16 maja wysłuchanie publiczne ustaw o aborcji. Wpłynęło ponad 300 zgłoszeń
aktualizacja: 16-05-2024, 19:06
W Sejmie w czwartek (16 maja) przed godziną 18.30 zakończyło się wysłuchanie publiczne ws. projektów ustaw dot. aborcji. Do udziału zgłosiło się 307 osób i 30 organizacji. Zwolennicy liberalizacji przepisów przekonywali, że "kobieta jest zawsze ważniejsza". Przeciwnicy mówili, że projekty "usiłują narzucić lekarzom i pacjentom standard zabijania".

Wysłuchanie publiczne poświęcone jest czterem projektom ustaw o aborcji. W pierwszej połowie kwietnia posłowie w pierwszym czytaniu skierowali je do Komisji Nadzwyczajnej do Rozpatrzenia Projektów Ustaw Dotyczących Prawa do Przerywania Ciąży. Zdecydowała ona, że prace rozpocznie od zorganizowania wysłuchania opinii organizacji społecznych i obywateli na ten temat.
Wysłuchanie publiczne projektów rozpoczęło się w Sali Kolumnowej Sejmu w czwartek, 16 maja, po godz. 10. Trwało osiem godzin i zakończyło się o godzinie 18.22.
– Chcemy być europejskim państwem również pod kątem respektowania praw kobiet - powiedziała PAP przed posiedzeniem przewodnicząca komisji do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży Dorota Łoboda (KO). Wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska (KO) zaapelowała do uczestników wysłuchania "o wyciszenie emocji", które czasem "nie są dobrym towarzyszem do dobrej rozmowy".
Do udziału zgłosiło się 30 organizacji i 307 osób. Organizacje dostały po cztery minuty na przedstawienie stanowiska, osoby indywidualne - po dwie. O kolejności zabierania głosu decydował termin złożenia zgłoszenia. Wysłuchanie zostało zaplanowane na około 11 godzin.
W wystąpieniach wybrzmiały zarówno mocne stanowiska przeciwników aborcji, jak i zwolenników liberalizacji prawa regulującego tę sprawę.
Pierwsza na mównicę weszła Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina. Propozycje zmian w przepisach nazwała projektami o masowym ludobójstwie na Polakach.
– Każdemu, kto chce aborcji, powiem dzisiaj: chcesz aborcji, abortuj się sam. My, obywatele, obrońcy życia, informujemy wysoką komisję, że wdrażamy monitoring waszych działań. Wszystko, co robicie, każdy wasz ruch będzie bacznie obserwowany - zapowiedziała Godek.
Złożyła trzy wnioski: o dołączenie obrońców życia na stałe do prac komisji, o zasięgnięcie opinii pięciu autorytetów z dziedziny prawa konstytucyjnego i o przedstawienie opinii publicznej szczegółowych skutków finansowych wprowadzenia tych projektów.
Reprezentująca Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich Grażyna Ewa Rybak przekonywała, że projekty należy odrzucić, bo "usiłują narzucić lekarzom i pacjentom standard zabijania, nazywając to świadczeniem zdrowotnym".
– Czym jest propozycja aborcji do 12. tygodnia ciąży? To zabicie poczętego, żyjącego już dziecka, które ma własny niepowtarzalny układ chromosomów, określoną płeć. (...) Takie dziecko jest odrębnym organizmem, nie jest ciałem kobiety – powiedziała.
Łukasz Jończyk z fundacji Evangelium Vitae mówił, że "skutkiem wprowadzenia tych zabójczych przepisów będzie nie tylko zawalenie się systemu prawnego, a w ślad za nim państwa, ale przede wszystkim zerwanie tysiącletniego przymierza z Bogiem".
– Wmawiacie nam, że aborcja to prawo kobiet, podczas gdy aborcja nie jest i nigdy nie będzie żadnym prawem, bo nikt nie ma prawa do zabicia drugiego człowieka - zwróciła się do zwolenników aborcji Aleksandra Gajek z Centrum Życia i Rodziny.
Przedstawiciele organizacji opowiadających się za liberalizacją przepisów podkreślali m.in. konieczność ochrony prawnej kobiety.
– To prawo nie ma na celu odpowiedzieć na pytanie, czy aborcja jest dobra, czy zła, czy jest moralna, czy nie (...). Prawo jest wyłącznie od tego, żeby określić zakres ochrony prawnej kobiety. (...) Kobieta jest zawsze ważniejsza – powiedziała mec. Kamila Ferenc z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. - I o tym jest to prawo – by kobieta miała większe prawo wtedy, kiedy tego potrzebuje – dodała.
Radca prawna Magda Krzyżanowska-Mierzewska z Fundacji Damy Radę zwróciła uwagę, że uniemożliwianie legalnego i bezpiecznego zabiegu przerwania ciąży w sytuacji, kiedy wiadomo, że dziecko urodzi się chore, "jest równoznaczne ze świadomym skazywaniem kobiet na rodzenie dzieci, które będą cierpiały". Takie działanie - mówiła - "sprzeniewierza się zasadom cywilizacji Zachodu", bo według niej "jest ono świadomym dążeniem do maksymalizacji cudzego nieszczęścia, bólu i cierpienia".
Dyrektorka Amnesty International w Polsce Anna Błaszczak-Banasiak zauważyła, że organizacja ta na całym świecie uznaje prawo do aborcji za prawo człowieka. - W żadnym z tekstów obowiązujących Polskę, umów międzynarodowych, nie występuje słowo “dentysta”, a mimo wszystko nie mamy wątpliwości, że opieka stomatologiczna jest elementem prawa do opieki zdrowotnej, które przysługuje wszystkim Polakom i Polakom - zaznaczyła. Dodała, że żadna z wiążących Polskę umów międzynarodowych "nie ustanawia praw płodu i już z całą pewnością nie robi tego konwencja ochrony praw dziecka".
Incydenty w trakcie wysłuchania publicznego ustaw o aborcji
Po godzinie wysłuchania doszło do incydentu. Po wystąpieniu Mariusza Dzierżawskiego z Fundacji Pro-Prawo do Życia, który mówił o tym, jak niemieccy okupanci w czasie II wojny światowej zezwalali na aborcję w Polsce, z krzeseł podnieśli się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy prawa kobiet do przerywania ciąży. Przeciwnicy liberalizacji podnieśli w górę kartki napisem "Piekło dzieci", wizerunkiem płodu i z czerwoną błyskawicą. "Hej, hej, hej, aborcja jest okej" – skandowały zwolenniczki aborcji. "Mordercy" i "Aborcja to zbrodnia" – odpowiadali przeciwnicy.
Przewodnicząca komisji Dorota Łoboda zarządziła kilka minut przerwy. Po niej wysłuchanie zostało wznowione.
Grupa zwolenniczek liberalizacji prawa aborcyjnego wyszła z sali.
– Nie będziemy rozmawiać i negocjować warunków naszego zdrowia, życia, tego, czy możemy o sobie decydować z osobami, które nas nienawidzą – powiedziała PAP Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu. - Wychodzimy pomagać w aborcjach, a nie rozmawiać z osobami, które chcą nas zabijać. (...) Moje ciało, moje życie to nie jest przedmiot debaty – dodała. - Obiecali nam legalizację aborcji, a nie 12-godzinną debatę, czy moja koleżanka może o sobie decydować – podkreśliła.
Po wystąpieniach organizacji głos zabrały osoby indywidualne.
Jedna z uczestniczek - Dominika Ćwiek, mająca na sobie koszulkę z napisem "Pomagam w aborcjach" - zaprezentowała podczas wystąpienia opakowanie z pigułkami do przerwania ciąży. - W tym momencie ktoś robi sobie aborcję takim zestawem. W tym samym czasie mija piąta godzina tego antyaborcyjnego cyrku - powiedziała. Jej zdaniem "podobnym cyrkiem" byłaby kampania referendalna dotycząca aborcji, gdyby zapadła decyzja o jego przeprowadzeniu. Oceniła, że "polityczki i politycy obecnej kadencji to tchórze, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności". Dodała, że komisja rozpatrująca projekty ustaw w sprawie aborcji to parawan, "za którym stoją przeciwnicy aborcji z obecnej koalicji rządzącej: Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i ich partyjni koledzy".
W imieniu kilkorga nieobecnych osób, które zgłosiły się do głosu, występowała posłanka PiS Maria Kurowska. Zwracając się do zwolenniczek aborcji, powiedziała, że jeśli mają one dzieci, to żyją one "w ciągłym klimacie aborcji". Powiązała to również z faktem, że coraz częściej dzieci cierpią na choroby psychiczne. - Jak można żyć w tym nieustającym obłąkańczym tańcu aborcji? Gdy się mówi: “aborcja, aborcja, aborcja” - zastanówcie się, co czują wasze dzieci? - zakończyła.
W wystąpieniach przeciwników przerywania ciąży powracały porównania do Holokaustu, ludobójstwa, działania Adolfa Hitlera. - Aborcja bez względu na motywację sprawcy jest zawsze morderstwem. Stanowi współcześnie jedyną realną zagładę dzieci, stanowi Holokaust dzieci. Nikt nie ma prawa ustalać, czy ktoś może, czy nie może żyć. Chcecie zabijać, zabijajcie się same - powiedziała działaczka Fundacji Życie i Rodzina Marzena Dobner, zwracając się do zwolenniczek liberalizacji.
Serię dwuminutowych wystąpień po godz. 15 zakłócił incydent z udziałem przedstawiciela Narodowego Odrodzenia Polski Pawła Ferdynusa. Mężczyzna miał na sobie koszulkę z krzyżem celtyckim z jednej strony i falangą, będącą logo NOP, z drugiej. Na przymocowanej do spodni saszetce widniał napis "white pride" (biała siła - red.). Widząca część tych symboli przewodnicząca komisji Dorota Łoboda (KO) zdecydowała, że Ferdynus ma opuścić mównicę. - Z tymi symbolami nie ma wystąpień publicznych. Sejm ani żadna przestrzeń publiczna nie jest miejscem do prezentowania takich symboli. Bardzo proszę o interwencję Straż Marszałkowską, jeśli pan nie będzie chciał opuścić sali - powiedziała i zarządziła kilkuminutową przerwę. Mężczyzna nie chciał wykonać polecenia, został wyprowadzony przez strażników.
Po przerwie w Sali Kolumnowej sytuacja się uspokoiła i powrócono do wysłuchiwania kolejnych osób. Podczas wystąpień z obu stron wielokrotnie rozlegały się zarówno entuzjastyczne oklaski i okrzyki, jak i te pełne dezaprobaty. Emocje, a nawet łzy, towarzyszyły też przemawiającym.
Takiej debaty nie mieliśmy od 26 lat
Ministra ds. równości Katarzyna Kotula (Lewica) przyznała w rozmowie z PAP, że spodziewała się emocji. - Takiej debaty nie mieliśmy od 26 lat. Oczywiste, że ona budzi emocje, ale trzeba te emocje odłożyć na bok. Trzeba nam merytorycznej debaty o tym, co jest w tych projektach aborcyjnych, w jakim kierunku powinniśmy pójść – podkreśliła.
– To, że do wysłuchania zgłosiło się tak wiele organizacji i osób, pokazuje, że zainteresowanie tematem jest olbrzymie. Debata o legalnej aborcji trwa od 30 lat, a bardzo zintensyfikowała się po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Tysiące kobiet protestowało przeciwko temu na ulicach. Z drugiej strony wciąż widzimy skandaliczne furgonetki, które jeżdżą po naszych miastach, pokazując rozerwane płody. Ta sytuacja wymaga pilnego unormowania. Chcemy być europejskim państwem również pod kątem respektowania praw kobiet - powiedziała PAP przed rozpoczęciem wysłuchania posłanka KO Dorota Łoboda, przewodnicząca Komisji Nadzwyczajnej do Rozpatrzenia Projektów Ustaw Dotyczących Prawa do Przerywania Ciąży.
Komisja może skorzystać w dalszych pracach z uwag zgłoszonych w wysłuchaniu, ale nie ma takiego obowiązku. Kolejne posiedzenie planowane jest jeszcze w maju. Prace w komisji nad projektami mają potrwać do jesieni. - Myślę, że projekty we wrześniu-październiku wyjdą z komisji z naszą opinią - powiedziała PAP Łoboda.
Wysłuchanie publiczne to jedna z form bezpośredniego udziału obywateli w stanowieniu prawa.
– Zależało nam na zorganizowaniu tego wysłuchania, ponieważ temat budzi ogromne zainteresowanie w społeczeństwie. Nie możemy i nie chcemy zamykać się w gronie polityków. Wysłuchanie społeczeństwa obywatelskiego w procesie stanowienia tak ważnego prawa jest naszym poselskim obowiązkiem – podkreśliła Dorota Łoboda.
Cztery projekty ustaw ws. aborcji
Jej kolejne posiedzenie Dorota Łoboda planuje zorganizować pod koniec maja.
– Zaczniemy od projektu ustawy dekryminalizacyjnej Lewicy. Prace nad nim i każdym kolejnym projektem zajmą za każdym razem z pewnością kilka posiedzeń – powiedziała przewodnicząca.
Po zakończeniu prac nad danym projektem ustawy komisja będzie kierować go do kolejnego czytania na forum Sejmu.
Pierwszy w kolejności projekt to propozycja Lewicy depenalizacji czynów związanych z terminacją ciąży: całkowitego wyłączenia przestępczości przerywania ciąży do 12. tygodnia za zgodą kobiety oraz wyłączenia karalności przerywania ciąży za zgodą kobiety w sytuacji ciężkiego, nieodwracalnego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu. Projekt zakłada też wykreślenie z kodeksu karnego przepis mówiący o karaniu osób, które udzielają kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży.
Są też dwa projekty (Lewicy i KO) w prowadzające możliwość aborcji do 12. tygodnia z woli kobiety.
Trzecia Droga w swoim projekcie proponuje powrót do stanu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 r., czyli przywrócenie możliwości aborcji w przypadku ciężkiej wady płodu. Chce też zorganizowania referendum w sprawie przepisów aborcyjnych.
ZOBACZ TAKŻE: Sejm: trzech koalicjantów i cztery projekty ws. aborcji. Czym się różnią?
Źródło: Puls Medycyny