Warto znać ryzyko powikłań, żeby bezpieczniej się leczyć
Warto znać ryzyko powikłań, żeby bezpieczniej się leczyć
- Monika Wysocka
W onkologii leczenie jest najczęściej bardzo poważną ingerencją, związaną z ryzykiem powikłań. Terapia nieobarczona żadnym ryzykiem to właściwie utopia.
Najbardziej kojarzona z leczeniem onkologicznym chemioterapia jest nieco inaczej postrzegana przez lekarzy i pacjentów. Większość chorych ma świadomość, że „chemia” jest jak puszka Pandory. Najczęściej spodziewane skutki tego toksycznego leczenia to ból i osłabienie, ale mało który z pacjentów zdaje sobie sprawę z faktycznych zagrożeń, które wiążą się z chemioterapią.
Nie tylko łysienie i wymioty
„Najbardziej przerażają chorych wymioty, które wyjątkowo rzadko zagrażają życiu, ale są trudne do zniesienia i wymagają profilaktyki. Także łysienie jest przykre, ale nie niebezpieczne. Chorzy bardzo rzadko pytają, czy z powodu leczenia mogą umrzeć. Ale lekarze, zgodnie z zaleceniami, muszą ich o takim ryzyku poinformować” — mówi dr hab. Renata Zaucha z Pracowni Teleradioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W przypadku chorego, który ma powyżej 40 lat i jest obciążony jakąkolwiek chorobą internistyczną, lub 50-latka nieobciążonego żadną chorobą towarzyszącą, ryzyko zgonu po zastosowaniu chemioterapii wynosi około 8 proc.
Terapia nowotworów wiąże się z różnorodnymi powikłaniami. Niepożądane skutki mogą być znane i możliwe bądź niemożliwe do uniknięcia. Bywają też takie, które są niespodziewane, np. gorączka neutropeniczna. Nierozpoznana odpowiednio wcześnie może być powikłaniem śmiertelnym. „To objaw, którego można uniknąć stosując profilaktykę pierwotną i wtórną, np. podając czynniki wzrostu granulocytów. Niestety, jest tendencja do niewłaściwego stosowania leków i korzystania z metod niepotwierdzonych badaniami, co może rodzić kłopoty” — uważa specjalistka.
W przypadku radioterapii chorzy najczęściej boją się poparzeń. Na przykład u pacjentek leczonych z powodu raka piersi dochodzi do odczynu skórnego nawet do dwóch tygodni po zakończeniu leczenia. „Pacjentka musi wiedzieć, że coś takiego może wystąpić, żeby nie była przerażona. Musi wiedzieć, że to normalne, że napromienianie jest związane z takim ryzykiem” — mówi dr Zaucha.

Najczęstsze zagrożenia terapii onkologicznych
Jednym z częściej występujących powikłań jest niedobór płytek krwi — małopłytkowość. Nie ma niestety żadnych metod zapobiegania jej, można jedynie odpowiednio wcześnie ją wykryć i leczyć preparatami ze stacji krwiodawstwa.
Uszkodzenia narządów: nerek, wątroby, niewydolność wielonarządowa, uszkodzenie nerwów czy niepłodność (jako wtórne powikłanie po chemioterapii) to objawy, którym w sposób pierwotny nie można zapobiec. „Jedyną metodą, by zabezpieczyć płodność mężczyzny, jest zamrożenie nasienia. U kobiet sytuacja jest znacznie gorsza, choć w niektórych krajach stosuje się np. transplantację jajników. W Polsce u bardzo młodych kobiet lub dziewczynek w przypadku napromieniania przemieszczamy jajniki poza obszar wymagający radioterapii” — mówi onkolog.
Znacznym problemem są nowotwory wtórne. Jedyna metoda zapobiegania im to dyskwalifikacja z leczenia nowotworu rozpoznanego w danym momencie. Każda metoda terapii przeciwnowotworowej jest bowiem związana z ryzykiem spowodowania nowotworów wtórnych.
Skutków ubocznych leczenia przeciwnowotworowego jest znacznie więcej. Ryzyko wystąpienia dolegliwości jest zależne m.in. od chorób współistniejących, z których najbardziej obciążające są: cukrzyca, choroba wątroby, nerek i choroby płuc. Na ryzyko powikłań wpływają także: otyłość, wiek, styl życia, nałogi, stan odżywienia, stan ogólny pacjenta.
Leki celowane też mają działania niepożądane
Wydawało się, że terapie celowane nie będą powodowały tak obciążających skutków ubocznych, jak chemioterapia. Niestety, leki z tej grupy nie są dużo bardziej bezpieczne.
„W badaniach oceniane są uszkodzenia genetyczne czy molekularne w samych komórkach nowotworowych, ale także na podstawie biopsji guza i zdrowych tkanek jesteśmy w stanie znaleźć nie tylko substancję terapeutyczną, ale również przewidzieć, jak będzie ona metabolizowana i jakie będzie ryzyko wystąpienia konkretnego powikłania” — mówi specjalistka. A powikłań po lekach celowanych molekularnie jest bardzo dużo: od zmęczenia, przez wysypki, nadciśnienie, aż po uszkodzenie serca.
„Nie ma terapii, także wśród tych ukierunkowanych molekularnie, które byłyby absolutnie wolne do powikłań. Wśród nowoczesnych leków są i takie, po których stosowaniu występują powikłania zmuszające chorego do zaprzestania terapii, i takie, które są całkiem nieźle tolerowane, ale cudów nie należy się spodziewać” — uprzedza onkolog.
Zauważono, że u chorych, którym podawano inhibitor BRAF, częściej niż u innych leczonych onkologicznie rozwijają się nowotwory wtórne. Kiedy pacjentów poddano obserwacji, okazało się, że zablokowanie jednego szlaku aktywuje inny, a być może nawet kilka innych szlaków i paradoksalnie dochodzi do onkogenezy wtórnej oraz narażenia chorego na inne nowotwory. Wymyślono już na to sposób: podawanie z inhibitorami BRAF jednocześnie inhibitorów MEK lub ERK albo inhibitorów pan-RAF, zwanych „paradox breakers”.
Grzechy systemowe
Mówiąc o bezpieczeństwie terapii onkologicznych, trzeba też zwrócić uwagę na problem zbyt małej liczby specjalistów, którzy we właściwy sposób mogliby zająć się poszczególnymi chorymi na nowotwory. „Aby bezpiecznie dowieźć chorego z punktu A do B, czyli z choroby do zdrowia, nie wystarczy posiadanie pociągu i umiejętności kierowania nim, trzeba jeszcze mieć po czym jechać. Krótko mówiąc, bezpieczeństwo chorego, a także lekarza są zależne od tego, jakie jest zapotrzebowanie na usługi medyczne, jakie ich finansowanie i jaka jest podaż” — tłumaczy dr Zaucha.
Dodatkowymi niekorzystnymi czynnikami są emigracja absolwentów i młodych lekarzy oraz dysproporcje w liczbie miejsc specjalizacyjnych. „W Polsce są takie obszary, gdzie są tylko dwa miejsca specjalizacyjne z zakresu onkologii klinicznej i takie, gdzie jest ich 48. Podobnie wygląda wyposażenie w sprzęt — są miejsca, gdzie jest 15 przyspieszaczy liniowych oraz takie, gdzie przy takim samym zaludnieniu jest ich 5. Pacjenci muszą dojeżdżać na leczenie, co naraża ich na koszty, zmęczenie i nasilenie dolegliwości” — mówi specjalistka.
Kolejną trudną kwestią jest finansowanie. Wydatki per capita na ochronę zdrowia w Polsce są jednymi z najniższych w Europie. „A przecież medycyna spersonalizowana to wydatki nie tylko na leki, ale też na badania genetyczne, które wyodrębnią chorych, dla których dane leczenie będzie skuteczne” — przypomina specjalistka.
Wyniki leczenia onkologicznego zależą od zamożności państwa. W przypadku raka piersi 5-letnie przeżycia w USA sięgają 90 proc., w Europie w zależności od kraju od 60 do 83 proc., a w krajach rozwijających się bądź biedniejszych 45-72 proc.
