Zakażeni w szpitalu muszą radzić sobie sami
W Polsce osób zarażonych wirusem HCV jest ponad 700 tys., jednak zdecydowana większość o tym nie wie, bo choroba długo nie daje żadnych objawów. Choć za występowanie wirusowego zapalenia wątroby typu C odpowiedzialna jest głównie służba zdrowia) najczęściej do zakażenia dochodzi podczas zabiegów w placówkach medycznych) to leczenie tej groźnej choroby wciąż jest u nas niedostateczne – mówili specjaliści podczas konferencji prasowej zorganizowanej 10 kwietnia w Warszawie.
W Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej zarejestrowano dwa nowe leki jako standard leczenia pacjentów zarażonych wirusem HCV. W Polsce te preparaty nie są refundowane, tymczasem w przypadku połowy pacjentów standardowe leczenie nie działa. Podstawą leczenia jest terapia dwulekowa oparta na interferonie pegylowanym alfa oraz rybawirynie. Lepsze efekty daje terapia trójlekowa, w której poza interferonem i rybawiryną stosuje się również tzw. inhibitor proteazy. Jest ona skuteczna u ok. 80 proc. chorych, którzy nie byli wcześniej leczeni. Jeśli mają oni za sobą terapię dwulekową, jej skuteczność spada do 60 proc. Jednak terapia trójlekowa w Polsce prawie w ogóle nie jest stosowana. „Takim leczeniem objętych jest jedynie 1 proc. chorych. Powodem jest znacznie wyższy jej koszt: o ile terapia dwulekowa kosztuje 40 tys. zł, to za trójlekową trzeba zapłacić prawie 140 tys. zł.” – mówiła prof. Anna Piekarska, kierownik kliniki chorób zakaźnych i hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Tymczasem według różnych szacunków zakażenie HCV w 55-80 proc. prowadzi do marskości wątroby oraz stanów zagrażających życiu, takich jak niewydolność wątroby i rak wątrobowokomórkowy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka