Algorytm podziału składek na zdrowie
Narodowy Fundusz Zdrowia wyliczył, jak powinien wyglądać przyszłoroczny podział pieniędzy pomiędzy regiony według nowego algorytmu. Mniej pieniędzy na leczenie powinno dostać Mazowsze, zdecydowanie więcej woj. łódzkie i lubelskie. "Różnice są na tyle duże, że ich wyrównywanie trzeba rozłożyć na dwa lata" - twierdzi prezes NFZ Jerzy Miller.
?Cieszę się, że nareszcie dysponuję narzędziem, pozwalającym merytorycznie odnieść się do zarzutów, że regiony dostają za mało albo za dużo pieniędzy. Teraz mam dowód, że faktycznie Łódź ma ich mało, że za mało dostaje ich też na przykład zachodniopomorskie, choć nie jest to tak duża kwota, o jakiej wcześniej mówiono" - twierdzi Jerzy Miller i dodaje: "Teraz trzeba rozpocząć poważną dyskusję i znaleźć kompromisowe rozwiązanie, ponieważ raptowne zmiany nie służą ani świadczeniodawcom, ani pacjentom".
Według prezesa NFZ, różnice wynikające z zastosowania nowego algorytmu są na tyle duże, że ich niwelowanie należałoby rozłożyć na dwa lata. W tym czasie wzrastałby poziom finansowania województw obecnie niedoszacowanych, a w przypadku czterech z nadwyżką utrzymywałby się na dotychczasowym poziomie.
O ostatecznym kształcie algorytmu zadecyduje minister zdrowia w swoim rozporządzeniu w sprawie szczegółowego trybu i kryteriów podziału środków pomiędzy centrale i oddziały wojewódzkie NFZ. Ma na to czas do końca czerwca 2005 r.
Krótkie wrażenie dobrobytu
Karol Stpiczyński, dyrektor szpitala w Opolu Lubelskim:
Nowy algorytm jest szkodliwy dla Lubelszczyzny. Bierze pod uwagę strukturę wieku i płci. Akurat ten aspekt jest jeszcze w porządku, choć wielkich pieniędzy nie należy się po nim spodziewać. Populacja naszego województwa jest stara, ale zyskamy na tym niewiele. Jakieś 1-1,5 procent środków więcej.
Algorytm uwzględnia liczbę ubezpieczonych na terenie danego oddziału wojewódzkiego NFZ. A jednocześnie pomija politykę zdrowotną w ujęciu regionalnym. O co chodzi? Na przykład Podkarpacie i Lubelskie mają podobne liczby ubezpieczonych, w tym rolników. Algorytm zrównujący finansowanie w województwach działa na naszą niekorzyść. Mamy trzy szpitale kliniczne i jesteśmy silnym, wiodącym ośrodkiem leczniczym na południowo-wschodnią Polskę. Pacjenci z Podkarpacia przyjeżdżają do nas, ponieważ na swoim terenie nie mają klinik. Aby uwzględnić ten problem, trzeba by stworzyć mechanizm alokacji środków między województwami w ramach regionu południowo-wschodniego. Trzeba wymyślić specjalny sposób finansowania klinik, tak aby w ich utrzymaniu partycypowały województwa, które korzystają z tych klinik. Albo wprowadzić inną metodę, np. dofinansowania punktu dla klinik. Punkt ?kliniczny" nie kosztowałby tak jak teraz 10 zł, lecz 12 zł. I te 2 złote dorzuciłoby np. ministerstwo. Rzecz w tym, by odciążyć budżety wojewódzkich oddziałów NFZ z kosztów świadczeń w klinikach.
Ustawa wprowadzająca algorytm zakłada, że żadne województwo nie może mieć mniej pieniędzy niż miało do tej pory. Dzięki temu do pewnego momentu Lubelskie będzie miało wrażenie dobrobytu. Do momentu doganiania bogatszych województw. Potem, po zrównaniu nakładów, i tak ciężar leczenia spadnie na niektórych. Na tych, którzy mają kliniki oraz inne ośrodki obsługujące pacjentów z całej Polski lub poszczególnych regionów.
Lubelszczyzna zyska
Andrzej Kowalik, zastępca dyrektora ds. finansowych NFZ w Lublinie:
Z naszego punktu widzenia, wprowadzenie nowego algorytmu podziału środków jest korzystne. Takie województwa, jak lubelskie czy podlaskie skorzystają. Nakłady na służbę zdrowia na tych terenach są bowiem mniejsze niż w innych regionach. A to dlatego, że płace - i odprowadzane od nich składki zdrowotne - są niższe niż np. na Mazowszu. Nowy algorytm uśredni i wyrówna koszty świadczeń w całej Polsce. Stawki na jednego ubezpieczonego będą na terenie całego kraju jednakowe. Trudno w tym momencie powiedzieć, ile Lubelszczyzna mogłaby zyskać finansowo, ponieważ prace nad algorytmem trwają. Potem musi je zaopiniować minister zdrowia, wydając odpowiednie rozporządzenia. Chociaż województwo lubelskie zyska, inni nie stracą. Ustawa o algorytmie gwarantuje bowiem, że budżety oddziałów wojewódzkich nie będą niższe niż w 2005 roku. Z tego wniosek jest taki, że do systemu musi wpłynąć więcej pieniędzy. Na przykład ze zwiększenia składki zdrowotnej.
Korzystne rozwiązanie
Maria Niedźwiecka, dyrektor ds. finansowych podlaskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia:
Gdyby algorytm, nad którym trwa właśnie dyskusja w centrali, przeszedł jako obowiązujący przy podziale środków na 2006 rok, nasz oddział zyskałby na tym o ok. 0,1 proc. pieniędzy więcej niż mamy w tegorocznym budżecie. Korzystniejszy przelicznik byłby efektem wzięcia pod uwagę zarówno migracji pacjentów do szpitali poza województwem, głównie do Warszawy i placówek w woj. warmińsko-mazurskim oraz przyjazdu pacjentów z zewnątrz do nas. Korzystny jest też dla nas przelicznik biorący pod uwagę ryzyko zdrowotne mieszkańców regionu, czyli głównie wiek Podlasian. Jesteśmy rejonem, gdzie osób starszych jest wyjątkowo dużo, więc na tym zyskujemy. W sumie na 2004 rok udział Podlasia w ogólnej ilości środków wynosił 3,037 proc., według nowego algorytmu mógłby wynieść 3,138 proc. Byłoby to dla nas korzystne, ponieważ pieniędzy na świadczenia nigdy nie jest za wiele.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska