Wszyscy szukają pieniędzy dla anestezjologów

Anna Gwozdowska
opublikowano: 31-01-2007, 00:00

Szef resortu zdrowia nie rezygnuje z obiecanych wcześniej dodatków do wynagrodzeń dla anestezjologów. Nie wiadomo tylko, skąd weźmie na nie pieniądze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przypomnijmy, że na początku bieżącego roku minister Zbigniew Religa powiedział dziennikarzom, że anestezjolodzy mogą liczyć na dodatki do wynagrodzeń. Minister rozmawiał w tej sprawie z premierem, którego przekonywał, że anestezjologów trzeba potraktować jako szczególną grupę zawodową. "Bo największe braki (w kadrze lekarskiej - red.) dotyczą lekarzy anestezjologów, sięgają 18 proc." - mówił minister Z. Religa.
Według Dariusza Atłasa, dyrektora Departamentu Finansowania Sfery Budżetowej w resorcie finansów, w tegorocznym budżecie nie ma dodatkowych pieniędzy dla anestezjologów. Ustawa budżetowa jest w końcowej fazie głosowań w parlamencie i o żadnych zmianach nie może być mowy. Próżno także szukać źródła potrzebnych pieniędzy w tzw. ogólnej rezerwie, z której np. w zeszłym roku, zgodnie z uchwałą Rady Ministrów, dodatkowo skorzystały osoby bezdomne. Wykładnia resortu finansów jest w tej sprawie jednoznaczna. Nie można skorzystać z rezerwy budżetowej, bo nie są w niej w ogóle zaplanowane środki na wynagrodzenia. Dariusz Kuśmierski, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Anestezjologów uważa, że pieniądze mogłyby pochodzić ze specjalnej puli ministra zdrowia. "Albo z pieniędzy z polis ubezpieczeniowych OC zawieranych przez kierowców" - mówi D. Kuśmierski.
Rzecznik ministra zdrowia, Paweł Trzciński, prostuje, że minister nie ma żadnej puli, z której może wypłacić dodatki. Resort zastanawia się za to nad sfinansowaniem dodatków przez Narodowy Fundusz Zdrowia. "Sprawa nie jest rozstrzygnięta. Jak będziemy mieć konkretne pomysły, to o nich poinformujemy" - ucina P. Trzciński.
Jolanta Kocjan, rzecznik prezesa NFZ, przyznała w rozmowie z Pulsem Medycyny, że regionalne oddziały funduszu mają sprawdzić stan finansów i ocenić, czy można będzie wypłacić dodatkowe podwyżki pracownikom ochrony zdrowia.
Nie ma też pewności co do skali środków potrzebnych na dodatki, bo dane na temat liczby czynnych w Polsce anestezjologów są niewiarygodne. Według D. Kuśmierskiego, to około 3 tys. osób, ale według danych Naczelnej Izby Lekarskiej z końca grudnia 2006 r. to prawie 4 tys. lekarzy, przy czym izba od momentu wstąpienia Polski do UE wydała 683 zaświadczenia lekarzom, którzy planują wyjazd za granicę. P. Trzciński obiecuje, że uda się wyjaśnić te rozbieżności w liczbie zatrudnionych anestezjologów, ponieważ na początku lutego będą już gotowe dokładne dane na ten temat, sporządzone na podstawie ankiet rozsyłanych przez resort zdrowia do ZOZ-ów w całej Polsce. Na wyniki ankiety czeka także minister Przemysław Gosiewski, któremu sprawę anestezjologów powierzył premier. "Nie możemy podjąć decyzji w ciemno. Musimy znać skalę problemu" - tłumaczy minister P. Gosiewski.
Minister zdrowia zna na razie oczekiwania finansowe lekarzy, którzy przesłali mu swoje postulaty. ZG ZZA nie chce jednak ujawnić skali tych oczekiwań do czasu, kiedy pojawią się jakieś konkretne decyzje. "Posłużę się hasłem z kampanii samorządowej: Słowa, a nie czyny. Firmował je także sam minister Religa" - podsumował D. Kuśmierski.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.