Będzie miejsce dla nowych cząsteczek
Z Piotrem Błaszczykiem, dyrektorem Departamentu Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia rozmawia Ewa Szarkowska.
- Intencją obecnie prowadzonych prac jest to, by znaleźć środki na rozważne wprowadzenie nowych cząsteczek. Nie można bowiem zaproponować czegoś, na co nie ma pokrycia finansowego. Jeśli po porównaniu spodziewanych skutków finansowych obecnie przygotowanej regulacji z budżetem przeznaczonym na refundację leków z Narodowego Funduszu Zdrowia na przyszły rok pojawi się rezerwa, będziemy rozważać wprowadzenie nowych cząsteczek, których jest ponad 100.
- Czy powstał już zespół ekspertów, który ma opiniować wszystkie złożone wnioski pod względem skuteczności terapeutycznej?
- Jeszcze nie, ale sądzę, że powstanie w tym miesiącu. Mamy już kandydatów, osoby z bardzo dużym doświadczeniem i wiedzą farmakologiczną i farmakoekonomiczną, które zostały zgłoszone przez towarzystwa naukowe i stowarzyszenia z branży farmaceutycznej. Chcemy, by skład zespołu był jawny i otwarty na wszystkie opinie.
- Czy zgodzi się pan z opiniami, że producenci generyków wykorzystają obecną dobrą koniunkturę dla leków odtwórczych i wkrótce zaczną podnosić ich ceny?
- A w jaki sposób, skoro to zespół ds. gospodarki lekami określa zasady i bariery cenowe. Część producentów leków odtwórczych, złożyła wniosek o wpis do wykazów, ale ich produkty nie odpowiadały ustalonym kryteriom, nie zostały więc ujęte na listach. Co więcej, także wiele generyków, które są na obecnych listach refundacyjnych, ze względu na rażąco odbiegające od ustalonego limitu ceny, wypadło z nowelizowanego wykazu.
- Eli Lilly zarzuciło Ministerstwu Zdrowia, że w projekcie listy refundacyjnej umieściło niezgodnie z prawem lek generyczny Adamedu, wobec którego toczy się postępowanie prawne w sprawie naruszenia patentu Lilly. Firma uważa, że jest dyskryminowana w stosunku do producenta kopii.
- Ministerstwo jest zobowiązane rozpatrywać zgodnie z obowiązującym prawem wszystkie złożone wnioski na każdy zarejestrowany produkt. Jeśli konkurencyjny produkt jest lekiem zarejestrowanym, to nie możemy - bez prawomocnego wyroku, odmówić rozpatrzenia takiego wniosku. Jeżeli lek straciłby rejestrację, wtedy automatycznie wypadnie z listy refundacyjnej. Oskarżenie resortu zdrowia o to, że prowadzi politykę dyskryminacyjną w stosunku do Eli Lilly jest bezpodstawne. Wystarczy popatrzeć na pozycje tej firmy na rynku polskim. Jeden z jej produktów jest drugi na liście 10 leków, na które idą największe nakłady refundacyjne. Tylko na ten jeden lek wydajemy ponad 200 mln zł rocznie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska