Z bełchatowskiego szpitala odchodzą anestezjolodzy
Z bełchatowskiego szpitala odchodzą anestezjolodzy
Czy odejście dziesięciu lekarzy może zagrozić działalności całego szpitala? Owszem, jeśli umowy z dnia na dzień wypowiada niemal cały zespół anestezjologów. „Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, grozi nam paraliż. Bez kolegów z OIOM-u stanie cała „operatywa” — alarmują związkowcy ze Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie.
„Z dumą prezentujemy nasz szpital oraz ludzi, którzy poświęcają pacjentom swój czas, wiedzę, umiejętności i serce. To oni starają się najlepiej jak mogą, aby na Waszych twarzach zagościł uśmiech, a zniknął ból. Pomyślcie Państwo ciepło o tych wszystkich ludziach, którzy znaczną część swojego życia zostawiają w szpitalu, wykorzystując swoją wiedzę oraz umiejętności zawodowe dla ratowania Waszego życia i zdrowia” — to tylko fragment tekstu witającego każdego, kto odwiedza stronę internetową Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Bełchatowie w woj. łódzkim. Pod notką podpisuje się dyrekcja placówki.

Jednak w kontekście ostatnich wydarzeń ten pean pod adresem pracowników wydaje się zbiorem pustych sloganów. Tuż przed świętami Wielkanocy aż 10 z 11 lekarzy pracujących na Oddziale Intensywnej Terapii i Anestezjologii złożyło wypowiedzenia.
W oczekiwaniu na zdecydowaną reakcję
„Sytuacja jest bardzo niepokojąca. Lada dzień kończy się miesięczny okres wypowiedzeń, jaki obowiązuje kolegów anestezjologów, a impas wciąż trwa. Dziwi nas postawa dyrektora, który szybko nie doszedł do porozumienia z lekarzami. Dziwi także brak zdecydowanych działań ze strony łódzkiego Urzędu Marszałkowskiego, który jest przecież organem założycielskim szpitala. Bez OIOM-u zostanie sparaliżowana praca całego szpitala!” — denerwuje się lek. Dariusz Tąpała, przewodniczący związku zawodowego lekarzy w bełchatowskim szpitalu.
W placówce działa 26 oddziałów szpitalnych, zakład opiekuńczo-leczniczy, 37 poradni specjalistycznych. Szpital zapewnia opiekę medyczną mieszkańcom powiatu bełchatowskiego, a często również mieszkańcom powiatów ościennych. Rok 2016 jednostka zakończyła stratą, jednak po uwzględnieniu kosztów amortyzacji wynik osiągnął wartość dodatnią.
„Albo my, albo pani kierownik”
Co zatem sprawiło, że anestezjolodzy postanowili odejść? Rzecznik szpitala nie chce mówić o konkretach. W oświadczeniu, które przygotowano dla mediów, jest jedynie mowa o braku akceptacji dla realizowanej polityki szpitala, mającej na celu dostosowanie organizacji pracy anestezjologicznej do aktualnych i stale zmieniających się potrzeb.
„Kilku anestezjologów zatrudnionych na kontrakcie zgodnie z umową miało prawo i złożyło wnioski o ich rozwiązanie z jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia. Dyrekcja będzie zapraszać na rozmowy wszystkich zainteresowanych lekarzy, gdyż jest otwarta na wspólne ustalenia i nowe propozycje. Zostały już podjęte wstępne działania na wypadek, gdyby rozmowy nie przyniosły satysfakcjonujących rozwiązań, mających na uwadze przede wszystkim kontynuację opieki anestezjologicznej. Opieka anestezjologiczna jest i będzie zabezpieczona na zabiegi planowe oraz nieplanowane” — zapewnia Aleksandra Gradowska, rzecznik szpitala.
„Kilku lekarzy? To bagatelizowanie problemu w sytuacji, gdy umowy wypowiedzieli wszyscy specjaliści anestezjolodzy, z wyjątkiem rezydentów oraz kierownika oddziału — komentuje lek. Marek Orszański, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii w SW w Bełchatowie. — Powód jest jeden. Postanowiliśmy odejść, bo nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy z lekarką, która od stycznia kieruje oddziałem. Atmosfera w pracy była już tak zła, że w końcu postawiliśmy sprawę jasno: albo my, albo pani kierownik. Już od dłuższego czasu za naszymi plecami szukano lekarzy, którzy mogliby nas zastąpić. Wiemy o tym od kolegów, którzy w takich okolicznościach wcale nie palą się do pracy w naszym szpitalu”.
Będzie konkurs?
„Siedzimy jak na szpilkach. Dziennie w naszym szpitalu anestezjolodzy wykonują ok. 30-35 znieczuleń planowych, do tego dochodzą procedury wykonywane w sytuacjach ostrych. Oczekujemy od dyrekcji, że dojdzie do porozumienia z dotychczasowym zespołem. To ludzie sprawdzeni, dobrze wykonujący swoją pracę” — uważa Dariusz Tąpała.
W łódzkim Urzędzie Marszałkowskim słyszymy, że gdy lekarze nie cofną złożonych wypowiedzeń umów kontraktowych, trzeba będzie ogłosić postępowanie konkursowe na udzielanie świadczeń anestezjologicznych.
Jak urząd ocenia działania dyrekcji Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie w związku z kryzysem?
„Cały czas trwają ustalenia co do zabezpieczenia w nieprzerwany sposób świadczeń zdrowotnych w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu. Dlatego za wcześnie na ocenę działań dyrekcji placówki” — mówi Jacek Grabski z Wydziału Informacji i Komunikacji Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.
Wypowiedzenie — skuteczna broń lekarzy
O tym, jak brzemienne w skutki mogą być sytuacje, gdy zespół lekarzy gremialnie postanawia pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy, dowodzą m.in. wydarzenia z 2012 r. w szpitalu MSWiA w Rzeszowie. W placówce przestał wówczas działać oddział neurologii z pododdziałem udarowym, gdy z pracy zdecydowali się odejść lekarze neurolodzy wraz z ordynatorem, a za nimi niemal komplet pozostałego personelu.
Powód kryzysu? Dyrektor twierdził, że poszło o pieniądze, bo specjaliści oczekiwali podwyżek. Lekarze narzekali na brak szacunku ze strony szefa placówki, złą atmosferę w pracy. W efekcie szpital stracił kontrakt z NFZ, który w skali roku opiewał na blisko 9 mln zł. A kadra oddziału przeszła do niepublicznego szpitala, gdzie szybko uruchomiono oddział neurologii. Umowę z funduszem nowy oddział zdobył w trybie rokowań, które ogłoszono, by wypełnić lukę powstałą na lokalnym rynku usług medycznych. Neurologię w szpitalu MSWiA udało się reaktywować dopiero po dwóch latach, ale już pod rządami nowego dyrektora.
W 2014 r. grozą powiało we wrocławskim Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza, gdy postanowili stamtąd odejść niemal wszyscy specjaliści ginekologii i położnictwa. W liście otwartym lekarze narzekali na złe warunki panujące w placówce, braki w sprzęcie medycznym. Kryzys ostatecznie udało się opanować, gdy lekarzom zaproponowano porozumienie, w którym była mowa nie tylko o planowanych inwestycjach, ale także zapisy dotyczące płac.
„Siłą lekarzy, pozwalającą tej grupie zawodowej na organizowanie skutecznych protestów jest to, że jest ich bardzo trudno z dnia na dzień zastąpić. Zwłaszcza gdy chodzi o specjalistów, których brakuje na rynku pracy — uważa socjolog dr Leszek Gajos. — O ile jednak można stwierdzić, że rynek pracy sekunduje specjalistom w białych kitlach, o tyle sprawa nie jest już tak oczywista, gdy chodzi o poparcie społeczne dla tego typu przedsięwzięć. Trudno o nie w sytuacji, gdy do protestów dochodzi na skutek niespełnienia postulatów finansowych lekarzy”.
Jak zakończy się kryzys w Bełcha-towie? Gdy zamykaliśmy ten numer „Pulsu Medycyny” impas wciąż trwał. Do sprawy wrócimy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Kurzyńska
Czy odejście dziesięciu lekarzy może zagrozić działalności całego szpitala? Owszem, jeśli umowy z dnia na dzień wypowiada niemal cały zespół anestezjologów. „Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, grozi nam paraliż. Bez kolegów z OIOM-u stanie cała „operatywa” — alarmują związkowcy ze Szpitala Wojewódzkiego w Bełchatowie.
„Z dumą prezentujemy nasz szpital oraz ludzi, którzy poświęcają pacjentom swój czas, wiedzę, umiejętności i serce. To oni starają się najlepiej jak mogą, aby na Waszych twarzach zagościł uśmiech, a zniknął ból. Pomyślcie Państwo ciepło o tych wszystkich ludziach, którzy znaczną część swojego życia zostawiają w szpitalu, wykorzystując swoją wiedzę oraz umiejętności zawodowe dla ratowania Waszego życia i zdrowia” — to tylko fragment tekstu witającego każdego, kto odwiedza stronę internetową Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Bełchatowie w woj. łódzkim. Pod notką podpisuje się dyrekcja placówki.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach