Będzie pozew przeciwko ministrowi zdrowia o zniesławienie lekarzy? Ostre słowa FPZ
Lekarze rodzinni w opinii ministra zdrowia Adama Niedzielskiego odpowiadają m.in za kolejki i chaos w opiece zdrowotnej. To medyków obraża, dlatego rozważają wytoczenie szefowi resortu sprawy w sądzie o zniesławienie. “Minister hipokryta” - piszą.

Wielu lekarzy rodzinnych zastanawia się nad podaniem ministra zdrowia do sądu o zniesławienie - przyznaje w przesłanym w poniedziałek (21 lutego) komunikacie prasowym Federacja Porozumienie Zielonogórskie.
“Minister hipokryta. Mija się z prawdą. Szuka winnych covidowej katastrofy” - czytamy.
Jak wskazują lekarze zrzeszeni w Federacji, minister Niedzielski “panicznie szuka winnych dotychczasowej, fatalnej organizacji opieki zdrowotnej podczas pandemii”.
“Doprowadziwszy ją do chaosu uznał, że wszystkiemu winni są lekarze rodzinni. Nie dociera do niego, że jest ich za mało, że co czwarty z nich jest przed emeryturą lub emerytem. I że brakuje młodych lekarzy chętnych do ich zastąpienia” - czytamy w komunikacie FPZ.
Czym minister tak zdenerwował lekarzy?
Porozumienie zaznacza, że szef MZ - bez zrozumienia istoty problemu - wydał rozporządzenie nakazujące lekarzom POZ zbadać osobiście każdego pacjenta po 60. roku życia, u którego stwierdzono zakażenie Covid, także podczas wizyty domowej. To, w opinii organizacji, musiało spowodować zmiany w organizacji pracy przychodni.
– Nie wszyscy pacjenci wymagają przyjęcia natychmiast. Szkoda, że minister nie wie, że to my zajmujemy się profilaktyką, edukacją, medycyną naprawczą. To minister spowodował, że teraz musimy zajmować się przede wszystkim pacjentami covidowymi, a innych – często znacznie bardziej chorych – musimy ustawić w kolejkę – mówi prezes FPZ Jacek Krajewski.
Lekarze rodzinni oburzeni słowami szefa resortu zdrowia
Dodaje, że “ministrowi nie przeszkadza to obarczać winą za te kolejki właśnie lekarzy rodzinnych, których w rozmowie z dziennikarzami oskarżył o lenistwo, przejawiające się m.in. w stosowaniu telekonsultacji, bez których, jak dowodzą badania – wielu pacjentów podczas pandemii byłoby całkowicie pozbawionych opieki lekarskiej”.
Porozumienie zaznacza, że taką niezgodną z prawdą opinią, niesprawiedliwą i szkodzącą, środowisko medyczne lekarzy rodzinnych jest oburzone.
“Minister nie potrafi dostrzec, że Covid obnażył słabe punkty systemu ochrony zdrowia - niedoinwestowanego, w którym dramatycznie brakuje lekarzy i pielęgniarek. Minister zdrowia, który jest ekonomistą, nie rozumie, że oprócz leczenia szalenie ważna jest profilaktyka. Gdyby profilaktyka i edukacja miały wsparcie resortu, to Niedzielski nie musiałby dzisiaj szukać winnych covidowej katastrofy” – czytamy w stanowisku FPZ.
– Wskazywanie lekarzy POZ jako przyczyny wszelkiego zła jest próbą przykrycia niekompetencji i braku woli politycznej w zwalczaniu epidemii – dodaje Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
Aneksy bez uzgodnień
Szczególne oburzenie i niepokój lekarzy rodzinnych budzi też rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 9 lutego 2022 r. dotyczące Ogólnych Warunków Umów. Przewiduje ono, że zmiany zarządzeń prezesa NFZ będą automatycznie wiązać świadczeniodawców, w tym POZ, bez konieczności aneksowania za zgodą obu stron.
– To zarządzenie jest haniebne. Minister nie skorzystał z żadnych rad. Poza tym nie przeczytał, co podpisał, bo ta decyzja dotyczy wszystkich świadczeniodawców, nie tylko POZ. A ustalanie zasad współpracy to nie szantaż, a negocjacje – twierdzi Krajewski, apelując o rozsądek. - Pokory panie ministrze. Skóra cierpnie, jak słyszę, że pan minister chce coś naprawiać.
Jak podsumowuje FPZ, ministra wciąż dziwi, skąd w poradniach tylu zakażonych i chorych.
“Przecież już ogłosił “początek końca pandemii”… Może uznał, że podobnie jak z lekarzami, nie musi tego uzgodnić z wirusem?“ - podsumowuje Federacja.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze POZ dostaną środki, by móc kierować chorych na specjalistyczne badania
Ministerstwo Zdrowia: szpital, przychodnia lub apteka mogą zwolnić niezaszczepionego pracownika
Źródło: Puls Medycyny