Biologiczne sprzężenie zwrotne skuteczne w rehabilitacji kardiologicznej

Beata Lisowska
opublikowano: 03-03-2004, 00:00

Biofeedback - metoda psychoterapii rozsławiona dzięki sukcesom stosującego ją w przeszłości Adama Małysza - teraz święci triumfy w rehabilitacji. Ma szansę stać się rutynowym elementem służącym do przywracania sprawności m.in. u pacjentów ze schorzeniami kardiologicznymi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jak u chorego, który przeszedł zabieg kardiochirurgiczny, zmniejszyć napięcie układu nerwowego, tak by pracował on dla jego dobra, a nie przeciwko niemu? To nie jest prosta sprawa. Lekarz badający taką osobę ucieka się często do wypowiedzenia mało skutecznej formułki: proszę się odprężyć. Pacjent zazwyczaj wtedy pyta: ale jak mam to zrobić? Potrzeba niemałych umiejętności terapeuty, by nauczyć takiego człowieka sposobów radzenia sobie ze swoją chorobą, niesprawnością i związanymi z nią wątpliwościami i lękami. Ideałem byłoby, żeby chory mógł tak wpływać na procesy zachodzące w jego organizmie, by to napięcie umiał wyeliminować sam. Dzięki biofeedbackowi (czyli biologicznemu sprzężeniu zwrotnemu) jest to możliwe. Ta terapia wykorzystuje aparaturę monitorującą funkcje biofizyczne człowieka i informuje go na bieżąco o stanie procesów zachodzących w jego organizmie, których on sobie nie uświadamia, ale nad którymi, przy odpowiednim treningu, może uzyskać kontrolę.
Oddech, który uspokaja
Zagadka terapii biofeedback kryje się w umiejętnym kontrolowaniu oddechu. Stanowi ono bazę do nauki wszelkiego typu odprężania się; korzystają z niego m.in. zen i joga. Na założeniu, że oddech uspokaja, utlenia i oczyszcza organizm oparli się też konstruktorzy firmy Sita, którzy na przełomie lat 80. i 90. wymyślili urządzenie stosowane w terapii biofeedback.
W najprostszej wersji składa się ono z czujnika oddechu, połączonego z odpowiednim modułem, który steruje zapalaniem lub gaśnięciem diod umieszczonych w elektrodach. Konstruktor zainstalował je w okularach. Osobie poddawanej terapii stwarzają one komfort całkowitego zaciemnienia, pomagają odizolować się od wszelkich bodźców zewnętrznych. Sygnał wzrokowy umożliwia pacjentowi rozpoznanie, czy oddycha równo i miarowo. Jeśli diody zapalają się nierytmicznie, gasną zupełnie lub palą się bez przerwy, oznacza to, że jego oddech nie jest wystarczająco dobry i pogłębiony.
Informację przekazaną organizmowi przez urządzenie wzmacnia dźwiękowy komunikat emitowany z kasety magnetofonowej. Nagrane na magnetofon sugestie terapeuty pozwalają pacjentowi przez cały czas trwania treningu kontrolować napięcie układu nerwowego.
Terapeuta za pomocą nagranych na taśmę komunikatów może przekazywać choremu najróżniejsze sugestie. Najczęstszą jest uzyskanie spokoju oraz bierności rozumianej w ten sposób, że żadna struktura organizmu nie jest nadmiernie aktywna. ?W terapii zmierzamy ku temu, by stan relaksu równoważył się ze stanem bierności na poziomie myślowym, uczuciowym, mięśniowo-stawowym. Każdą sugestię, idącą w kierunku wywoływania stanu ociężałości, spowolnienia funkcji, spokoju, ciszy i komfortu psychicznego, przeplatamy sugestiami zalecającymi spokój oddychania. Cały czas bazując na oddechu, wiążemy ze sobą elementy psychologiczne z fizjologicznymi" - instruuje prof. Jan Tylka, zastępca kierownika Kliniki i Zakładu Rehabilitacji Instytutu Kardiologii w Aninie, krajowy konsultant ds. psychologii klinicznej.
Odsłuchując z magnetofonu taśmę z nagranym przez terapeutę, właściwym tekstem, pacjent wprowadza się w stan relaksu, ale zarazem buduje w sobie odpowiednią dyspozycję do innego postrzegania i traktowania siebie, reagowania na sytuacje trudne inaczej niż tylko lękiem.
Odbudować, co zniszczyła choroba
Dlaczego treningi relaksacyjne są tak ważne w rehabilitacji? Choroba i związany z nią stres dają efekt nadmiernej aktywności gałęzi współczulnej układu nerwowego. ?Ta gałąź aktywizuje wszystkie układy chorego człowieka, steruje nimi, narzuca im tempo czynności, zużywa jego organizm. Daje efekt kataboliczny, czyli efekt rozpadu i destrukcji. A nam w rehabilitacji chodzi o to, żeby w życie człowieka chorego wprowadzić wszystko to, co będzie anabolikiem, oczywiście nie w formie tabletki. Chodzi o odbudowę organizmu, o efekt rekonstrukcji" - tłumaczy prof. Jan Tylka.
Właśnie trening relaksacyjny, ćwiczenia fizyczne, wyciszenie i sen są najlepszymi formami przestrajania nadmiernej aktywności gałęzi współczulnej na aktywność parasympatyczną. Stąd w rehabilitacji stosuje się te techniki w tym celu, aby to, co uszkodziła choroba, można było zrekonstruować przez najprostsze działania.
Biofeedback nie tylko przestraja organizm chorego, równie ważne jest to, że uczy go poznawać funkcje własnego ciała i wpływać na zachodzące w nim procesy. Jest to prosta forma instruktażu, przekazywanego choremu przez rehabilitanta i dotyczącego sposobu zmniejszenia napięcia układu mięśniowo-stawowego, autoregulacji układu nerwowego i efektywnego zasypiania, bo właśnie sen ma zbawcze działanie w leczeniu chorych kardiologicznych.
Instruktaż dla pacjenta można ukierunkować bardzo indywidualnie na różnego rodzaju aktywności. ?Trening biofeedback może być wykorzystywany do nauki pozbywania się stanów lękowych, wzmagania poczucia własnej wartości pacjenta, utraconej w wyniku incydentu chorobowego pewności siebie, odreagowywania złych nastawień czy poprawy koncentracji" - uważa prof. Jan Tylka.
Najważniejsza motywacja
Równie ważny jest efekt podtrzymania. Terapia upewnia chorego o wartości jego działań. ?Pacjent zyskuje zdolność kontrolowania swojego organizmu, choć wcześniej wydawało mu się, że przekracza to jego możliwości. To jest bardzo ważne. Wśród chorych poddawanych rehabilitacji kardiologicznej dominuje postawa: przyszedłem do was i zróbcie coś ze mną. Natomiast prawda jest taka, że chory musi przejąć odpowiedzialność za własne zdrowie i życie" - mówi prof. J. Tylka.
Problemem w rehabilitacji jest także to, że ludzie są początkowo zachwyceni jej efektami, ale po pewnym czasie wracają do starych nawyków i tracą motywację do ćwiczeń. Rehabilitacja zaś ma sens wtedy, gdy jest sukcesywna i prowadzona systematycznie. W niektórych przypadkach powinna być prowadzona właściwie non stop od momentu zachorowania i przez całe życie. Biofeedback wzmacnia motywację chorego do pracy w ramach programów rehabilitacji.
Choremu wystarcza zazwyczaj 10-12 treningów trwających ok. 15-20 minut, by opanować technikę unormowanego i ustabilizowanego oddychania. Później może radzić sobie już bez urządzenia. Od terapeuty oczekuje jedynie taśmy z nagraniami tych sugestii, których słuchał, ucząc się treningu, bo są one zwykle bardzo pomocne. Słuchając nagrań z magnetofonu, łatwiej wchodzi w rytm, którego nauczył się podczas sesji z terapeutą. Zdarzają się jednak pacjenci, którzy mają podwyższony poziom napięcia nerwowego i cykl uczenia ich autoregulacji jest zazwyczaj dłuższy. Wymaga ponadto zastosowania dodatkowych urządzeń, np. elektrod założonych na palce (lepiej pozwalają kontrolować poziom aktywności układu nerwowego i poziom napięcia nerwowego), podłączonych do aparatu, który sygnał przetwarza i wyświetla na monitorze.
Skuteczny u astmatyków
W Instytucie Kardiologii w Aninie biofeedback jest z powodzeniem stosowany w rehabilitacji kardiologicznej. Zdaniem prof. J. Tylki, metoda przynosi rewelacyjne wyniki w leczeniu i rehabilitacji dwóch jednostek chorobowych: samoistnego nadciśnienia tętniczego, które w 90 proc. przypadków ma pewne uwarunkowania psychologiczne związane ze zwiększoną aktywnością układu nerwowego, oraz niedokrwiennej choroby serca, z którą wiąże się także bardzo wiele stanów lękowych.
?Nie da się ich wyciszyć tylko na drodze farmakologii, o wiele skuteczniejsze są oddziaływania psychologiczne. Autoregulacja układu nerwowego pacjenta jest również niezmiernie istotna u chorych po zabiegu operacyjnym na otwartym sercu, którego skutkiem mogą być dysfunkcje mózgowe i częściowy deficyt w zakresie centralnego układu nerwowego, objawiający się pogorszeniem uwagi i rozproszeniem koncentracji. W takich przypadkach terapia biofeedback jest znakomitym czynnikiem integrującym te procesy" - mówi prof. J. Tylka.
Tego typu trening przynosi zresztą doskonałe rezultaty w leczeniu wszystkich jednostek chorobowych, w których etiologii czynnik psychiczny odgrywa ważną rolę, np. choroby wrzodowej żołądka czy dwunastnicy. Znakomicie sprawdza się w leczeniu dzieci z nerwicami lękowymi. ?Jest to również rewelacyjne ćwiczenie dla astmatyków, którzy podczas ataku duszności wpadają w panikę, jeszcze bardziej skracają oddech, a w wyniku nasilenia objawów i zjawiska hiperwentylacji, duszą się. Wtedy regulacja oddechu odgrywa kluczową rolę" - mówi prof. J. Tylka.
Ta metoda psychoterapii staje się coraz bardziej popularna. Jest m.in. stałym elementem programu szkolenia specjalizacyjnego dla psychologów. Podczas kursu organizowanego przez krajowego konsultanta ds. psychologii klinicznej w Instytucie Kardiologii rocznie uczy się jej kilkudziesięciu psychoterapeutów. W Klinice i Zakładzie Rehabilitacji w Aninie biofeedback jest rutynową metodą pracy psychologów z chorymi. Ze względu na stosunkowo dużą dostępność nie powinno się jej jednak ograniczać tylko do wysokospecjalistycznych klinik. Sprzętu potrzebnego do biofeedbacku jest coraz więcej, choć na razie tylko w specjalistycznych ośrodkach. W Instytucie Kardiologii w Aninie jest 10 takich urządzeń, podarowanych przez producenta.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.