Zamieszanie wokół ,Rydygiera" (cd.)
Wrocławski Szpital im. L. Rydygiera został zlikwidowany, ale jego oddziały miały nadal funkcjonować w ramach innego szpitala - o czym informowaliśmy w poprzednim numerze Pulsu Medycyny. Do tej pory stoją jednak puste, a większość ich pracowników została wysłana na urlopy, zaś wyposażenie medyczne zajął komornik.
O problemach pracowników Szpitala im. L. Rydygiera we Wrocławiu informujemy od wielu miesięcy. Wydawało się jednak, że ostatecznie sprawa wrocławskiej placówki została zakończona 1 września br. Przypomnimy: decyzją Sejmiku Dolnośląskiego Szpital im. L. Rydygiera przestał tego dnia działać, ale jego wszystkie cztery oddziały: anestezjologii, internistyczny, ortopedyczno-urazowy i chirurgiczny miały kontynuować swoją działalność w dotychczasowych pomieszczeniach jako oddziały zamiejscowe Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu. Do tej pory (czyli od blisko miesiąca) nie przyjęły jednak żadnego pacjenta.
,Nie mogłem uruchomić tych oddziałów. Po pierwsze okazało się, że tuż przed ich przejęciem do dawnego Szpitala im. Rydygiera wkroczył komornik, który zajął całe wyposażenie medyczne. Dodatkowo stan techniczny tych budynków budzi ogromne zastrzeżenia, zagrażając zdrowiu i życiu pacjentów" - twierdzi Janusz Jerzak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego.
Przeciwko połączeniu z byłym Szpitalem im. L. Rydygiera zaczęli protestować również dotychczasowi pracownicy Szpitala im. J. Gromkowskiego. Zawiązali oni nawet Komitet Obrony Szpitala.
,Decyzja miała charakter polityczny, a nie merytoryczny. Przejęte oddziały będą przynosić nam tylko stratę. Dlaczego mamy więc na nich pracować" - twierdzi Marek Dzisiów, ordynator Oddziału Anestezjologii i członek komitetu.
Pojawił się też projekt, by część oddziałów byłego ,Rydygiera" trafiła gdzie indziej - do wrocławskiego Szpitala Kolejowego. ,Ten pomysł jest nierealny, bo wiązałby się z koniecznością inwestycji rzędu 4 mln zł. Dlatego musimy realizować to, co do tej pory postanowiono. Dogadaliśmy się z komornikiem, który pozwolił użytkować zajęty przez siebie sprzęt medyczny. Gdyby jednak zdecydował się na jego licytację to staniemy wówczas do przetargu" - mówi Marek Moszczyński, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.
Kiedy więc byłe oddziały ,Rydygiera" zaczną przyjmować pierwszych chorych? Tego nikt na razie nie wie. Z przeprowadzonych symulacji wiadomo jednak, że przynosić one będą Szpitalowi im. J. Gromkowskiego co najmniej 100 tysięcy złotych strat miesięcznie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław