Co z tymi e-papierosami
Brytyjscy uczeni przekonują, że elektroniczny papieros jest o 95 proc mniej szkodliwy od prawdziwego. Według nich, gadżet przyczynia się też do spadku liczby palących.
Pisaliśmy niedawno o badaniu, według którego palenie e-papierosów przez młodych ludzi przyczynia się do rozwoju nałogu tytoniowego (Uwaga na e-papierosy u młodzieży).
Analiza dostępnych badań opublikowana przez Public Health England pokazuje bardziej pozytywny obraz wynalazku.
Według niej, w Wielkiej Brytanii prawie wszyscy z 2,6 miliona jego dorosłych użytkowników to aktualni lub byli palacze. Na dodatek większość z nich używa e-papierosów, aby pomóc sobie w rzuceniu palenia albo zapobiec powrotowi do tytoniowego nałogu. Publikacja pokazuje, że najlepsze skutki w pracy nad zaprzestaniem palenia daje właśnie połączenie e-papierosów z innymi metodami.
Autorzy pracy twierdzą też, że popularny wynalazek w ogólnym ujęciu nie stanowi zagrożenia dla młodzieży, bo jak piszą, mniej niż 1 proc. młodych ludzi a także dorosłych, którzy nigdy nie palili staje się regularnymi użytkownikami e-papierosów.
Analiza pokazała również, jak papierosy na baterię są postrzegane przez opinię publiczną. Okazuje się, że coraz większy odsetek ludzi myśli, że szkodzą one tak samo lub bardziej od tradycyjnych papierosów. W 2013 roku było to 8,1 proc., a w 2015 - 22.1 proc.
Tymczasem badacze przekonują, że to błędne myślenie. "E-papierosy nie są całkowicie wolne od ryzyka, ale dowody pokazują, że w porównaniu do palenia wywołują tylko ułamek szkód" - mówi prof. Kevin Fenton z Public Health England.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT