Eksperci: jesteśmy skazani na wielochorobowość [DEBATA]

MAT/PAP
opublikowano: 01-12-2023, 13:27

Jakie są zależności między pewnymi chorobami? Czy można określić konkretną korelację między występowaniem niektórych schorzeń, czy może też one wzajemnie się przenikają, utrudniając wyznaczenie jednoznacznej granicy między nimi? Jak bardzo nerki wpływają na pracę serca i odwrotnie? Co pojawia się jako pierwsze: otyłość czy cukrzyca? O tych zagadnieniach zdrowotnych dyskutowali eksperci podczas debaty „Zespół sercowo-nerkowo-metaboliczny, czyli czy współczesne społeczeństwo jest skazane na wielochorobowość”, zorganizowanej w ramach 16. konferencji „Polityka lekowa”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Eksperci wskazali, że wielochorobowość, czyli występowanie co najmniej dwóch chorób u jednego pacjenta (choć nie ma na to precyzyjnej definicji), związana jest głównie z wiekiem. Jesteśmy na nią skazani, bo napędzają ją czynniki cywilizacyjne. Niestety, wielochorobowość często prowadzi do skrócenia życia.

— Teraz problem jest wyraźniejszy, bo mamy do czynienia z coraz starszymi pacjentami – zaznaczył prof. dr hab. n. med. Tomasz Hryniewiecki, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, przewodniczący Krajowej Rady ds. Kardiologii, pełnomocnik ministra zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.

Dodał, że badania pokazują, że dotyczy ona już 60 proc. osób, które przekroczyły 60 lat i występuje u zdecydowanej większości (90 proc.) pacjentów powyżej 80. roku życia. Lekarze muszą uwzględniać to przy zlecaniu terapii, sprawdzając, w jaki sposób leki mogą wpływać na poszczególne choroby. Wiele towarzystw naukowych w swoich wytycznych zaczyna już uwzględniać styk wielu schorzeń, np. cukrzycy i niewydolności serca.

Wielochorobowość jest jak koła zębate

Eksperci wskazali, że trudno określić, która choroba tak naprawdę z której wynika, bo one się po prostu zazębiają. Prof. dr hab. n. med. Edward Franek, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Endokrynologii i Diabetologii Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w Warszawie, porównał wielochorobowość do kół, które nakładają się na siebie i symbolizują populację z daną chorobą.

— Jest pytanie: czy otyłość powoduje niewydolność nerek, czy niewydolność nerek poprzez insulinooporność wywołuje zwiększoną insulinemię i otyłość, a te wpływają na niewydolność serca, nadciśnienie tętnicze? — zastanawiał się z kolei prof. dr hab. n. med. Ryszard Gellert, dyrektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Januszewicz, wiceprezydent European Society of Hypertension (ESH), konsultant krajowy w dziedzinie hipertensjologii, zaznaczył, że trudno wyodrębnić pojedynczą chorobę odpowiedzialną za uszkodzenia narządowe w układzie sercowo-naczyniowym.
Jedno jest jednak pewne: im wcześniej wykryje się choroby i rozpocznie leczenie, tym większe są szanse na uniknięcie kolejnych schorzeń i dłuższe życie we względnym zdrowiu.

Przewlekła choroba nerek zabija tak samo często jak nowotwory

Choroby nerek mogą wpływać na rozwój innych schorzeń, w tym niewydolności serca. Co więcej, pacjenci często nawet nie zdają sobie sprawy, że są nimi dotknięci. W Polsce przewlekła choroba nerek dotyka ok. 4 mln pacjentów, głównie powyżej 40. roku życia.

— Przewlekła choroba nerek może być porównana do nowotworu. Tak samo i o tyle samo skraca oczekiwaną długość życia, a także leży u podstaw zwiększonej śmiertelności w innych chorobach. Jednocześnie trzeba jej aktywnie poszukiwać, by wykryć ją wcześnie — zaznaczył prof. Ryszard Gellert.

Podkreślił również, że albuminuria, będąca jednym z objawów choroby nerek, jest częstszą przyczyną zaostrzeń niewydolności serca niż sama niewydolność serca.

— Nerki to narząd, który może nie leży u podstaw wszystkiego, ale wystarczy powiedzieć, że cewki Malpighiego rozwijają się u owadów wcześniej niż serce, więc coś w tym musi być. To jest jeden z najstarszych narządów, ale z drugiej strony też bardzo wrażliwy — kontynuował prof. Ryszard Gellert.

Wyjaśnił, że zdrowe nerki chronią serce i zapobiegają nadciśnieniu tętniczemu. Z badań wynika, że usunięcie jednej nerki zwiększa ryzyko choroby wieńcowej.

— To pokazuje, jak bardzo nie dostrzegamy tych wszystkich następstw i zależności między chorobami — stwierdził nefrolog.

Otyłość nie może być traktowana jak defekt kosmetyczny

— Chory z otyłością bardzo często ma cukrzycę typu 2, niewydolność serca, chorobę wieńcową i wiele innych powikłań, bo te koła dalej się zazębiają. Otyłość powikłana jest cukrzycą, a ta z kolei może prowadzić do chorób oczu, nerek, stopy cukrzycowej, nefropatii — wyliczał prof. Franek.

Podkreślił, że to od otyłości często zaczyna się wielochorobowość. Niemniej jednak wielu pacjentów traktuje ją lekceważąco, uważając za „defekt kosmetyczny” raczej niż chorobę, która może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Nie bez znaczenia dla innych chorób jest też nadciśnienie tętnicze, które występuje w Polsce nawet u 12 mln osób. Przewiduje się, że na świecie liczba ta wzrośnie do 1,5 mld w ciągu niecałych trzech lat. Obok otyłości to także epidemia naszych czasów.

— Nadciśnienie tętnicze to jest zasadniczo element zespołu metabolicznego, gdzie mamy współistniejący obturacyjny bezdech senny, współistniejącą cukrzycę, otyłość i wiele innych zaburzeń metabolicznych, chociażby podniesiony poziom kwasu moczowego – stwierdził prof. Andrzej Januszewicz.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Dodał, że nadciśnienie skrycie i bezobjawowo prowadzi do uszkodzenia praktycznie wszystkich narządów, w tym serca, nerek czy ośrodkowego układu nerwowego.

Opieka koordynowana ułatwia wykrywanie chorób cywilizacyjnych

Eksperci zwrócili też uwagę na jeden ważny aspekt: obecnie wiele chorób dotyczących serca, nerek czy zaburzeń metabolicznych można zdiagnozować u lekarza pierwszego kontaktu. Dzięki opiece koordynowanej, która pojawiła się w podstawowej opiece zdrowotnej, lekarze rodzinni mogą przeprowadzać pogłębioną diagnostykę, chociaż w niektórych przypadkach wystarczy proste badanie, np. na obecność albumin w moczu, aby wykluczyć chorobę nerek, lub pomiar poziomu glukozy we krwi, aby wykluczyć cukrzycę.

Badanie albuminy w moczu to bardzo wczesny wskaźnik choroby nerek, niedostatecznie często wykorzystywany, a przecież materiał do badania jest dostępny parę razy dziennie i zwykle nie boli przy pobieraniu. Więc dlaczego tego nie robimy? Pewnie dlatego, że nie zwracamy na to uwagi — podsumował prof. Gellert.

Te same leki są stosowane w terapii wielu powiązanych ze sobą chorób

W wytycznych dotyczących terapii chorób wchodzących w skład zespołu sercowo-nerkowo-metabolicznego zdecydowanie zmieniło się podejście. Prof. Franek przypomniał, że zaczęło się od leczenia cukrzycy, gdy okazało się, że terapia polegająca na utrzymaniu właściwego poziomu glukozy we krwi może być skuteczna w leczeniu innych schorzeń.

— Teraz dysponujemy dwoma, może trzema lekami, które przecinają te błędne koła. Działają one w różnych miejscach tych błędnych kół: obniżają masę ciała, poziom glukozy, zmniejszają nadciśnienie tętnicze i ryzyko sercowo-naczyniowe, wpływają korzystnie na pracę nerek. Te leki połączyły znowu całą internę, która wcześniej podzieliła się na stosunkowo wąskie specjalizacje i zatraciła jako całość — zaznaczył ekspert.

Wspomniane leki są dość szeroko refundowane w cukrzycy, ale jeszcze nie w otyłości. Ich koszt nadal może stanowić to barierę, zwłaszcza jeśli wprowadza się je na etapie profilaktyki. Specjaliści podkreślili przy tym, że obecnie coraz wcześniej myśli się o stosowaniu prewencji i leczenia.

Rok 2023 to również w nefrologii rok przełomowy pod względem nowych terapii.

— Uzyskaliśmy dostęp do programów lekowych lub refundacji leków, np. w chorobach rzadkich, takich jak atypowy zespół hemolityczno-mocznicowy czy krzywica oporna na leczenie witaminą D. Mamy teraz do dyspozycji leki stosowane na całym świecie — zaznaczył konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii.

Widoczny jest również rozwój nowych terapii w kardiologii, a lekami, które łączą wszystkie omawiane dziedziny, są flozyny.

— To unikalna sytuacja, że mamy takie leki w stosowane w terapii chorób serca i nerek, nadciśnienia tętniczego, cukrzycy. A przy tym są skuteczne, co zostało udowodnione – podsumował prof. Hryniewiecki.

Natomiast, jeśli chodzi o wytyczne dotyczące leczenia nadciśnienia tętniczego, to od 40 lat stosuje się ten sam schemat, który się sprawdza.

— Czy potrzebujemy w tym obszarze nowych leków? I tak, i nie, bo w badaniach okazało się, że to nie klasa leku w terapii chorego z nadciśnieniem tętniczym ma znaczenie, ale stopień obniżenia ciśnienia w kontekście ochrony przed udarem, uszkodzeniem nerek itd. — zaznaczył konsultant krajowy w dziedzinie hipertensjologii.

ZOBACZ TAKŻE: Prof. Hryniewiecki: nowy rząd będzie miał bardzo trudne zadanie

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.