Czasami nawet wnikliwe badania nie dają pełnego obrazu zmian chorobowych

Monika Wysocka
opublikowano: 22-07-2003, 00:00

Poznańscy chirurdzy zoperowali u 14-letniego chłopca torbiel, która zniszczyła niemal całkowicie drogi żółciowe. Taki zabieg sam w sobie nie jest niczym wyjątkowym. W tym przypadku jednak, mimo dokładnych badań (RM, ECPW), dopiero na stole operacyjnym okazało się, jak rozległa musi to być operacja, a umiejscowienie części torbieli wewnątrzwątrobowo oraz w bezpośrednim sąsiedztwie trzustki spowodowało, że nie był to zabieg standardowy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Choć chłopiec urodził się z wadą, przez większą część życia nie był jej świadomy. Dopiero badania wykonane po zgłaszanych silnych dolegliwościach bólowych w okolicy wątroby wykazały, że oprócz zaawansowanej kamicy chłopiec ma także olbrzymią torbiel umiejscowioną na drogach żółciowych. Zdecydowano o operacji i tuż przed zabiegiem wykonano szereg szczegółowych badań z rezonansem magnetycznym włącznie. Jednak to, co po otwarciu powłok brzusznych ukazało się oczom lekarzy, było dla nich sporym zaskoczeniem. ?Dopiero podczas zabiegu zobaczyliśmy, jak duża jest zmiana i jakie spustoszenie poczyniła w organizmie tego dziecka. Okazało się, że drogi żółciowe są niemal całkowicie zniszczone. Ale największą trudnością był fakt, że torbiel kończyła się wewnątrzwnękowo - co oznaczało, że drogi żółciowe trzeba było odtwarzać wewnątrzwątrobowo" - opowiada dr Przemysław Mańkowski z Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej Akademii Medycznej w Poznaniu.
Precyzja i doświadczenie
Operacja była wyjątkowo trudna technicznie ze względu na wielkość torbieli i możliwości jej całkowitego wydzielenia, ale też z powodu trudności zespolenia i odtworzenia dróg żółciowych. Torbiel musiała być wypreparowana wewnątrzwątrobowo, w pobliżu tętnicy wątrobowej i żyły wrotnej, których uszkodzenie mogłoby spowodować poważne komplikacje. Z drugiej strony przechodziła także przez część trzustki, więc usuwając torbiel trzeba było także uważać, by nie uszkodzić tego narządu. Zabieg wymagał niezwykłej precyzji. Sporym wyzwaniem było też wypreparowanie torbieli do końca, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę jej położenie. ?Można było oczywiście zespolić wydzieloną pętlę jelita odtwarzającą drogi żółciowe z częścią torbieli, co poprawiłoby znacząco stan zdrowia pacjenta, nie zabezpieczyłoby go jednak na przyszłość przed ewentualnym rozwojem procesu nowotworowego. Warunkiem udanego zabiegu tego typu jest bowiem jego radykalność. W tym przypadku udało nam się, mamy to już potwierdzone śródoperacyjnym badaniem histopatologicznym" - mówi prof. Andrzej Jankowski, kierownik Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej AM w Poznaniu.
Szczęśliwe zakończenie
Zabieg trwał 5 godzin. Wszelkie badania wykonane po operacji nie wykazały żadnych odchyleń od normy. Chłopiec czuje się zaskakująco dobrze. ?Oczywiście jak każdy zabieg odtwarzający drogi żółciowe, czyli stwarzający sytuację nie do końca fizjolgiczną, niesie ze sobą ryzyko powikłań (np. niedrożność, zapalenie odtworzonych i wewnątrzwątrobowych dróg żółciowych poprzez zrzucanie treści jelitowej). W tym przypadku jednak przebieg pooperacyjny toczy się bez zastrzeżeń, co jest dla nas miłym zaskoczeniem" - mówi dr P. Mańkowski. Chłopiec jeszcze długo będzie wymagał wnikliwej obserwacji i częstych kontroli, czeka go także leczenie farmakologiczne, ale ze szpitala wyjdzie w pełnym zdrowiu. ?I to można uznać za sukces" - dodaje prof. Andrzej Jankowski.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.