Co trzeci dorosły Polak cierpi na otyłość
W ciągu ostatnich 15 lat liczba dorosłych Polaków cierpiących na otyłość wzrosła o ponad 65 procent. Nadwagę i otyłość stwierdza się coraz częściej u dzieci. W krajach zachodnich wydatki na leczenie następstw otyłości szacuje się na 6-10 proc. wszystkich środków przeznaczanych na ochronę zdrowia.
Otyłość to czynnik ryzyka rozwoju m.in. cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego, chorób układu krążenia, zaburzeń lipidowych, choroby zwyrodnieniowej stawów, zaburzeń hormonalnych czy nawet niektórych nowotworów. Zdaniem specjalistów, problem jest nadal lekceważony, często traktowany nie jak choroba, lecz jedynie defekt kosmetyczny. I to nie tylko przez społeczeństwo, lecz również przez część lekarzy.
Skala zagrożenia rośnie. Coraz częściej nadwagę mają dzieci. Badania przeprowadzone w całym kraju na grupie około 3 tysięcy dzieci wykazały otyłość u ok. 2 procent dziewczynek w wieku 7 lat, 3 proc. - ośmiolatek, 3,2 proc. - dziewięciolatek. Nadwagę stwierdzono odpowiednio u ok. 10-12 proc. dziewcząt. Na otyłość cierpiało 2-4 proc. chłopców z badanej grupy, nadwagę stwierdzono u 10-12 proc. Już na tym etapie konieczna jest profilaktyka, której zwykle jednak się nie podejmuje.
Walka z otyłością daje wymierne efekty zdrowotne. Np. opublikowane niedawno wyniki badań prowadzonych w ramach bardzo szerokich programów prewencyjnych cukrzycy dowodzą, że zmiana stylu życia i nawyków żywieniowych, redukcja wagi o ok. 7 proc. (u osób zagrożonych, czyli z nadwagą lub otyłością i przedklinicznymi zaburzeniami gospodarki węglowodanowej) zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy o ok. 58 proc.
Prof. Jacek Sieradzki, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych CM UJ podkreśla, iż z uwagi na związane z tą chorobą powikłania i śmiertelność, najwyższy czas nadać problematyce otyłości rangę problemu naukowego i społecznego.
Profilaktyka i leczenie otyłości nie są łatwe. Edukacja społeczna w tym zakresie wymaga zaangażowania wszystkich lekarzy. Tymczasem w wielu gabinetach lekarza pierwszego kontaktu nie ma nawet wagi czy centymetra.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor, Kraków