Dr Kiworkowa: dentysta jako pierwszy może dostrzec początek choroby demencyjnej czy psychicznej
To dentysta jako pierwszy może dostrzec początek wielu chorób, nawet demencji czy zaburzeń psychicznych - mówi dr Emma Kiworkowa, stomatolog, ortodonta. Jak ocenia, świadomość Polaków na temat zależności pomiędzy zdrowiem jamy ustnej a całego organizmu jest wciąż za mała. - Zbyt wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy, że brak higieny grozi nie tylko utratą zębów, ale też zwiększa znacznie ryzyko wielu chorób - podkreśla.

Za nami Ogólnopolski Dzień Dentysty (5 marca), a wkrótce 20 marca - Światowy Dzień Zdrowia Jamy Ustnej. To dobra okazja, by zastanowić się, jaką rolę ma do odegrania w systemie ochrony zdrowia stomatologia. Jest nad czym się pochylać, gdy przypomnimy oficjalne dane MZ dotyczące stanu uzębienia Polaków. Wynika z nich, że 99 proc. dorosłych obywateli ma próchnicę, a u 16 proc. rozpoznaje się zaawansowane zapalenie przyzębia. Niewiele lepsze statystki dotyczą stanu zdrowia jamy ustnej dzieci i młodzieży.
“Puls Medycyny” rozmawia o tym z dr Emmą Kiworkową, stomatologiem i ortodontą.

Współwłaścicielka klinik Villa Nova Dental Clinic i Elektoralna Dental Clinic. Współautorka 10 prac naukowych oraz wielu doniesień zjazdowych poświęconych m.in. roli diagnostyki radiologicznej w stomatologii i ortodoncji.
Współzałożycielka Fundacji Wiewiórki Julii, która skupia się na akcjach profilaktycznych w szkołach i przedszkolach. Do tej pory Fundacja przebadała blisko 60 000 dzieci, a 140 000 objęła zajęciami edukacyjnymi na temat dbania o zdrowie zębów.
Prawidłowa higiena jamy ustnej jest bardzo prosta, a jednocześnie bardzo ważna. Czy Pani doświadczenie pokazuje, że radzimy sobie z tym?
Niestety, nie. Dane epidemiologiczne są alarmujące - większość Polaków ma próchnicę, co wynika przede wszystkim z zaniedbań higienicznych, niepoprawnego mycia zębów czy braku regularnych wizyt profilaktycznych u specjalistów. Zaznaczę, że ok. 3,8 miliona osób w kraju nie myje zębów, a 800 tys. nie posiada nawet własnej szczoteczki.
Polacy nie są świadomi, jak choroby jamy ustnej mogę negatywnie wpływać na ich ogólny stan zdrowia, a brakuje działań, które by to zmieniły. Powiedzmy wprost - propagowanie działań profilaktycznych kuleje. Dopóki to się nie zmieni, to nadal zbyt często powodem, dla którego pacjent będzie się zgłaszał się do dentysty, będzie ból, wynikający z mocno zaawansowanego stanu zapalnego.
Trzeba pamiętać, że rolą lekarza dentysty nie jest jedynie zadbanie o piękny uśmiech , ale również - a może przede wszystkim - dbanie o ogólne zdrowie pacjenta. Bakterie wywołujące próchnicę lub stan zapalny przyzębia łatwo przedostają się do krwiobiegu, w konsekwencji prowokując reakcję immunologiczną. I tak powikłaniem nieleczonego stanu zapalnego może być wzrost ryzyka miażdżycy naczyń tętniczych, choroby niedokrwiennej serca, zawał, udar mózgu, czy nadciśnienia. Kobiety ciężarne objęte chorobą przyzębia są narażenie na przedwczesny poród. Grozi to również niską masą urodzeniową dziecka.
Trzeba podkreślić, że dentysta jako pierwszy może zdiagnozować wiele chorób ogólnoustrojowych, których pierwsze symptomy widoczne są właśnie w jamie ustnej. Niekiedy to właśnie wizyta u stomatologa jest pierwszym krokiem w kierunku rozpoznania problemu i pierwszym na drodze po zdrowie.
Czyli badanie jamy ustnej stanowi integralną część badania pacjenta?
Oczywiście. Problemy są widoczne gołym okiem. Mogą o tym świadczyć zmiany w wyglądzie języka, błony śluzowej policzków, dziąseł. Zdrowa błona śluzowa jest jasno różowa, gładka, wilgotna i lśniąca. Takie cechy, jak wygładzenie języka związane z zanikiem brodawek, czy dodatkowe objawy pieczenia mogą wskazywać na niedobory żelaza, witamin z grupy B. Z kolei niegojące nadżerki w jamie ustnej, pęknięcia, zaczerwienienia błony śluzowej mogą świadczyć o toczącej się infekcji grzybicznej, stanie zapalnym pochodzenia bakteryjnego, wirusowego, czy być wynikiem zaburzeń hormonalnych, autoimmunologicznych, metabolicznych, a nawet mieć związek z procesem nowotworowym.
Nawracające zmiany typu nadżerki i owrzodzenia jamy ustnej mogą świadczyć o wykwitach wtórnych i być powiązane z taki chorobami, jak: pęcherzyce, choroba Leśniowskiego-Crohna, Duhringa, celiakia, skórna postać tocznia rumieniowego, liszaj, linijnej IgA dermatozie.
Niekiedy objawy, takie jak pieczenie, czy suchość w ustach mogą świadczyć o zaburzeniach hematologicznych, kserostomii, nadczynności tarczycy, zespole Sjögrena czy niedoboru witamin z grupy B. U kobiet mogą być też powiązane z okresem przekwitania. Mamy też dowody na to, że zapalnie przyzębia, zła higiena jamy ustnej ma bezpośredni wpływ na zwiększenie ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, nasilenie cukrzycy.
U pacjentów, u których występują choroby układu pokarmowego związane z zarzucaniem treści żołądkowej do przełyku, np. reflux czy zaburzenia odżywiania typu bulimia, w wyniku kontaktu z kwasami żołądkowymi może dojść do uszkodzenia struktury zęba i śluzówki.
Jest spora grupa osób, u których stres, bóle głowy wywołują niekontrolowane zaciskanie i zgrzytanie zębów (bruksizm). Co prowadzi do ich ścierania, a nawet zmian w stawach skroniowo- żuchwowych. To z kolei może mieć bezpośrednie przełożenie na bóle głowy, jak również gałek ocznych, karku, barków czy zaburzenia słuchu. Skuteczne leczenia takich chorych wymaga współpracy na linii lekarz ogólny, lekarz dentysta, który ma możliwość wykonania np. specjalnej nakładki na zęby, oraz fizjoterapeuta.
Mamy również coraz więcej badań, które mówią, że zakażenie jamy ustnej bakterią Porphyromonas gingivalis zwiększa ryzyko rozwoju choroby Alzheimera.
Podczas rutynowego przeglądu u dentysty można rozpoznać też początkową fazę nowotworów jamy ustnej i warg. To dentysta może zaobserwować u swojego stałego pacjenta zmianę głosu, chrypkę, czy pacjent może dentyście jako pierwszemu zasygnalizować problemy z połykaniem czy nieprzyjemnym zapachem z ust.
Jak widać, zdrowia jamy ustnej to fundament zdrowia naszego całego organizmu. Musimy zadbać, by Polacy mieli tego świadomość. Tylko przez profilaktykę możemy poprawić nasze wskaźniki zdrowotne.
Źródło: Puls Medycyny