Dymisja w resorcie zdrowia
Premier przyjął dymisję wiceministra zdrowia Krzysztofa Grzegorka, po tym, jak Bertold Kittel i Jarosław Jabrzyk, dziennikarze TVN, ujawnili, że - w czasie gdy kierował on szpitalem w Skarżysku-Kamiennej - przyjął ponad 20 tys. złotych łapówek od koncernu farmaceutycznego Johnson&Johnson; za ustawianie przetargów. Wiceminister oświadczył, że został pomówiony i ma nadzieję, że prokuratura i sądy szybko wyjaśnią sprawę. Ustąpił w poczuciu odpowiedzialności za prace resortu, losy trudnych reform i standardy życia politycznego.
K. Grzegorek oświadczył, że został niesłusznie pomówiony o korupcję, ale postanowił ustąpić w poczuciu odpowiedzialności za prace resortu, losy trudnych reform i standardy życia politycznego. Oświadczył też, że nigdy w żadnych okolicznościach nie przyjmował korzyści majątkowych ani nie brał łapówek. "Zostałem niesłusznie pomówiony, mam nadzieję, że prokuratura i sądy szybko wyjaśnią sprawę" - powiedział podczas konferencji prasowej wiceminister.
Czy szefowa resortu wiedziała o ciążących na Grzegorku podejrzeniach? "Minister przyszedł do mnie kilka dni temu. Powiedział, że jest pomówiony i sam zgłosił się do prokuratury. To cała moja wiedza" - stwierdziła Ewa Kopacz w rozmowie z "Faktami" TVN.
Johnson&Johnson; nie komentuje sprawy. W oświadczeniu, które firma przesłała dziennikarzom, pisze: "Firma udziela odpowiedzi na wszelkie zapytania stosownych organów w związku z toczącym się postępowaniem. Ponieważ dochodzenie jest w toku, niewłaściwe byłoby dalsze komentowanie tej sprawy".
K. Grzegorek w resorcie odpowiadał między innymi za reformę systemu opieki zdrowotnej, która jest jednym ze sztandarowych projektów rządu Donalda Tuska. To zaufany człowiek Ewy Kopacz. Swoją karierę rozpoczynał jako dyrektor szpitala w Skarżysku-Kamiennej, gdzie przez lata pełnił funkcję ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego. W 2005 roku został po raz pierwszy posłem PO, a po kolejnych wyborach zrezygnował z funkcji dyrektora i objął posadę sekretarza stanu w ministerstwie zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Redakcja