Ekspert: z powodu obowiązujących norm część pielęgniarek „pilnuje” pustych łóżek
Nie jestem przeciwnikiem norm zatrudnienia pielęgniarek, jednak powinny być one bardziej elastyczne i w większym stopniu uwzględniać sezonowość obłożenia łóżek szpitalnych, pozwalając na rotowanie personelu pomiędzy oddziałami - mówi “Pulsowi Medycyny” Tomasz Kopiec, ekspert BCC ds. zarządzania w ochronie zdrowia.

O warunkach pracy personelu pielęgniarskiego mówi się ostatnio głośno w kontekście obowiązującej od lipca zeszłego roku tzw. ustawy podwyżkowej. Inną bardzo ważną regulacją wpływającą na poziom zatrudnienia pielęgniarek są normy zatrudnienia. Środowisko stoi na stanowisku, że są one gwarantem dobrej opieki pacjentów oraz bezpieczeństwa pracy pielęgniarek. A jakie zdanie mają na ten temat osoby zarządzające placówkami medycznymi i eksperci związani z systemem?
Normy zatrudnienia pielęgniarek nie uwzględniają sezonowości?
– W mojej ocenie obecnie obowiązujące normy zatrudnienia pielęgniarek są zbyt wygórowane. Zostały bowiem ustalone w oparciu o bazę łóżkową danej placówki, a nie o rzeczywiste potrzeby populacji, zarówno w wymiarze lokalnym, jak i ogólnopolskim. Tymczasem należy zdawać sobie sprawę, że większość szpitali – zarówno mono, jak i wieloprofilowych – w kontekście obłożenia boryka się ze zjawiskiem sezonowości. Istnieją dziedziny, w których jest to widoczne w sposób szczególny - przede wszystkim pediatria i interna. Wprowadzone normy zatrudnienia personelu pielęgniarskiego, mające zagwarantować minimalny poziom opieki pacjentom i dobre warunki pracy pielęgniarkom, nie uwzględniają jednak wahań sezonowych i obowiązują przez cały rok - mówi Tomasz Kopiec, ekspert BCC ds. zarządzania w ochronie zdrowia, pełnomocnik dyrektora ds. optymalizacji w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu oraz Namysłowskim Centrum Zdrowia.
Jak wskazuje, dla nikogo nie jest zaskoczeniem fakt, że np. w okresie jesienno-zimowym obłożenie łóżek na pediatrii czy internie jest znacznie wyższe niż wiosną i latem. Tomasz Kopiec podkreśla, że w obecnym kształcie normy zatrudnienia tej grupy zawodowej nie pozwalają dyrektorom w sposób efektywny i dostosowany do bieżących potrzeb dysponować personelem pielęgniarskim.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Wykształcenie kontra wymagane umiejętności. Małas: ustawa skłóciła pielęgniarki
– Obecnie system wymusza na nas zatrudnianie większej liczby pielęgniarek niż wynika to z realnego zapotrzebowania ewaluowanego poziomem wykorzystania bazy łóżkowej i dyktowanego względami epidemiologicznymi. Mówiąc wprost: dziś z powodu obowiązujących norm część pielęgniarek „pilnuje” pustych łóżek - podkreśla.
Tomasz Kopiec zaznacza, że nie jest przeciwnikiem norm zatrudnienia pielęgniarek, jednak w jego ocenie powinny one być bardziej elastyczne i w większym stopniu uwzględniać sezonowość obłożenia łóżek szpitalnych, pozwalając na rotowanie personelu pomiędzy oddziałami.
– Obecnie takie przesunięcie jest możliwe wyłącznie na okres trzech miesięcy. Przepisy nakazują bowiem przypisanie pielęgniarki do konkretnego oddziału. Osobiście jestem zwolennikiem rotacji personelu pielęgniarskiego – szczególnie w obrębie oddziałów zabiegowych i zachowawczych - nie tylko w okresie zwiększonego obłożenia, ale przez cały rok. W mojej ocenie również pielęgniarki mogłyby na tym rozwiązaniu wiele zyskać. Możliwość pracy na różnych oddziałach, o zupełnie innej specyfice, stwarza szanse na ugruntowanie wiedzy i poszerzenie kompetencji, co jest szczególnie cenne właśnie w tej grupie zawodowej. Byłaby to też ogromna zaleta z perspektywy pielęgniarek młodych stażem, którym szczególnie zależy na zdobywaniu doświadczenia i dalszym rozwoju zawodowym. Jako Polska Federacja Szpitali postulujemy zmianę sposobu zarządzania personelem specjalistycznym, zarówno lekarskim, jak i pielęgniarskim – właśnie w tym nurcie - mówi Tomasz Kopiec.
Kopiec: nie odrobiliśmy lekcji z zarządzania
Jak Tomasz Kopiec ocenia realność uelastycznienia norm zatrudnienia?
– Moim zdaniem mogłoby być to trudne w przypadku pielęgniarek z wąską specjalizacją, ale możliwe i względnie łatwe do przeprowadzenia w przypadku personelu pielęgniarskiego bez specjalizacji. Oczywiście wymagałoby to stosownej zmiany przepisów. Gdyby zmieniono je tak, aby konkretna liczba pielęgniarek nie była przypisana do liczby łóżek, byłoby to możliwe. W tym kontekście chciałbym przypomnieć, że w okresie pandemii wprowadzono właśnie takie rozwiązanie. Niestety w styczniu 2022 r. powróciliśmy do mniej elastycznych rozwiązań. Ponadto chciałbym przypomnieć, że wraz z wprowadzeniem norm zatrudnienia pielęgniarek większość dyrektorów dokonała korekty liczby łóżek, co pośrednio przełożyło się na dostępność do świadczeń. Takie działanie było jednak konieczne ze względów organizacyjnych i finansowych: musieliśmy skorygować liczbę łóżek, aby wywiązać się z przepisów i jednocześnie nie zachwiać finansami placówek - przypomina.
Jak dodaje, być może dzięki uelastycznieniu norm zatrudnienia pielęgniarek okazałoby się, że braki kadrowe w tej grupie zawodowej nie są aż tak drastyczne, podobnie mogłoby być także w przypadku personelu lekarskiego.
– Dziś nie ma przepisów nakładających na lekarzy obowiązek odbycia części szkolenia specjalizacyjnego „w powiecie”, gdzie brak lekarzy jest najbardziej dotkliwy. Być może rezydentura w powiatach byłaby jednym z rozwiązań wobec dotkliwych braków kadrowych, szczególnie odczuwanych w małych miejscowościach, postrzeganych jako mniej atrakcyjne środowisko pracy - podsumowuje Tomasz Kopiec.
Źródło: Puls Medycyny