W tym kraju dezinformacja nt. pandemii doprowadziła do niemal 3 tysięcy zgonów

JW/PAP
opublikowano: 30-01-2023, 10:44

Od marca do listopada 2021 r. zaufanie do nieprawdziwych informacji sprawiło, że przynajmniej 2,3 mln osób wahało się, czy się szczepić, a 2800 osób zmarło - napisali autorzy opublikowanego właśnie raportu Council of Canadian Academies.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Gdyby nie dezinformacja, w Kanadzie od marca do listopada 2021 r. na COVID-19 zachorowałoby o 200 tys. osób mniej.
Gdyby nie dezinformacja, w Kanadzie od marca do listopada 2021 r. na COVID-19 zachorowałoby o 200 tys. osób mniej.
Fot. Adobe Stock

Podczas pandemii COVID-19 błędne informacje doprowadziły do śmierci przynajmniej 2800 Kanadyjczyków, a dodatkowe koszty szpitali spowodowane dezinformacją to 300 milionów dolarów kanadyjskich (blisko miliard złotych) – wynika z ocen naukowców.

Co istotne, szacunki ekspertów są bardzo konserwatywne, dotyczą wyłącznie dziewięciu miesięcy w 2021 r. i "jest jasne, że efektem błędnych informacji były dziesiątki tysięcy hospitalizacji".

COVID-19: gdyby nie dezinformacja, zachorowałoby o 200 tys. osób mniej

Eksperci CCA oszacowali, że gdyby nie dezinformacja, zachorowałoby w tym okresie o 200 tys. osób mniej, a o 13 tys. mniej trafiłoby do szpitali. Wydatki szpitali zwiększone efektami dezinformacji to 300 mln dolarów kanadyjskich.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Akceptacja szczepień w Polsce: wyprzedzamy jedynie Rosję, Ghanę i RPA

– Niekontrolowane rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat nauki i zdrowia sprawia, że zarówno jednostki jak i społeczeństwo są narażone na wykorzystywanie i zagraża naszym możliwościom współpracy w sprawach wspólnych wyzwań - powiedział cytowany w komunikacie CCA dr Alex Himelfarb, który był szefem panelu ekspertów przygotowującego raport. - Skutki fałszywej informacji (…) mogą podkopywać postępy nauki i opieki zdrowotnej - podkreślił przewodniczący CCA Eric M. Meslin.

W raporcie zwrócono uwagę, że "nieprawdziwa informacja związana z nauką i zdrowiem staje się coraz bardziej połączona z ideologią i tożsamością" i jest wykorzystywana dla politycznych korzyści.

– Retoryka post-prawdy - w której sama możliwość obiektywnego stwierdzenia faktów jest kontestowana - jest wspólna dla totalitarnych reżimów, ale obecnie pojawiła się w politycznym dyskursie w Kanadzie, przyczyniając się do rozpowszechniania fałszywych informacji, zmniejszenia zaufania do naszej wiedzy i instytucji demokratycznych, zmniejszania się uczestnictwa w życiu politycznym i coraz bardziej toksycznego i wrogiego otoczenia w komunikacji - podkreślono.

Media cytowały wypowiedź Himelfarba z konferencji prasowej, zastrzegającą, że szacunki ekspertów są bardzo konserwatywne, dotyczą wyłącznie dziewięciu miesięcy w 2021 r. i "jest jasne, że efektem błędnych informacji były dziesiątki tysięcy hospitalizacji".

Trzeba uczyć ludzi metod weryfikacji informacji

Badacze z panelu eksperckiego CCA przyglądali się także bliżej tym, którzy uwierzyli w błędne informacje. Np. grupę 2,3 mln osób "wahających się czy się szczepić" można ich zdaniem podzielić na tych, którzy mieli wątpliwości czy się szczepić, ponieważ ich obawy budziło np. tempo prac nad szczepionką i tych, którzy odmawiali szczepienia się

Publiczny nadawca CBC cytował współautora raportu prof. Stephana Lewandowsky’ego z University of Bristol’s School of Psychological Science w Wielkiej Brytanii, który podczas konferencji prasowej zwracał uwagę, że rozpowszechnianie dezinformacji oznacza również odebranie prawa do bycia poinformowanym.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lawinowy wzrost odmów szczepień obowiązkowych. Gdzie jest najwięcej sceptyków?

– W demokracji publiczność powinna mieć możliwość zrozumienia ryzyka, wobec którego jest postawiona - argumentował. Lewandowsky dodał, że znalezienie równowagi między prawem do swobody wypowiedzi a przeciwdziałaniem fałszywym informacjom jest wyzwaniem, ale uznał, że łatwiejszy dostęp do informacji i nauczenie ludzi metod weryfikacji informacji jest jedną z metod radzenia sobie z problemem.

W raporcie podkreślono, że szacunki zwiększonych wydatków szpitali nie uwzględniają dodatkowych kosztów leków poza szpitalami, dodatkowych wynagrodzeń dla lekarzy ani finansowych skutków tzw. długiego COVID. Do modelu liczącego koszty nie wprowadzono też innych pozycji, związanych z opóźnieniami w operacjach, z niepokojami społecznymi czy przeciążeniem pracowników opieki zdrowotnej.

Raport "Fault Lines" (ang. linie uskoków, nieciągłości) powstał na zlecenie federalnego ministerstwa innowacji, nauki i rozwoju gospodarczego, które chciało wiedzieć, jak fałszywe informacje i dezinformacja wpływają na społeczeństwo i jakie są ich skutki dla polityki rządu. Jednym z celów było określenie, jak wykorzystać doświadczenia pandemii do zwiększania odporności społeczeństwa na dezinformację.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.