Konsekwencje pomyłek lekarskich
Na bezpieczeństwo leczenia mają również wpływ pomyłki lekarskie. „W ostatnim czasie konsultowałam dwa przypadki:
∫ 38-letnia kobieta zgłosiła się do lekarza z powodu plamienia. Po serii badań ginekolog stwierdził, że są to plamienia na tle hormonalnym i zaordynował leczenie właściwe dla takiego rozpoznania. Po 8 miesiącach terapii pacjentka zgłosiła się do innego lekarza, który zlecił kolejne USG i wykrył podejrzany rozrost. Okazało się, że był to rak trzonu macicy.
∫ Z kolei 28-letni mężczyzna zgłosił się do lekarza z uporczywym kaszlem. Po badaniach postawiono diagnozę: kaszel na tle alergicznym. Kiedy po 6 miesiącach mężczyzna trafił do innego lekarza badanie RTG klatki piersiowej wykazało guz w śródpiersiu — diagnoza: chłoniak.
Żaden lekarz nie robi tego celowo, pomyłki straszą po nocach do końca życia. Co na nie wpłynęło? Rutyna, zmęczenie, brak wiedzy? Nie wiem, ale na pewno odbiło się to na bezpieczeństwie chorych” — mówi dr Zaucha.
Czy można więc leczyć bezpiecznie? Na pewno tak, ale trzeba mieć świadomość zagrożeń, leczyć zgodnie ze standardami, pamiętając o profilaktyce powikłań.
OBSERWOWAĆ I WYKRYWAĆ
Niebezpieczne następstwa
Znane skutki uboczne terapii przeciwnowotworowych:
gorączka neutropeniczna
małopłytkowość
uszkodzenie nerek
uszkodzenie serca
uszkodzenie wątroby
uszkodzenie nerwów
niepłodność
nowotwory wtórne
W onkologii leczenie jest najczęściej bardzo poważną ingerencją, związaną z ryzykiem powikłań. Terapia nieobarczona żadnym ryzykiem to właściwie utopia.
Najbardziej kojarzona z leczeniem onkologicznym chemioterapia jest nieco inaczej postrzegana przez lekarzy i pacjentów. Większość chorych ma świadomość, że „chemia” jest jak puszka Pandory. Najczęściej spodziewane skutki tego toksycznego leczenia to ból i osłabienie, ale mało który z pacjentów zdaje sobie sprawę z faktycznych zagrożeń, które wiążą się z chemioterapią. Nie tylko łysienie i wymioty„Najbardziej przerażają chorych wymioty, które wyjątkowo rzadko zagrażają życiu, ale są trudne do zniesienia i wymagają profilaktyki. Także łysienie jest przykre, ale nie niebezpieczne. Chorzy bardzo rzadko pytają, czy z powodu leczenia mogą umrzeć. Ale lekarze, zgodnie z zaleceniami, muszą ich o takim ryzyku poinformować” — mówi dr hab. Renata Zaucha z Pracowni Teleradioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W przypadku chorego, który ma powyżej 40 lat i jest obciążony jakąkolwiek chorobą internistyczną, lub 50-latka nieobciążonego żadną chorobą towarzyszącą, ryzyko zgonu po zastosowaniu chemioterapii wynosi około 8 proc.Terapia nowotworów wiąże się z różnorodnymi powikłaniami. Niepożądane skutki mogą być znane i możliwe bądź niemożliwe do uniknięcia. Bywają też takie, które są niespodziewane, np. gorączka neutropeniczna. Nierozpoznana odpowiednio wcześnie może być powikłaniem śmiertelnym. „To objaw, którego można uniknąć stosując profilaktykę pierwotną i wtórną, np. podając czynniki wzrostu granulocytów. Niestety, jest tendencja do niewłaściwego stosowania leków i korzystania z metod niepotwierdzonych badaniami, co może rodzić kłopoty” — uważa specjalistka.W przypadku radioterapii chorzy najczęściej boją się poparzeń. Na przykład u pacjentek leczonych z powodu raka piersi dochodzi do odczynu skórnego nawet do dwóch tygodni po zakończeniu leczenia. „Pacjentka musi wiedzieć, że coś takiego może wystąpić, żeby nie była przerażona. Musi wiedzieć, że to normalne, że napromienianie jest związane z takim ryzykiem” — mówi dr Zaucha.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach