Cytodiagnostyka może nawet uratować życie
Badanie cytologiczne to najłatwiejsze i najtańsze badanie profilaktyczne. Jest przy tym skuteczne: z jego pomocą można wykryć raka szyjki macicy w bardzo wczesnym stadium.
Sens przesiewu
Aby tę sytuację zmienić, od 1988 roku Samodzielna Pracownia Profilaktyki Nowotworów Narządu Rodnego przy warszawskim Centrum Onkologii realizuje program opracowany przez Zespół programowy ds. populacyjnych badań przesiewowych raka szyjki macicy u kobiet w Polsce, oparty na zaleceniach Europejskiego Biura WHO. ,Robimy wszystko, by jak najwięcej kobiet mogło wziąć udział w badaniach przesiewowych: wysyłamy indywidualne zaproszenia na podstawie danych adresowych z Biura Ewidencji Ludności, proponujemy dogodne terminy, badania w godzinach popołudniowych, w soboty, ponawiamy zaproszenia dla pań, które nie znalazły czasu w pierwszym proponowanym terminie - mówi dr Małgorzata Rekosz, kierownik Pracowni. - I starania te dają efekty. Nie stwierdziliśmy inwazyjnego raka szyjki macicy u kobiety, która była u nas badana regularnie co trzy lata. W badaniach populacji wśród rozpoznań dominują nowotwory w stadium przedinwazyjnym".
Rak szyjki macicy nie daje objawów charakterystycznych. Dopiero w stadium zaawansowanym pojawiają się krwawienia z dróg rodnych, upławy i silne bóle w okolicy krzyżowej. Tymczasem badanie cytologiczne może wykryć chorobę w bardzo wczesnym stadium. Skoro więc zdecydowana większość kobiet z tym nowotworem trafia do szpitala w II albo III stadium zaawansowania choroby, wniosek nasuwa się sam: albo kobiety nie chodzą do lekarza, albo nie są przez lekarzy prawidłowo badane.
Chybione działania
W Polsce jest 7,9 mln kobiet w wieku 30-60 lat. Gdyby każda z nich miała wykonywane badania cytologiczne regularnie co trzy lata, można byłoby wykryć znacznie więcej stanów przednowotworowych niż obecnie. ,Co ciekawsze, badania cytologiczne są przecież wykonywane (w Polsce rocznie ponad 2,5 mln), a mimo to nie ma efektu w postaci zmniejszenia umieralności. To oznacza, że są one niezorganizowane, że nie są badane grupy kobiet najbardziej narażonych na zachorowanie" - ocenia dr M. Rekosz. Jej zdaniem, lekarze bardzo często wykonują badania niepotrzebnie, np. gdy w pierwszym badaniu rozmaz oceniony jest na grupę II według Papanicolau (stan zapalny), po krótkim leczeniu przeciwzapalnym znów powtarzają cytologię. A przecież taki wynik oznacza, że nie ma podejrzenia o nowotwór.
Materiał do badania cytologicznego może pobrać każdy lekarz ginekolog, który przekazuje go następnie do wybranego laboratorium. Z punktu widzenia dostępności do badań - to bardzo dobrze, jednak im większe rozdrobnienie działań, tym mniejsze szanse, że będą one przeprowadzane we właściwy sposób, u tych kobiet, które naprawdę tego potrzebują.
,Skoro mamy tak mało środków, powinniśmy w końcu zorganizować system badań przesiewowych tak, by niepotrzebnie nie tracić środków na wykonywanie badań u jednej kobiety" - uważa dr M. Rekosz. Jej zdaniem, lepiej byłoby zlikwidować setki małych laboratoriów, a w ich miejsce stworzyć kilkanaście dużych, dobrze zorganizowanych, z doświadczoną kadrą. Konieczne jest też ustalenie standardów pobrań, oceny i stałej jakości badań przesiewowych, a także regularne powtarzanie badań u każdej kobiety.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka