Budowanie zaufania do transplantacji

Magda Sowińska
opublikowano: 27-12-2010, 00:00

Nie tylko Hiszpanie są przekonani, że wyszkolony koordynator to skarb. Wśród powodów rezygnacji z pobrania narządów brak zgody rodziny stanowi ok. 15 proc. przypadków. Dlatego warto inwestować w profesjonalne szkolenia koordynatorów. Także w Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
„Nikt nie kładzie się do szpitala z myślą, że zostanie dawcą – mówi Luc Colenbie, koordynator transplantacji z Uniwersyteckiego Szpitala Gent w Belgii. – Rolą koordynatora jest m.in. budowanie zaufania, pomoc rodzinie w zrozumieniu, że sytuacja jest nieodwracalna”.

Polska skorzystała z europejskich doświadczeń. „W krajach, w których stanowiska koordynatorów są powszechnie rozwijane, liczba pobieranych i wykorzystywanych narządów jest wysoka. W Hiszpanii pracuje 6 koordynatorów na 1 mln mieszkańców, w Polsce – poniżej 0,5. Dlatego też jednym z działań priorytetowych jest przekonanie dyrekcji i organów założycielskich szpitali do tworzenia stanowisk koordynatorów transplantacyjnych w szpitalach” – napisano w programie Partnerstwo dla Transplantacji, wdrażanym od końca 2009 r.

Według danych Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do spraw Transplantacji Poltransplant, w 2010 roku zatrudniono na umowy cywilnoprawne 100 koordynatorów w szpitalach. W ciągu 11 miesięcy 2010 roku w Polsce pobrano narządy od 471 dawców rzeczywistych. Dla porównania w 2009 roku zarejestrowano w Polsce 444 dawców z przyzwoleniem na pobranie.

„Po raz pierwszy od dość dawna mam nieco optymizmu. Liczba pobrań od zmarłych drgnęła. W ostatnich 3 miesiącach widać wyraźne jej zwiększenie – mówi prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant ds. transplantologii klinicznej. – Sukces ma wielu ojców. Ja jestem przekonany, że to wynik akcji Partnerstwo dla Transplantacji, którą prowadzę”.

W 2009 roku największą liczbę pobrań narządów odnotowano w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie. Jak to było możliwe? „Decydujące jest wieloletnie zaangażowanie zespołu lekarskiego i pielęgniarskiego. Trudne początki przeszczepiania nerek w SP WSZ w Szczecinie miały miejsce już w 1983 r. i były do pokonania dzięki pracy nielicznych wówczas entuzjastów – podkreśla dr n. med. Zenon Czajkowski, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii w SP WSZ w Szczecinie. Jego zdaniem, także organizowane ustawiczne szkolenia anestezjologów z całego województwa zachodniopomorskiego dały efekt: anestezjolodzy rozumieją i popierają ideę transplantologii.

„W Polsce doprowadziliśmy do najważniejszego, czyli do akceptacji przez społeczeństwo pobierania narządów od osób zmarłych – mówi dr Czajkowski. – Jako środowisko medyczne zrobiliśmy bardzo wiele. Jednak do pełnego sukcesu jeszcze daleko”.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.