Wirtualna ustawa, wirtualna dokumentacja
Wirtualna ustawa, wirtualna dokumentacja
Cyfryzacja danych w polskiej służbie zdrowia to na razie czyste science fiction.
Według założeń ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia z 2011 roku, od 1 sierpnia wszystkie placówki medyczne w Polsce powinny prowadzić Elektroniczną Dokumentację Medyczną pacjentów i udostępniać dane o zdarzeniach medycznych w ramach ogólnopolskiego systemu P1. To czyste science fiction. Mimo że wprowadzono trzyletni okres przejściowy, cyfryzacja danych budzi wiele emocji.
Dr n. med. Tomasz Tomasik, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, od pięciu lat prowadzi w swoim gabinecie elektroniczną dokumentację pacjentów i nie wyobraża sobie powrotu do dokumentacji papierowej. „Znacznie ułatwia to pracę, wystarczy tylko wspomnieć o wypisywaniu recept, skierowań do szpitali i sanatoriów czy przygotowywaniu sprawozdań do NFZ” — mówi Tomasik.

Doświadczenia uczą sceptycyzmu
Prezes KLRwP zauważa jednak, że gabinety większości lekarzy, podobnie jak i jego, nie są przygotowane technicznie do włączenia do ogólnopolskiego systemu, do którego już za trzy lata wszystkie placówki medyczne w Polsce będą musiały dostarczać indeksy danych.
„Takiej funkcji nie przewidują używane przez nas programy — przyznaje dr Tomasik. — Poza tym lekarze podchodzą do tematu bardzo sceptycznie, bo mają złe doświadczenia we wdrażaniu różnych systemów dokumentacji medycznej. Były książeczki RUM, które później poszły na przemiał. Były karty elektroniczne na terenie Śląskiej Kasy Chorych, z których zrezygnowano po tym, jak pojawił się NFZ. Doświadczenie pokazuje, że w Polsce są problemy z wdrażaniem ogólnokrajowych systemów. Bez wątpienia jednak system taki może dobrze działać, tak jest np. w Estonii”.
Zdaniem lekarza, zanim system zostanie uruchomiony i włączone zostaną do niego poszczególne placówki medyczne, powinien zostać solidnie przetestowany, aby nagle nie okazało się, że wyciekły drażliwe dane osób publicznych, np. dotyczące leczenia w poradni psychiatrycznej albo choroby, która dobrze nie rokuje.
W szpitalach krok po kroku
Większe placówki, jak szpitale, mogą sobie pozwolić na zatrudnienie informatyków. Co nie znaczy, że obecny poziom ich informatycznego przygotowania jest znacznie wyższy niż w gabinetach lekarzy rodzinnych. Również w przypadku dużych placówek sierpniowy termin wdrożenia systemu jest nierealny.
„Nie ma najmniejszych szans, aby system w pełni uruchomić w pierwszym terminie” — oznajmia Tomasz Maciejewski, kierownik działu informatycznego Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. Mimo że placówka została włączona do programu „E-zdrowie na Mazowszu”, który zakłada pomoc samorządu wojewódzkiego w zakupie sprzętu komputerowego, oprogramowania oraz podłączeniu łącza internetowego o odpowiedniej przepustowości, wciąż prowadzi się tu papierową kartotekę. System elektroniczny wspomaga jednak dokumentację papierową.
„Elektronicznie generowane są zlecenia na badania laboratoryjne, na transport sanitarny oraz kontrolowane są rozchody leków. Jak na razie wszystko wdrożone własnymi siłami. Na pieniądze z programu wciąż czekamy — relacjonuje T. Maciejewski. — Sukcesywnie uruchamiamy system w poradniach. Ostatnio udało się to w bardzo wymagającej poradni onkologicznej, gdzie funkcjonują trzy umowy i bardzo dużo druków medycznych. System osiągnął sprawność w ciągu dwóch tygodni!”.
Jak podkreśla informatyk, szpitalny personel generalnie jest pozytywnie nastawiony do wprowadzanych systemów cyfrowych. „Cały tzw. biały personel pracuje już w systemie, zarówno lekarze, jak i pielęgniarki. Widzą, że odwrotu od tego nie będzie. Nieco trudniej oczywiście przygotować do pracy na komputerach pracowników w wieku przedemerytalnym, ale sobie radzimy” — zapewnia Maciejewski.
Kto będzie korzystał z IKP?
Cyfrowa rewolucja w służbie zdrowia zakłada nie tylko gromadzenie dokumentacji medycznej przez szpitale i gabinety lekarskie. To także udostępnianie jej w ramach Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych (P1). Zindeksowane informacje o wszystkich zleconych testach, diagnozach, zaordynowanym leczeniu powinny być eksportowane do Internetowego Konta Pacjenta.
„Internetowe Konto Pacjenta nie jest obowiązkowe. Jeśli ktoś nie będzie chciał założyć IKP, nie będzie do tego przez nikogo przymuszany” — przekonuje Marcin Kędzierski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które wdraża platformę P1.
Kto zatem będzie z systemu korzystał? Największe grupy pacjentów to osoby w wieku 65+ oraz dzieci i młodzież. Seniorzy nie mają raczej zaufania do cyfrowych rozwiązań, a dzieci przed ukończeniem 18. roku życia same nie będą mogły takiego konta założyć. Wystarczy spojrzeć na wprowadzoną na stronie internetowej Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach funkcję rejestracji online, żeby przekonać się, że zapotrzebowanie na tego rodzaju rozwiązania jest dość nikłe.
„Bardzo mało osób używa takiej formy rejestracji do specjalistów — rozkłada ręce Tomasz Maciejewski. — Sądzę jednak, że szybko będzie się to zmieniać, kiedy ze służby zdrowia zacznie w większym stopniu korzystać pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków”.
Trzy lata zwłoki wystarczą
Zdaniem dyr. Marcina Kędzierskiego, trzyletni okres daje realne szanse na dostosowanie placówek medycznych w całej Polsce do ustawowych wymogów. Jak twierdzi, nie ma obecnie w kraju szpitala, w którym w ogóle nie funkcjonuje system informatyczny. Ponadto połowa placówek w ramach systemu dysponuje modułem do obsługi dokumentacji medycznej pacjentów.
„Już dzisiaj mamy deklaracje dużych sieci medycznych i aptecznych, że z chwilą uruchomienia systemu, pracujący dla nich lekarze i farmaceuci będą obsługiwać elektroniczną receptę. Mówimy o znacznym odsetku placówek, które wejdą z marszu w uruchomiony system — uspokaja dyrektor. — Poza tym służba zdrowia to nie tylko szpitale. Kilkadziesiąt tysięcy podmiotów w tym kraju to są praktyki lekarskie i pielęgniarskie. Dla małych podmiotów, dla praktyk indywidualnych, dla lekarzy, którzy nie mają ekonomicznego uzasadnienia inwestowania w kosztowne rozwiązania informatyczne, dostarczymy darmową aplikację. Dzięki niej będzie można wystawiać elektroniczne skierowania, zlecenia, recepty. Znajdą się w niej również funkcje umożliwiające wprowadzenie danych do systemu P1. Do tego wystarczy komputer z dostępem do Internetu” — dodaje Marcin Kędzierski.
Czy takie rozwiązanie zapewni jednak bezpieczny przepływ informacji? Specjaliści nie są tego tacy pewni.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jerzy Dziekoński
Cyfryzacja danych w polskiej służbie zdrowia to na razie czyste science fiction.
Według założeń ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia z 2011 roku, od 1 sierpnia wszystkie placówki medyczne w Polsce powinny prowadzić Elektroniczną Dokumentację Medyczną pacjentów i udostępniać dane o zdarzeniach medycznych w ramach ogólnopolskiego systemu P1. To czyste science fiction. Mimo że wprowadzono trzyletni okres przejściowy, cyfryzacja danych budzi wiele emocji.Dr n. med. Tomasz Tomasik, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, od pięciu lat prowadzi w swoim gabinecie elektroniczną dokumentację pacjentów i nie wyobraża sobie powrotu do dokumentacji papierowej. „Znacznie ułatwia to pracę, wystarczy tylko wspomnieć o wypisywaniu recept, skierowań do szpitali i sanatoriów czy przygotowywaniu sprawozdań do NFZ” — mówi Tomasik.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach