Doktor Janosikowa nie poniesie kary

Redakcja
opublikowano: 19-11-2009, 00:00

Krakowski sąd umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej, którą prokuratura oskarżyła o to, iż w okresie od grudnia 1998 r. do grudnia 1999 r. wystawiła bezprawnie ponad 2000 w pełni refundowanych recept dla inwalidów wojennych, z których skorzystali nieuprawnieni do tego bezdomni i ubodzy i tym samym naraziła NFZ, a dokładniej ówczesną kasę chorych, na stratę ponad 101 tys. zł.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Sąd uzasadnił decyzję znikomą społeczną szkodliwością czynu – lekarka nie osiągnęła z tego tytułu żadnych korzyści i zdaniem sądu kierowała nią jedynie szczera i bezinteresowna chęć pomocy ubogim.

Ponadto prokuraturze nie udało się ustalić rzeczywistej wartości szkody - nie wydzielono recept wystawionych dla konkretnych osób, uprawnionych do refundacji, od tych recept, które były przeznaczone dla osób nieuprawnionych.

Ze względu na motywy, jakimi kierowała się oskarżona lekarka, także prokuratura wnosiła o nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzenie jej dwóch miesięcy ograniczenia wolności w formie obowiązkowej pracy na rzecz fundacji, którą zresztą tworzyła i stale w niej działa. NFZ oczekiwał jednak zwrotu pieniędzy.

Obrońcy lekarki wnioskowali o uniewinnienie. Ona sama nie spodziewała się tak korzystnego dla siebie werdyktu. "Myślałam, że ten wyrok, który proponowała prokuratura, będzie podtrzymany, bo to było takie salomonowe wyjście. Ale się cieszę, że jest to uniewinnienie, bo nie czułam się przestępcą i bycie oskarżonym nie jest miłe. I tak sobie myślę, że chociaż przekroczyłam prawo, to nie byłoby właściwe skazanie mnie" - powiedziała lekarka tłumowi dziennikarzy obecnych na ogłoszeniu wyroku.
"Cudowną rzeczą jest ten moralny aspekt mojej sprawy. Etyka mojego zawodu, człowiek cierpiący. Oni wygrali, oni są na pierwszym miejscu ponad przepisy. Przepisy mają służyć ludziom" - dodała.
Wyrok nie jest prawomocny.

Ilona Rosiek-Konieczna, zwana przez swoich podopiecznych „Judymową” a przez media także „Janosikową”, kiedyś pracowała w jednej z krakowskich spółdzielni lekarskich, ale od kilkunastu lat charytatywnie pomaga najuboższym. Razem z mężem prowadzi w Krakowie przytulisko dla bezdomnych, wydaje też codziennie po kilkadziesiąt darmowych obiadów. I wciąż leczy chorych, tyle tylko, że teraz bazując na lekach z darów.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Redakcja

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.