Czy chorym na szpiczaka grozi przerwanie leczenia lenalidomidem?
Czy chorym na szpiczaka grozi przerwanie leczenia lenalidomidem?
- Monika Wysocka
Wciąż nie ma decyzji w sprawie kontynuowania programu lekowego dla lenalidomidu stosowanego u chorych z opornym lub nawrotowym szpiczakiem mnogim. Dwuletnia zgoda na refundację kończy się 31 października, jednak specjaliści nie wyobrażają sobie, aby nie została przedłużona.
Pod koniec września odbyła się w Warszawie debata dotycząca przyszłości chorych na szpiczaka plazmocytowego w Polsce z udziałem pacjentów i specjalistów zajmujących się tą chorobą. Dyskutowano m.in. o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą przerwanie leczenia lenalidomidem.
„Ten lek wydłuża życie chorych na szpiczaka, zapewniając im jednocześnie lepszą jakość życia, przede wszystkim dlatego, że nie powoduje polineuropatii, czyli uszkodzenia nerwów obwodowych, czego skutkiem jest pogłębiająca się niepełnosprawność chorego, która może doprowadzić nawet do całkowitego jego unieruchomienia” — ostrzegała Wiesława Adamiec, prezes Fundacji Carita „Życie ze Szpiczakiem”.
Jedyna opcja terapii dla niektórych chorych
Lenalidomid jest następcą talidomidu stosowanego jako lek pierwszego rzutu — jest od niego nowocześniejszy, działa znacznie silniej i istotnie wydłuża czas przeżycia chorych. Sprawia też, że dłuższy jest czas kiedy choroba nie postępuje. Jednak w Polsce finansowane jest zastosowanie leku jedynie w szpiczaku plazmocytowym opornym, co oznacza, że można go zastosować dopiero gdy leczenie talidomidem nie przyniesie efektów. Eksperci zgromadzeni podczas debaty nie wyobrażają sobie, żeby doszło do przerwania terapii tym lekiem, szczególnie że dla części chorych to jedyna opcja, jaką mają.
„Obecnie prowadzone są negocjacje z producentem tego leku, ponieważ skończył się związany z nim program. Mam nadzieję, że dojdzie do kompromisu. Jestem optymistką, przeszłam już kilka podobnych sytuacji i one zawsze kończyły się pozytywnie, choć muszę przyznać, że faktycznie trwały długo. Nie sądzę jednak, aby doszło do przerwania leczenia lenalidomidem, jest pewne zrozumienie w ministerstwie, mam więc nadzieję, że tym razem potrwa to krócej” — mówiła prof. Anna Dmoszyńska z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, przewodnicząca Polskiej Grupy Szpiczakowej.
Niewydłużenie przeżycia to przestępstwo
Faktycznie, kwestia objęcia refundacją leku Revlimid (jedynego zawierającego substancję czynną lenalidomid) już dwukrotnie była przedmiotem negocjacji z wnioskodawcą, strony nie osiągnęły jednak porozumienia. Pacjenci są już bardzo zaniepokojeni brakiem decyzji.
„Zgodnie z prawem, co dwa lata trzeba odnawiać decyzję o refundacji. To sytuacja negocjacyjnie korzystna dla płatnika, ale dla chorych to permanentny dygot. Praktyka Ministerstwa Zdrowia jest taka, że wszystkie firmy dostają negatywne uchwały Komisji Ekonomicznej z oczekiwaniami obniżenia cen. To zupełnie niezrozumiałe dla firm, bo ich leki są już na liście refundacyjnej, ktoś to wynegocjował i usuniecie ich z listy tylko z powodu tego, że cena nie została obniżona, jest niezgodne z prawem” — uważa mec. Paulina Kieszkowska-Kanpik z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński.
„Wielu chorych wymagających tej terapii, m.in. z powodu powikłań, zostałoby pozbawionych możliwości bezpiecznego leczenia” — uważa Jacek Gugulski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pomocy Chorym z Przewlekłą Białaczką Szpikową.
Mocniejszych słów użył prof. Wiesław Jędrzejczak, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, stwierdzając, że pozbawienie chorych możliwości kontynuowania terapii tym lekiem to przestępstwo. „To może być hekatomba, wielu pacjentów po prostu nie przeżyje. Nie możemy pozbawić leczenia pacjentów, którzy ten lek już otrzymują. Dla nich po prostu nie ma wyboru. Co prawda, 1 września obniżono znacznie cenę innego podawanego pacjentom leku — bortezomibu, tyle że lenalidomid podawany jest w tym programie pacjentom, u których bortezomid przestał działać” — zwraca uwagę onkolog.
Posłanka Ewa Czeszejko-Sochacka (PO) zapowiedziała, że będzie interweniować w Ministerstwie Zdrowia w sprawie chorych na szpiczaka. „Musi być większe zaufanie do lekarzy, tak aby mogli stosować najlepsze terapie. Po co stosować w pierwszym rzucie choroby leki nieskuteczne. Przecież to powoduje tylko większe koszty” — zauważyła posłanka.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka
Wciąż nie ma decyzji w sprawie kontynuowania programu lekowego dla lenalidomidu stosowanego u chorych z opornym lub nawrotowym szpiczakiem mnogim. Dwuletnia zgoda na refundację kończy się 31 października, jednak specjaliści nie wyobrażają sobie, aby nie została przedłużona.
Pod koniec września odbyła się w Warszawie debata dotycząca przyszłości chorych na szpiczaka plazmocytowego w Polsce z udziałem pacjentów i specjalistów zajmujących się tą chorobą. Dyskutowano m.in. o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą przerwanie leczenia lenalidomidem.„Ten lek wydłuża życie chorych na szpiczaka, zapewniając im jednocześnie lepszą jakość życia, przede wszystkim dlatego, że nie powoduje polineuropatii, czyli uszkodzenia nerwów obwodowych, czego skutkiem jest pogłębiająca się niepełnosprawność chorego, która może doprowadzić nawet do całkowitego jego unieruchomienia” — ostrzegała Wiesława Adamiec, prezes Fundacji Carita „Życie ze Szpiczakiem”.Jedyna opcja terapii dla niektórych chorychLenalidomid jest następcą talidomidu stosowanego jako lek pierwszego rzutu — jest od niego nowocześniejszy, działa znacznie silniej i istotnie wydłuża czas przeżycia chorych. Sprawia też, że dłuższy jest czas kiedy choroba nie postępuje. Jednak w Polsce finansowane jest zastosowanie leku jedynie w szpiczaku plazmocytowym opornym, co oznacza, że można go zastosować dopiero gdy leczenie talidomidem nie przyniesie efektów. Eksperci zgromadzeni podczas debaty nie wyobrażają sobie, żeby doszło do przerwania terapii tym lekiem, szczególnie że dla części chorych to jedyna opcja, jaką mają. „Obecnie prowadzone są negocjacje z producentem tego leku, ponieważ skończył się związany z nim program. Mam nadzieję, że dojdzie do kompromisu. Jestem optymistką, przeszłam już kilka podobnych sytuacji i one zawsze kończyły się pozytywnie, choć muszę przyznać, że faktycznie trwały długo. Nie sądzę jednak, aby doszło do przerwania leczenia lenalidomidem, jest pewne zrozumienie w ministerstwie, mam więc nadzieję, że tym razem potrwa to krócej” — mówiła prof. Anna Dmoszyńska z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, przewodnicząca Polskiej Grupy Szpiczakowej. Niewydłużenie przeżycia to przestępstwoFaktycznie, kwestia objęcia refundacją leku Revlimid (jedynego zawierającego substancję czynną lenalidomid) już dwukrotnie była przedmiotem negocjacji z wnioskodawcą, strony nie osiągnęły jednak porozumienia. Pacjenci są już bardzo zaniepokojeni brakiem decyzji.„Zgodnie z prawem, co dwa lata trzeba odnawiać decyzję o refundacji. To sytuacja negocjacyjnie korzystna dla płatnika, ale dla chorych to permanentny dygot. Praktyka Ministerstwa Zdrowia jest taka, że wszystkie firmy dostają negatywne uchwały Komisji Ekonomicznej z oczekiwaniami obniżenia cen. To zupełnie niezrozumiałe dla firm, bo ich leki są już na liście refundacyjnej, ktoś to wynegocjował i usuniecie ich z listy tylko z powodu tego, że cena nie została obniżona, jest niezgodne z prawem” — uważa mec. Paulina Kieszkowska-Kanpik z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński.„Wielu chorych wymagających tej terapii, m.in. z powodu powikłań, zostałoby pozbawionych możliwości bezpiecznego leczenia” — uważa Jacek Gugulski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pomocy Chorym z Przewlekłą Białaczką Szpikową. Mocniejszych słów użył prof. Wiesław Jędrzejczak, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, stwierdzając, że pozbawienie chorych możliwości kontynuowania terapii tym lekiem to przestępstwo. „To może być hekatomba, wielu pacjentów po prostu nie przeżyje. Nie możemy pozbawić leczenia pacjentów, którzy ten lek już otrzymują. Dla nich po prostu nie ma wyboru. Co prawda, 1 września obniżono znacznie cenę innego podawanego pacjentom leku — bortezomibu, tyle że lenalidomid podawany jest w tym programie pacjentom, u których bortezomid przestał działać” — zwraca uwagę onkolog.Posłanka Ewa Czeszejko-Sochacka (PO) zapowiedziała, że będzie interweniować w Ministerstwie Zdrowia w sprawie chorych na szpiczaka. „Musi być większe zaufanie do lekarzy, tak aby mogli stosować najlepsze terapie. Po co stosować w pierwszym rzucie choroby leki nieskuteczne. Przecież to powoduje tylko większe koszty” — zauważyła posłanka.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach