Agregacja umów: uśrednianie, czyli obniżanie stawek za usługi zdrowotne
Agregacja dotychczasowych umów z kasami chorych w jedną, z wojewódzkim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia, może okazać się bardzo niekorzystna dla tych podlaskich świadczeniodawców, którzy mieli do tej pory umowy z tzw. branżówką. Podlaski oddział NFZ proponuje bowiem wszystkim placówkom stawki, jakie obowiązywały dotąd w kasie podlaskiej, tymczasem kasa branżowa za większość świadczeń płaciła więcej.
?Kasa branżowa płaciła za niektórych pacjentów nawet o sto procent więcej niż kasa podlaska - mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, prezes białostockiego oddziału Kolegium Lekarzy Rodzinnych. - O ile dla mnie, mającej dotąd głównie pacjentów z kasy podlaskiej, nowa propozycja NFZ nie robi większej różnicy, to koledzy mający po 2-3 tys. pacjentów z byłej kasy branżowej, stracą miesięcznie po kilka tysięcy złotych. Wiele tych ZOZ-ów może nie przetrwać do końca roku".
?Nie zgodziliśmy się na nowe stawki dla poz, bo to oznacza dla nas 6-7 tys. zł mniej miesięcznie - mówi Grzegorz Tomaszuk, dyrektor SP ZOZ w Hajnówce, gdzie dotąd leczyło się kilka tysięcy podopiecznych branżówki. - Swoją opinię przesłaliśmy już do oddziału i czekamy na odpowiedź".
Niezadowoleni z nowych propozycji stawek są też inni świadczeniodawcy: specjaliści i dyrektorzy szpitali, mający dotąd głównie umowy z kasą branżową. ?Agregacja to chyba połączenie wszystkich pieniędzy - mówi Henryk Misiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białymstoku. - Dlatego oczekuję połączenia wszystkich środków, bo skoro były pieniądze w kasie branżowej, to są one chyba i teraz, w oddziale funduszu".
Zdaniem Janusza Rainko, dyrektora szpitala MSWiA w Białymstoku, agregacja umów nie może nastąpić bez zmiany planu finansowego oddziału NFZ. ?Inaczej będzie to tylko zaniżanie cen - uważa J. Rainko. - Gdzieś są przecież te środki, które do tej pory miała kasa branżowa, powinny one teraz być rozdzielone do oddziałów funduszu i podnieść ich budżety".
Zamieszanie wokół agregacji umów i protesty niektórych świadczeniodawców spowodowały, że podlaski oddział NFZ rozliczy kwiecień jeszcze według starych zasad. Co będzie z majem?
?Nie wiemy" - odpowiadają zgodnie świadczeniodawcy i dyrekcja podlaskiego oddziału NFZ. ?Staramy się dogadać z dyrektorami szpitali, zdajemy sobie sprawę, że w niektórych przypadkach uśrednione stawki mogą oznaczać sporą stratę. Jednak zasadnicze decyzje zapadać będą w centrali funduszu" - mówi Adam Kurluta, p.o. dyrektora podlaskiego oddziału NFZ.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok