Bieda a zdrowie pacjentów

Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 21-12-2011, 00:00

Agendy Unii Europejskiej ogłosiły rok 2011 okresem aktywizacji w zwalczaniu ubóstwa. Okazuje się bowiem, że ubóstwo ekonomicznospołeczne staje się coraz większą przeszkodą w realizacji celów medycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z wielu przeprowadzanych na świecie analiz wynika, że stosunek do praktyk leczniczych jest — podobnie jak stan zdrowia — w znacznej mierze zdeterminowany pozycją społeczną. Różnice uwidaczniają się szczególnie wyraźnie w korzystaniu z profilaktyki zdrowotnej. Im niżej na drabinie społecznej ulokowana jest dana osoba, tym mniej korzyści osiąga z wszelkich proponowanych przez system medyczny działań profilaktycznych, czego przykładem jest choćby skrining cytologiczny. Powszechnie winą za brak zainteresowania profilaktyką ginekologiczną obarcza się same kobiety, ale ostatnio coraz częściej pojawiają się głosy, że to przekaz edukacyjny nie jest dostosowany do sposobu, w jaki kobiety myślą o swoim zdrowiu.
Do podobnych wniosków doprowadziło badanie wykonane w 2010 r. przez Instytut Filozofii i Socjologii PAN na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet. 24 pogłębione wywiady z kobietami utrzymującymi się zasiłków pomocy społecznej wykazały m.in., że u osób, które od wielu lat żyją na zasiłkach pojawia się bierność, apatia i bezradność, co przekłada się na myślenie o zdrowiu.

Ważna rola lekarza

„Badane kobiety miały zastrzeżenia do lekarzy związane z brakiem zrozumienia ich sytuacji życiowej i nierealistycznymi wymaganiami. Przykładem takich oczekiwań jest chociażby wysłanie kobiety na badania do innej miejscowości, co dla niej jest niewykonalne, bo wiąże się z koniecznością zostawienia dzieci bez opieki” — stwierdza prof. Antonina Ostrowska z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN.
„Brak możliwości zrealizowania zaleceń lekarskich w życiu codziennym nie tylko obniża jakość życia chorych, ale często stanowi zagrożenie dla ich życia, przyczynia się do wzrostu liczby hospitalizacji i w końcowym efekcie zwiększa wydatki na leczenie ponoszone przez NFZ” — mówi prof. Jan Tatoń z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii WUM.

Kierowany przez niego zespół naukowców dogłębnie przeanalizował wpływ realnych uwarunkowań życiowych — psychologicznych, edukacyjnych, społecznych i ekonomicznych — na wyniki leczenia i rokowania w cukrzycy typu 2. Raport z tego badania przedstawiono podczas 46. zjazdu naukowego Europejskiego Towarzystwa Badań nad Cukrzycą (EASD) w 2010 r. w Sztokholmie.

Kohorta badanych osób składała się z 1050 chorych na cukrzycę hospitalizowanych na Oddziale Diabetologii Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii WUM. U 288 pacjentów (27,4 proc.) został rozpoznany „kliniczny zespół deprywacji”, na który składały się cztery części: psychologiczna (mierzona poziomem lęku i obecnością depresji), edukacyjna, socjalna (obejmująca m.in. styl życia) oraz ekonomiczna. 26 proc. pacjentów ze stwierdzonym zespołem deprywacji miało wykształcenie wyższe.


Cały artykuł na ten temat znajdziesz w najnowszym wydaniu Pulsu Medycyny 18 (239).

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.