Akcja protestacyjna w białostockim szpitalu, możliwa zmiana dyrektora i rady społecznej
Dwugodzinny strajk ostrzegawczy przeprowadziły 11 lutego pielęgniarki i położne z białostockiego szpitala wojewódzkiego. W ten sposób chciały wymóc na dyrekcji placówki spłatę należnych zobowiązań: podwyżek o 203 zł i 110 zł oraz ?trzynastek".
Przejadanie kontraktu
Wojewódzki Szpital Zespolony w Białymstoku jest jedną z największych placówek na Podlasiu. Ma też jeden z największych długów w województwie - ok. 30 mln zł. Według dyrektora placówki Bogdana Dziatkiewicza, na obecnej sytuacji szpitala w dużej mierze zaważyły umowy z kasą chorych na 2001 rok, kiedy to kontrakty zostały obniżone o 10 mln zł. Szpital przez pewien czas przestał opłacać składki ZUS, narosły olbrzymie odsetki. Od tamtego czasu sytuacja finansowa zakładu systematycznie się pogarsza. ?Dostajemy z kasy 4,9 mln zł miesięcznie, z czego 4,2 mln zł pochłaniają płace pracowników i składki ZUS - tłumaczy B. Dziatkiewicz. - Pozostałe pieniądze nie wystarczają na zapłacenie wszystkim dostawcom za leki i żywność. Same leki kosztują 700 tys. zł. Nie mamy z czego zapłacić podwyżek. Chyba lepiej opłacać bieżące wynagrodzenia niż zaległe należności".
Obecnie jedną trzecią zobowiązań szpitala stanowią niewypłacone dla załogi podwyżki i trzynastki. Większość pracowników dochodzi swoich praw w sądzie, a gdy otrzymują prawomocne wyroki - egzekwują swoje roszczenia przez komornika. Tylko w ubiegłym roku prowizja komornika od egzekucji wyroków wyniosła 70 tys. zł.
?Mnie też zależy, aby jak najszybciej pozbyć się tych zobowiązań - mówił dyrektor WSZ. - Ale potrzebuję na to pieniędzy, stąd moje ciągłe rozmowy z kasą chorych". ?Znowu nie usłyszałyśmy nic konkretnego - skwitowały rozmowę z dyrekcją pielęgniarki WSZ w Białymstoku. - Każdej z nas szpital winien jest 4-5 tys. zł. Dla nas są to olbrzymie pieniądze". B. Dziatkiewicz, podobnie jak i dyrektorzy innych szpitali na Podlasiu, nie podpisał jeszcze na ten rok umowy z kasą. Ciągle trwają rozmowy na temat wprowadzenia innego sposobu rozliczania świadczeń niezabiegowych, tak aby szpitale nie traciły za wykonywanie usług ponadlimitowych.
Marszałek niezadowolony
18 lutego pracownice szpitala zamierzają udać się ze swoimi postulatami do marszałka województwa podlaskiego. Puls Medycyny był tam wcześniej. ?Sytuacja białostockiego szpitala wojewódzkiego jest dramatyczna i potrzebne są w nim zdecydowane i szybkie zmiany - nie ukrywa Krzysztof Tołwiński, wicemarszałek województwa podlaskiego, odpowiedzialny m. in. za służbę zdrowia. - Na pewno trzeba podwyższyć jakość zarządzania zakładem. Mam wiele zastrzeżeń co do stylu i jakości zarządzania szpitalem, który obecnie generuje ok. 1 mln zł strat miesięcznie. Nieciekawa jest też atmosfera w zakładzie, ciągłe konflikty dyrekcji z załogą".
Wicemarszałek zapewnia jednak, że na pewno nie będzie podejmować żadnych pochopnych decyzji personalnych. ?Nie chodzi nam bowiem o zmiany dla zmiany, ale o jakościową poprawę sytuacji" - zaznacza.
Krzysztof Tołwiński ma też zastrzeżenia do pracy rady społecznej szpitala. ?Przymierzamy się właśnie do wymiany przewodniczącego w tej radzie i w kilku innych radach społecznych szpitali podlegających samorządowi województwa" - mówi K. Tołwiński.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok