Więcej dzieci w domu to więcej wirusów
W wielodzietnych rodzinach infekcje wirusowe utrzymują się prawie przez 90 proc, czasu. Nie wszystkie jednak dają objawy. Może to być ważna wskazówka dla lekarza.
Takie informacje przyniósł program o wdzięcznej nazwie BIG LoVE (Utah Better Identification of Germs-Longitudinal Viral Epidemiology). Projekt przeprowadzili naukowcy z University of Utah School of Medicine, którzy przez rok z pomocą testów genetycznych u 108 osób z 26 rodzin szukali wirusów atakujących drogi oddechowe.
Badanie przyniosło zaskakujące rezultaty. Osoby z domostw bez dzieci były zainfekowane średnio tylko przez 2 do 4 tygodni w ciągu roku. Jedno dziecko zwiększało tę liczbę do 18 tygodni. Jednak sześcioro dzieci oznaczało infekcje przez okres aż 45 tygodni w ciągu roku.
To nie koniec niespodzianek. Podczas gdy zakażenia wirusami grypy i paragrypy zazwyczaj prowadziły do choroby, to powodujące przeziębienie rinowirusy wywoływały objawy chorobowe tylko w połowie przypadków. Co więcej, nawet po wyleczeniu, wirusy często na kilka tygodni zostawały w organizmie.
Badanie pokazało, dlaczego wielodzietne rodziny to rezerwuar wirusów. Otóż dzieci poniżej 5. roku życia nosiły w sobie chorobotwórcze zarazki przez połowę czasu. U nich też symptomy choroby pojawiały się 1,5 raza częściej niż u starszych dzieci czy u dorosłych. Rodzice takich maluchów chorowali 1,5 raza częściej od innych.
Z uzyskanych wyników badacze wyciągają wnioski istotne dla leczenia tego typu zakażeń. Możliwość bezobjawowej obecności wirusa może oznaczać, że nawet jeśli w czasie choroby zostanie on wykryty, powód objawów może być inny.
"Jeśli dziecko trafia na oddział ratunkowy z poważną chorobą układu oddechowego i testy wykazują obecność rinowirusa, dobrym pomysłem może być upewnienie się przez lekarza, że nie pomija innej przyczyny." - mówi współautor badania prof. Krow Ampofo.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: MAT