Bez przesady z witaminą D
Otyłe nastolatki nie koniecznie korzystają na suplementacji witaminą D. Mogą się nawet pojawić u nich skutki niepożądane.
Piszą o tym uczeni z zespołu kierowanego przez prof. Seemę Kumar z Mayo Clinic Children's Center, którzy od 10 lat zajmują się badaniem działaniea witaminy D na dzieci.
Ich nowe badanie zwraca uwagę na według nich niepotwierdzony sens podawania witaminy otyłym dzieciom oraz na ewentualne ryzyko takiej interwencji.
"Po trzech miesiącach uzupełniania witaminy D do normalnego poziomu, u nastolatków nie pojawiły się zmiany w wadze, wskaźniku masy ciała, obwodzie talii, ciśnieniu i przepływie krwi" - mówi prof. Kumar. "Nie twierdzimy, że nie ma związku między niedoborem witaminy D i chronicznymi chorobami u dzieci, ale jeszcze takich nie odkryliśmy" - kontynuuje uczona.
Autorzy pracy opublikowanej w "Pediatric Obesity" mówią o badaniach, które wskazywały na związek między niedoborem witaminy D a różnymi schorzeniami towarzyszącymi otyłości, takimi jak choroby serca czy insulinooporność. Według badaczy, takie doniesienia skłoniły niektórych opiekunów do podawania otyłym dzieciom wysokich dawek witaminy, nawet 10-krotnie przekraczających dawkę rekomendowaną.
Badacze odkryli jednak pewne potencjalne zagrożenia. Uczestnicy ich badania, którzy przyjmowali suplement z witaminą D mieli podwyższony poziom trójglicerydów i cholesterolu. Uczeni zwracają jednak uwagę na to, że w badaniu wzięła udział niewielka liczba uczestników i nie trwało ono długo.
Na razie zalecają więc ostrożność. "Nie twierdzimy, że przyjmowanie suplementów z witaminą D w racjonalnych dawkach jest złe. Wiemy też, że większość otyłych dzieci ma jej zbyt mało. Uważamy jednak, że nie wiadomo, w jakim stopniu witamina D jest pomocna w poprawie ogólnego stanu zdrowia nastolatków" - wyjaśnia prof. Kumar.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT