Cenieni lekarze nie chcą współpracować z sądami. Co ze zmianami, które to poprawią?
Od lat sądy mają problem z pozyskiwaniem ekspertyz od biegłych z zakresu medycyny. To z kolei przekłada się na przewlekłość postępowań. Receptą na te bolączki według resortu sprawiedliwości ma być powołanie Instytutu Ekspertyz Medycznych. Środowisko lekarskie i eksperci wskazują, że kompetencje biegłych należy uregulować ustawą, na którą czekamy już ponad 17 lat.

Lekarzy, którzy podjęliby się pracy na potrzeby wymiaru sprawiedliwości, poszukują sądy te duże i mniejsze. Ogłoszenia w tej sprawie widnieją na stronach organów wymiaru sprawiedliwości między innymi w: Poznaniu, Warszawie, Kaliszu, Krośnie, Kielcach czy Włocławku. Jednak wykwalifikowani specjaliści nie garną się do tej pracy. Listy biegłych sądowych z zakresu medycyny konsekwentnie kurczą się od lat.
Dlaczego brakuje chętnych na biegłych?
- Pierwsza przyczyna to niskie stawki wynagrodzeń. Trzeba pamiętać, że przygotowanie opinii to żmudna praca obarczona olbrzymią odpowiedzialnością. Wynagrodzenie, jakie za nią obowiązuje, nie motywuje zaś doświadczonych specjalistów. Jeżeli za godzinę pracy biegłego oferuje się kilkadziesiąt złotych, a wiemy przecież, że w prywatnej praktyce wizyta u takiego lekarza to koszt kilkuset złotych, to odpowiedź, dlaczego fachowcy nie idą do sądów, nasuwa się sama – mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, krajowy konsultant w dziedzinie seksuologii, biegły sądowy.
Jak wyjaśnia profesor, wydanie ekspertyzy na potrzeby postępowania sądowego jest czasochłonne, konieczne jest badanie pacjenta – co np. w przypadku seksuologii czy psychiatrii wiąże się z dłuższą obserwacją. Biegły musi także zapoznać się z całą dokumentacją medyczną. – Do tego dochodzi presja czasu, bo taka ekspertyza musi być przygotowana w określonym terminie. I olbrzymia odpowiedzialność, bo przecież od tej opinii może zależeć, czy ktoś zostanie np. uznany za winnego – zaznacza profesor dodając, że na tym nie koniec.
Kwestionowanie opinii biegłych stało się regułą
- Strona niezadowolona z opinii biegłego może ją podważyć i powołać się na opinie własnego eksperta. Cały proces przez to zdecydowanie się wydłuża. Biegły sądowy musi bowiem odpowiedzieć na wszystkie pojawiające się wątpliwości. Niekiedy zajmuje to więcej czasu niż sama ekspertyza – komentuje profesor wskazując, że nie kwestionuje tego, że jeżeli biegły jest słaby i jego opinia nie jest profesjonalna, to winna być podważona. – Ale dziś obserwuję, że to stało się regułą. Nawet w przypadku opinii najwyższej klasy ekspertów - podkreśla.
Kolejną przyczyną tego, że brakuje chętnych do orzekania na rzecz sądów, na którą zwraca uwagę nasz rozmówca, jest to, że od biegłych oczekuje się jednoznacznej oceny. Opinii pozbawionej “asekuracji”. Z tym, że gdy dany specjalista, nawet nieświadomie, popełni błąd, to sam może zostać ukarany.
Brakuje też mechanizmu kontroli kwalifikacji biegłych sądowych
Te wszystkie czynniki sprawiają, że jest małe zainteresowanie opiniowaniem, a sądy coraz częściej potrzebne ekspertyzy zamawiają w prywatnych instytucjach. Jednak w opinii prof. Lwa-Starowicza kwalifikacje przygotowujących je osób pozostawią niekiedy sporo wątpliwości.
– Spotkałem się z przypadkiem, gdy opinię z zakresu seksuologii wydawała pielęgniarka, a nawet pedagog szkolny. Takich biegłych bez kwalifikacji mamy w kraju wielu – stwierdza konsultant krajowy i dodaje, że nawet bycie lekarzem specjalistą w danej dziedzinie to często za mało, by opiniować w procesie dowodzenia. - Do tego trzeba mieć doświadczenie kliniczne i stale się kształcić, bo wiedza idzie naprzód. Pojawiają się nowe problemy zdrowotne, nowe rozpoznania i nowe narzędzia – komentuje.
Potrzebne rozwiązania systemowe w powoływaniu biegłych
O tym, że obecne przepisy regulujące powoływanie biegłych pozostawiają wiele do życzenia, mówi się od dawna. Brakuje ścisłego określenia trybu ustanawiania biegłych sądowych, zakresu ich praw i obowiązków oraz warunków nabywania i utraty uprawnień do pełnienia funkcji. Te powinny być uregulowane w jednym akcie prawnym rangi ustawowej. A tak nie jest. Dziś zostać biegłym może każdy, kto korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich, ma ukończone 25 lat oraz posiada teoretyczne i praktyczne umiejętności w danej dziedzinie.
Prof. Lew-Starowicz przyznaje, że “marne” płace sprawiają, że opiniowania podejmują się głównie pasjonaci, dla których wynagrodzenie nie odgrywa roli, a poza nimi specjaliści, którzy nie są już czynni zawodowo oraz ci, którzy ze względu na niskie kompetencje nie są „rozchwytywani” na rynku pracy.
Początki prac nad ustawą o biegłych to już “historia”
Ministerstwo sprawiedliwości prace nad projektem ustawy o biegłych rozpoczęło już przed laty. O potrzebie stworzenia tych przepisów głośno mówił w 2003 r. ówczesny minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk. W 2016 r MS informowało Rzecznika Praw Obywatelskich o wstępnym etapie prac nad projektem ustawy o biegłych sądowych. Ale dokument nie ujrzał światła dziennego do dziś. Jak zapewnia resort sprawiedliwości, dostrzega on problem braku biegłych w dziedzinie medycyny. Dlatego na początku roku powołano Instytut Ekspertyz Medycznych, który ma wspomóc w tej kwestii sądy.
Jak informuje nas resort sprawiedliwości, Instytut Ekspertyz Medycznych ma usprawnić proces opiniowania sądowo-lekarskiego i przyczyniać się do zwiększania sprawności postępowań w sprawach karnych, a także cywilnych.
“Chodzi m.in. o sprawy błędów medycznych, które każdorazowo wymagają opinii biegłego lub zespołu biegłych. Oczekiwanie na nią trwało nawet do kilkunastu miesięcy, co prowadziło do przewlekłości tego typu postępowań. Organy ścigania czasami miały trudności z ustaleniem, kto może wydać daną opinię, bo nie było centralnej bazy danych rejestrującej takie usługi” – przekazuje nam resort sprawiedliwości.
Będzie rejestr biegłych
Instytut ma rozwiązać ten problem poprzez przygotowanie m.in. rejestru podmiotów i osób wydających opinie sądowo-lekarskie. “Rejestr będzie ogólnodostępny dla zleceniodawców, co usprawni proces powoływania biegłych i uzyskiwania opinii, a w rezultacie przyśpieszy postępowania” – przekonuje nas Ministerstwo Sprawiedliwości.
Na pytanie, ile ekspertyz już zlecono specjalistom Instytutu, usłyszeliśmy w ministerstwie sprawiedliwości, że obecnie nie ma do tego wystarczającej liczby biegłych w tej instytucji.
To ma się jednak wkrótce zmienić, bo jak zapewnia nas resort, Instytut “podejmie działania mające na celu pozyskanie chętnych do pełnienia tej funkcji poprzez ofertę współpracy na warunkach konkurencyjnych dla typowej realizacji świadczeń medycznych”.
“Instytut będzie miał możliwość przedstawienia takiej oferty wiążącej się zarówno z działalnością orzeczniczą, jak i naukową. Poszerzenie kręgu biegłych, którzy będą mieli możliwość stałej współpracy z Instytutem, usprawni postępowania, jak też pozwoli obniżyć bardzo wysokie dziś koszty przygotowywanych ad hoc analiz” – przekazało nam ministerstwo.
Jak wskazuje MS, placówka ta ponadto zajmie się też analizą przyczyn błędów medycznych, przygotowaniem projektów zmian w systemie opieki zdrowotnej, opracowywaniem standardów medycznych i orzeczniczych, organizowaniem szkoleń dla lekarzy biegłych oraz osób zainteresowanych pełnieniem tej funkcji.
Samorząd lekarski nie dowierza, że coś się zmieni
Mniej optymistycznie do roli, jaką Instytut Ekspertyz Medycznych faktycznie może odegrać na rzecz wymiaru sprawiedliwości, podchodzi Naczelna Rada Lekarska. W jej opinii działalność tej instytucji jako podległej ministrowi sprawiedliwości niesie pewne ryzyko. Jakie?
– Odpowiedzialność biegłych sądowych jest ogromna, i niezwykle ważne jest przeciwdziałanie wszelkim niejasnym sytuacjom, dbanie o ich transparentność. I tu -pośród wielu innych uwag - mogą się pojawić również wątpliwości co do niezależności biegłych instytucji podległej wszak ministrowi sprawiedliwości – wskazuje dr Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Jak zaznacza, samorząd lekarski oczywiście dostrzega potrzebę wprowadzenia zmian w przepisach regulujących zasady powoływania, odwoływania, wykonywania czynności biegłego sądowego oraz ich wynagradzania. NRL już w 2020 r. przygotował projekt ustawy o biegłych sądowych i w styczniu 2021 r. przekazał go prezydentowi z prośbą o skierowanie tego projektu do prac legislacyjnych. Do tej pory jednak nic na tym polu się nie dzieje.
W opinii NRL samo utworzenie Instytutu Ekspertyz Medycznych nic nie wnosi, gdyż zarządzenie ministra sprawiedliwości nie może zmieniać zasad powoływania biegłych, kryteriów weryfikacji wykonywanej przez nich pracy czy zasad ich wynagradzania - a to są podstawowe czynniki, które sprawiają, że liczba biegłych jest niewystarczająca.
Uregulowania kwestii biegłych i tak brak
“W zarządzeniu ministra sprawiedliwości o powołaniu Instytutu nie zamieszczono żadnych konkretnych kryteriów kwalifikacyjnych wymaganych wobec biegłych, którzy będą sporządzali opinie w ramach Instytutu. Nie określono, czy mają to być osoby aktualnie wykonujące zawód medyczny, czy też mogą zostać dopuszczone do opiniowania osoby od wielu lat nieaktywne zawodowo. Brak określenia, według jakich kryteriów Instytut będzie pozyskiwał biegłych do wydania opinii, sprawia, że opinie wydawane przez Instytut mogą być faktycznie opracowywane przez osoby o niedostatecznie zweryfikowanych kwalifikacjach zawodowych lub przez osoby, których postawa etyczna budzi zastrzeżenia” – czytamy w stanowisku NRL.
Co więcej - w opinii Rady - powołanie Instytutu może zostać błędnie odebrane jako stworzenie swego rodzaju „superbiegłego”, czyli instytucji, której opinie będą wiążące dla organów prowadzących postępowanie. Może o tym świadczyć m.in. fakt, że statut Instytutu przewiduje, że będzie on opiniował w szczególności sprawy, w których były już dwie rozbieżne opinie biegłych – co sugerowałoby, że opinia Instytutu Ekspertyz Medycznych, jako trzecia opinia, miałaby mieć wyższą moc dowodową niż dwie opinie wcześniej wydane przez innych biegłych.
Wątpliwości samorządu lekarskiego budzi także kwestia niezależności Instytutu jako jednostki budżetowej podległej Ministerstwu Sprawiedliwości. Co więcej, jak zauważa NRL, powołanie Instytutu nie rozwiązuje także problemu wynagradzania biegłych sądowych - przy jego ustalaniu nadal mają być stosowane aktualnie obowiązujące w postępowaniach karnych i cywilnych przepisy o stawkach wynagrodzenia dla biegłego. (Całe stanowisko NRL w sprawie opiniowania sądowo-lekarskiego tutaj).
Również RPO pyta o ustawę o biegłych sądowych
O przyspieszenie prac nad ustawą o biegłych sądowych apeluje do ministra sprawiedliwości także Rzecznik Praw Obywatelskich. Jak zwraca uwagę prof. Marcin Wiącek, prace nad taką regulacją resort sprawiedliwości rozpoczął już kilka lat temu.
- 5 lat temu MS informowało o wstępnym etapie prac nad projektem ustawy o biegłych sądowych. Wskazano, że w ówczesnym terminie nie było możliwe określenie daty zakończenia rządowych prac nad projektem, ponieważ nie zgłoszono go do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów z zakreślonym terminem realizacji zadania. Mimo nowej kadencji Sejmu i Senatu Ministerstwo Sprawiedliwości w dalszym ciągu nie przedstawiło opinii publicznej informacji o pracach nad projektem - zaznacza rzecznik i pyta obecnie ministra o informację o aktualnym stanie prac nad tą ustawą, wraz z apelem o ich przyspieszenie. (Całe wystąpienie RPO do ministra sprawiedliwości Tutaj).
PRZECZYTAJ TAKŻE: W brzuchu pacjenta zaszyto chustę chirurgiczną. Jest akt oskarżenia
No-fault: w teorii zyskają wszyscy, w praktyce może być to “wydmuszka”
Źródło: Puls Medycyny