naukowych dotyczących cytodiagnostyki nowotworów mózgu, zaproponował ich autorowi dr. Tadeuszowi Szylbergowi z Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy udział w projekcie i koordynowanie badań w Polsce. ,Odpowiedziałem na to z entuzjazmem, bo widzę w tym wielką szansę dla chorych, którymi zajmujemy się na co dzień i tak to się zaczęło" - opowiada dr T. Szylberg.
Jako koordynator programu zaprosił do współpracy ośrodki neurochirurgiczne i zakłady patomorfologii z całej Polski. Cztery już wyraziły chęć udziału w programie (Kliniki Neurochirurgii: prof. Stanisława Nowaka z Poznania, prof. Henryka Majchrzaka z Sosnowca, prof. Piotra Baranowskiego z Katowic oraz dr Dariusza Łętka z Oddziału Neurochirurgii w Opolu).
Zgoda na eksperyment
18 lutego Klinika Neurochirurgii z WSK w Bydgoszczy jako pierwsza w świecie otrzymała zgodę komisji bioetycznej na testowanie nowej szczepionki. ,Jako pierwsi w świecie otrzymamy więc pakiet szczepionek i zaczniemy eksperyment kliniczny, którego oczekiwany przez nas wynik może dać przełom w leczeniu tego nowotworu" - mówi dr T. Szylberg.
Badanie i tworzenie szczepionki jest wieloośrodkowe: najpierw materiał tkankowy pochodzący z usuwanych operacyjnie guzów mózgu jest wysyłany do Rzymu. Stamtąd, po wyekstrahowaniu z nich gangliozydów, materiał przekazywany jest do obróbki w laboratoriach toksykologicznych w Kalifornii i Nowym Jorku. Na koniec oczyszczony i spreparowany trafia do prof. Ronalda Schnaara, który będzie konstruował ostateczną wersję szczepionki. ,Ona musi przejść taką drogę, by oczyścić ją najlepiej jak się da. Nie może bowiem powodować innych reakcji immunologicznych niż te spodziewane. Musi być idealnie czysta. Ostatnie badania toksykologiczne wskazują, że tak właśnie jest i że szczepionka nie wywołuje żadnych efektów ubocznych" - tłumaczy dr T. Szylberg.
24 pacjentów w grupie
Ponieważ jej testowanie jest eksperymentem medycznym, pacjenci muszą być dobierani według specjalnego klucza. Podstawowym kryterium doboru jest fakt, że pomimo wyczerpania wszystkich możliwych metod leczenia, wciąż dochodzi do wznów. ,Chorzy, którzy mieli - czasem kilkukrotnie - otwarte operacje głowy, brachyterapię, chemioterapię, radioterapię, a guzy i tak odrastają, brutalnie mówiąc - nie mają żadnych szans. Biorąc udział w eksperymencie, nic nie tracą. Ale kto wie, może to zmieni ich sytuację, może da szansę kolejnym chorym?" - mówi dr T. Szylberg.
Lista kwalifikacyjna tworzona jest przez prof. Marka Harata, kierownika Kliniki Neurochirurgii w Szpitalu Wojskowym w Bydgoszczy. To on zajmuje się doborem pacjentów od strony klinicznej.
Test kliniczny obejmie 24 pacjentów i będzie trwał ponad pół roku. Szczepionka jako roztwór gangliozydów w soli fizjologicznej w ilości 1 ml będzie podawana podskórnie co miesiąc przez 6 miesięcy. Przed każdą iniekcją pobierana będzie krew do badań analityczno-immunologicznych oraz wykonane będzie badanie MRI. Wszystkie badania przeprowadzone zostaną ambulatoryjnie. Po tym czasie będą już znane wstępne wyniki, które zebrane ze wszystkich ośrodków biorących udział w badaniu, zostaną poddane wnikliwej analizie.
,Jeśli szczepionka przyniesie oczekiwane przez nas rezultaty, zmobilizuje organizm do walki z nowotworem, zahamuje wzrost guza - byłoby wspaniale. Wtedy będzie można odwrócić ten proces i stosować ją od razu na początku terapii, równolegle z innymi metodami, jakie mamy do dyspozycji, po ustaleniu, że to guz glejopodobny. To może być rewolucja, prawdziwy przełom w leczeniu tej choroby" - podkreśla dr T. Szylberg.
W projekcie biorą udział także ośrodki z: Włoch, Czech, Hiszpanii, Portugalii, Niemiec, Słowacji, Węgier, Chorwacji i Stanów Zjednoczonych.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka