Chorzy prawidłowo odżywieni mają mniej powikłań i szybciej opuszczają szpital
U ok. 30 proc. chorych przyjmowanych do polskich szpitali stwierdza się w mniejszym lub większym stopniu niedożywienie, a u co dziesiątego diagnoza brzmi: wyniszczenie organizmu.
Chociaż wielokrotnie wykazano, że zły stan odżywienia chorych zwiększa częstość powikłań i śmiertelność, wydłuża czas leczenia i podnosi jego koszty, w Polsce ten problem nie jest doceniany. W Wielkiej Brytanii udowodniono, że opłaca się robić wszystko, aby pacjent jadł. Odpowiednie odżywianie może bowiem o 5 dni skrócić średni czas pobytu w szpitalu.
O tym, że stan odżywienia jest czynnikiem warunkującym sukces leczenia, medycyna wie od lat 30. XX wieku. Wówczas opublikowano pierwsze amerykańskie badania dowodzące, że niedożywienie pogarsza wyniki leczenia. U chorych wyniszczonych poddanych resekcji żołądka zaobserwowano 4 razy więcej powikłań i 10-krotnie większą śmiertelność. Wtedy niedożywienia nie umiano skutecznie leczyć. Problem wrócił pod koniec lat 60. Wraz z wprowadzeniem do praktyki klinicznej żywienia pozajelitowego próbowano ustalić wskazania do jego stosowania i rozpoczeto badania stanu odżywienia chorych w szpitalach. W Polsce po raz pierwszy takie badania przeprowadzone zostały w roku 1982. Wykazano wtedy, że wśród chorych przyjmowanych do leczenia w Klinice Chirurgicznej AM w Warszawie częstość niedożywienia wynosi 46 proc., w tym u 10 proc. jest to już krańcowe wyniszczenie.
Lepiej niż w Brazylii
W 2001 roku przeprowadzono badania stanu odżywienia 2474 kolejnych chorych przyjmowanych do losowo wybranych 50 szpitali II i III stopnia referencyjności w Polsce. ,Chcieliśmy stwierdzić, jaka jest częstość niedożywienia wśród pacjentów przyjmowanych do polskich szpitali, jakie są jego następstwa i jakie leczenie żywieniowe w związku z tym się stosuje" - wyjaśnia doc. dr hab. med. Marek Pertkiewicz z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Gastroenterologicznej i Żywienia AM w Warszawie.
Badania przeprowadzono za pomocą metody subiektywnej, ogólnej oceny stanu odżywienia, która jest oparta na pomiarze masy ciała i wzrostu pacjenta oraz zebraniu wywiadu od chorego. W ostatnich latach przeprowadzono podobne badania niedożywienia chorych w szpitalach Wielkiej Brytanii i Brazylii. Okazało się, że stan odżywienia chorych przyjmowanych do polskich szpitali jest nieco lepszy niż w Brazylii i zdecydowanie gorszy niż w Wielkiej Brytanii. U ok. 30 proc. chorych przyjmowanych do szpitali w Polsce stwierdza się w mniejszym lub większym stopniu niedożywienie, a u ok. 10 proc. - wyniszczenie organizmu.
,Wyniki tych badań wykazały, że stan odżywienia jest najważniejszym, niezależnym czynnikiem wpływającym na wynik leczenia i czas trwania hospitalizacji" - podsumowuje doc. Marek Pertkiewicz.
Skutki niedożywienia
Najczęstszą przyczyną niedożywienia w przypadku hospitalizacji jest choroba. U wielu pacjentów cierpiących np. na schorzenia przewodu pokarmowego (w tym nowotwory), zwężenia przełyku, chorobę wrzodową żołądka, dwunastnicy, choroby zapalne jelit, trzustki, ale także choroby nerek, serca oraz zaburzenia neurologiczne może wystąpić zmniejszenie apetytu, trudności z przyjmowaniem, przeżuwaniem, połykaniem, trawieniem i wchłanianiem pokarmów. Trudności w przyjmowaniu pokarmu mogą być wywołane przez osłabienie mięśni oraz kłopoty z oddychaniem. Na bardzo ciężkie niedobory odżywienia narażeni są też pacjenci z anoreksją i alkoholicy. Pogorszenie apetytu i gorsze wchłanianie pokarmu powodują również niektóre leki, zwłaszcza antybiotyki. Niedożywienie spowodowane jest w wielu przypadkach niewłaściwym trybem życia i odżywiania się pacjentów poza okresem leczenia szpitalnego.
,Pacjent niedożywiony jest zagrożony licznymi powikłaniami. Jest narażony na gorsze gojenie się ran, wytrzewienia, rozejścia zespoleń, niedobór odporności, pogorszenie wydolności oddechowej i wydolności krążenia. Niestety, gdy chorzy z objawami mniejszego lub większego niedoboru składników odżywczych trafiają do szpitala, wyniszczają się nadal" - mówi dr n. med. Teresa Korta ze Stowarzyszenia Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego.
Przekleństwo szpitalnej
głodówki
Co więcej, z powodów wynikających bezpośrednio z hospitalizacji, niedożywienie chorego w szpitalu może się pogłębić. Zdaniem doc. Marka Pertkiewicza, w Polsce nadal istnieje tradycja traktowania głodówki jako leczenia. Dominuje pogląd, że chory przed operacją nie powinien jeść ani pić przez wiele godzin. Tymczasem okazało się niedawno, że jeżeli dwie godziny przed zabiegiem chory wypije niewielką ilość specjalnie przyrządzonego napoju, to przebieg pooperacyjny jest lepszy, odpowiedź metaboliczna na uraz mniej nasilona, a czas pobytu w szpitalu krótszy. ,Czy można sobie wyobrazić prostszą interwencję żywieniową? Należy tylko przekonać anestezjologów, że większość chorych może wypić ten słodki drink dwie godziny przed znieczuleniem. Koszt jest niewielki, a dzięki temu chory opuści szpital dwa dni wcześniej - uważa doc. Marek Pertkiewicz. - To samo dotyczy badań diagnostycznych. Przed wieloma badaniami głodzenie nie jest potrzebne. W pewnym momencie to uczucie głodu jest u chorego czynnikiem stresogennym, wyzwala nie tylko osłabienie, ale także niekorzystne reakcje metaboliczne".
Głodzenie pacjentów, którzy przechodzą badania diagnostyczne wymuszają czasami sztywne godziny posiłków. Wszyscy pacjenci między godz. 17 (zwyczajowa pora kolacji w polskich szpitalach) a godz. 8 (śniadanie) są poddawani urzędowej głodówce. Z żywieniowego punktu widzenia jest to czas zmarnowany. ,Chorzy próbują uzupełniać niedobory indywidualnie, spożywając produkty dokupowane bądź przygotowywane przez rodziny. Jednak takie niekontrolowane źródło kalorii dodatkowo zakłóca żywieniowy bilans" - zauważa dr Teresa Korta.
Musisz jeść!
Sam fakt przebywania w szpitalu sprawia, że wielu pacjentów traci zainteresowanie jedzeniem. Ale i dieta szpitalna często wręcz zniechęca do jedzenia. ,Z badań brytyjskich wynika, że ok. 60 proc. posiłków wydawanych ze szpitalnych kuchni wraca tam nienaruszone" - mówi dr Teresa Korta.
W jednym z brytyjskich szpitali przeprowadzono eksperyment. Części pacjentek hospitalizowanych z powodu złamania szyjki kości udowej podawano dwa dodatkowe posiłki, których nie otrzymywały inne chore. Poza tym nie było innej różnicy w leczeniu. To kosztowało szpital dodatkowo 2,5 funta dziennie. Okazało się, że panie, które dostawały dodatkowe posiłki, opuściły szpital szybciej. Czas hospitalizacji był krótszy o 11 dni. ,Oceniono, że gdyby tylko 5 proc. chorych spośród wszystkich leczonych w Wielkiej Brytanii poddano odpowiedniej interwencji żywieniowej, to w wyniku skrócenia czasu hospitalizacji zaledwie o 5 dni, uzyskano by oszczędności rzędu 226 mln funtów! Z tego punktu widzenia jest sens zrobienia czegokolwiek, żeby pacjent jadł" - mówi doc. Marek Pertkiewicz.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska